Polska wygasza BIT-y

Eugeniusz TwarógEugeniusz Twaróg
opublikowano: 2017-08-02 13:53
zaktualizowano: 2017-08-02 13:54

Los Portugalii wkrótce podzielą m.in. Luksemburg i Cypr. Docelowo wypowiemy wszystkie umowy o ochronie inwestycji z państwami UE.

Jest jedna kwestia, w której Polska słucha się Brukseli jak pani matki: nakazu wygaszania umów o wzajemnej ochronie inwestycji (BIT - bilateral investment treaty). Komisja Europejska od dawna patrzy na nie krzywo, ponieważ - zdaniem euro urzędników - naruszają zasady wolnego rynku, stawiając w uprzywilejowanej pozycji wybranych inwestorów. Umowa daje im prawo dochodzenia roszczeń przed międzynarodowymi trybunałami arbitrażowymi w razie szkody wyrządzonej przez państwo - gospodarza. Praktyka dowodzi, że z tej ścieżki korzystają głównie duże firmy, które stać na pokrycie kosztów arbitrażu. Komisja przeprowadziła pilotaż w wybranych krajach, żeby sprawdzić, jak działają BIT-y, i doszła do wniosku, że umowy trzeba na unijnym rynku wygasić. Postraszyła trybunałem sprawiedliwości.

Minister finansów Tadeusz Kościński
Marek Wiśniewski

23 wypowiedzenia

Dwa razy nie trzeba było powtarzać. Polska jeszcze za rządów PO-PSL nosiła się z zamiarem wypowiedzenia BIT-ów. Na zapowiedziach się skończyło. PiS zamierza sprawę przeprowadzić do końca.

Obecnie obowiązują nas 23 umowy z krajami UE i 30 z państwami spoza klubu. Rząd wypowie wszystkie BIT-y wewnątrzunijne. Na pierwszy ogień poszła Portugalia.

- BIT-y są odnawiane co pięć lat. W przypadku Portugalii nie przedłużymy umowy na kolejny okres – mówi Tadeusz Kościński, wiceminister rozwoju, szef międzyresortowego zespołu koordynującego projekt.

BIT-y z porządku prawnego można wyeliminować na dwa sposoby: w drodze porozumienia z drugą stroną lub jednostronnego wypowiedzenia. Druga ścieżka jest trudniejsza, bo trzeba wstrzelić się w „okienko”, czyli moment, kiedy porozumienie jest odnawiane na kolejną pięciolatkę, a zamknięcie sprawy wymaga ustawy. Z Portugalią nie udało się rozwiązać umowy polubownie.

- Podejście krajów UE do BIT-ów jest niejednolite. Państwa będące eksporterami kapitału są w mniejszym stopniu zainteresowane wygaszaniem umów niż kraje go importujące, jak Polska – mówi Tadeusz Kościński.

Rozwiązanie umowy za obopólną zgodą jest o tyle lepsze, że w drodze negocjacji można skrócić okres ochronny dla zagranicznych inwestycji, obowiązujący już po wygaśnięciu porozumienia. Chodzi o klauzule dające inwestorom prawo dochodzenia roszczeń przed arbitrażem jeszcze przez 10-20 lat od wypowiedzenia BIT-u. Przywilej dotyczy tylko obecnych inwestycji. Nowi inwestorzy, wchodzący do kraju, nie mogą korzystać z takiej ochrony. W przypadku Portugalii obowiązuje 20 letni okres ochronny, tak jak w większości umów.

BIT z Etiopią

Polska obecnie negocjuje wygaśnięcie BIT-ów z Estonią, Rumunią i Łotwą. Z Rygą już udało się porozumieć, że strony rezygnują z okresu ochronnego. Wiceminister zapowiada, że dalej na liście umów do rozwiązania są Cypr, Luksemburg i Belgia (występują razem) oraz Holandia. Nie mamy już porozumień z Włochami, Czechami i Danią, które wypowiedziały nam BIT-y. Włochy są jedynym krajem w UE, który wygasił wszystkie unijne porozumienia o ochronie inwestycji.

Tadeusz Kościński pytany, czy rezygnacja z BIT-ów nie pogorszy wizerunku Polski w oczach inwestorów, podaje przykład Irlandii, która w ogóle nie ma takich umów, a na brak przychylności zagranicznego kapitału nie może narzekać.

Proces wygaszania BIT-ów obejmuje tylko kraje UE.  Polska nie będzie rozwiązywać umów z krajami spoza Unii. Przeciwnie - podpisuje nowe. Obecnie przygotowywane jest porozumienie o ochronie inwestycji z Etiopią.

Pierwsze umowy BIT Polska podpisała pod koniec lat 80. minionego wieku. W tym czasie została wezwana do kilkunastu arbitraży. Najgłośniejszy dotyczył sporu z Eureko, akcjonariuszem PZU. Zakończył się ugodą i wypłatą inwestorowi 4,77 mld zł. Obsługa prawna wszystkich postępowań kosztowała budżet 56 mln zł.