Nie jest kwestią, czy, ale ile zapłacimy Eureko za spór w sprawie PZU — przyznaje otwarcie wiceminister skarbu.
Coraz bardziej prawdopodobne jest, że holenderski akcjonariusz PZU dostanie od Polski odszkodowanie. Na wczorajszej komisji finansów publicznych Zdzisław Gawlik, wiceminister skarbu przyznał, że sytuacja jest bardzo trudna.
— W obecnej sytuacji nie ma sporu, czy zapłacimy Eureko odszkodowanie. Spór jest o to, ile zapłacimy — mówi Zdzisław Gawlik.
To konsekwencja wyroku pierwszej fazy arbitrażu.
— Mamy częściowy wyrok, który co do zasady mówi, że Polska naruszyła traktat. Złożoną przez nas apelację sąd odrzucił. Te decyzje mogą mi się nie podobać, ale to nie zmienia faktu, że wyroki istnieją — dodaje Zdzisław Gawlik.
W trwającej drugiej fazie trybunał ma zdecydować o sposobie naprawienia szkody. Eureko domaga się astronomicznej sumy 35,6 mld zł. Posłowie dopytywali się o szczegóły negocjacji między Eureko a MSP, które miesiąc temu zakończyły się fiaskiem. Niczego się nie dowiedzieli.
— Informowanie publicznie o konkretach negocjacji naraża nas na dodatkowe roszczenia — mówi Zdzisław Gawlik.
— Rząd złożył kapitulację i wylicza odszkodowanie. Tymczasem powinno się wykorzystać ścieżkę obrony przed polskimi sądami — podpowiada Marek Wikiński, poseł lewicy.



