Polska zaprasza obcokrajowców na budowy

opublikowano: 17-12-2015, 22:00

Firmom brakuje pracowników, więc szukają ich na Ukrainie i Białorusi. Bez ich pomocy trudno będzie wykonać inwestycje dotowane przez Brukselę

Polscy specjaliści i szeregowi pracownicy fizyczni wyjechali do pracy za granicą. Skutki emigracji zaczyna mocno odczuwać budowlanka. Przedsiębiorcy szukają więc rąk do pracy na Ukrainie i Białorusi. Potrzebni są tynkarze, cieśle, monterzy konstrukcji stalowych, a nawet niewykwalifikowani pracownicy fizyczni. Lista poszukiwanych fachowców jest długa.

Masowy exodus

— W ostatnich trzech latach zatrudnienie w branży spadło z 450 do 350 tys. osób i będzie nadal się zmniejszać, bo polscy pracownicy wciąż chętnie wyjeżdżają do pracy za granicę. Już odczuwamy brak rąk do pracy na budowach, a w latach 2017-19, kiedy nastąpi kumulacja inwestycji współfinansowanych przez Komisję Europejską, niedobór kadr może sięgnąć nawet kilkudziesięciu tysięcy osób — mówi Dariusz Blocher, prezes Budimeksu.

Dlatego też firma szuka fachowców za granicą, tłumaczy dokumenty BHP na rosyjski i ukraiński, by pokonać bariery językowe. Na polskich budowach Dariusz Blocher najchętniej widziałby Białorusinów, ale na razie nie kwapią się do pracy w naszym kraju. Dotychczas zazwyczaj chętniej wybierali Rosję, jednak kryzys w tym kraju, wywołany sytuacją geopolityczną oraz niskimi cenami surowców na rynkach światowych, może zmienić kierunek emigracji naszych wschodnich sąsiadów i zachęcić ich do przyjazdu nad Wisłę. Chętniej do Polski przyjeżdżają Ukraińcy.

— Dostrzegamy duże zainteresowanie ukraińskich firm polskim rynkiem budowlanym. Składają nam kompleksowe oferty współpracy jako podwykonawcy w projektach drogowych oraz kubaturowych, np. przy budowie hal przemysłowych. Obecnie polscy podwykonawcy wygrywają z ukraińskimi, ale to może się zmienić, kiedy wzrośnie liczba projektów infrastrukturalnych. Wtedy może po prostu zabraknąć rąk do pracy — mówi Jerzy Mirgos, prezes Mirbudu. Spółka już przygotowuje się na boom inwestycyjny, zatrudniając samodzielnych pracowników ukraińskich.

— Zaczynamy korzystać z usług pracowników ukraińskich, którzy są zatrudnieni w mniejszych polskich firmach albo zakładają w naszym kraju własną działalność gospodarczą. W tym roku na kilku naszych budowach pracowało co najmniej kilkudziesięciu pracowników z Ukrainy. Poziom ich wynagrodzeń jest zbliżony do otrzymywanego przez Polaków. Coraz częściej pojawiają się także oferty firm rekrutacyjnych, które zapewniają, że są w stanie sprowadzić do Polski wystarczającą liczbę pracowników, by wykonać planowane w najbliższych latach inwestycje — dodaje Jerzy Mirgos. Jego zdaniem, im więcej będzie w kraju realizowanych projektów budowlanych, tym większe będzie zapotrzebowanie na pracowników z Ukrainy.

Rządowe wsparcie

Zdaniem Dariusza Blochera, na początku przyszłego roku przedsiębiorcy będą zmuszeni podjąć rozmowy z rządem dotyczące ułatwień przy zatrudnianiu obcokrajowców. Obecnie sami muszą pomagać im w zdobywaniu wiz, prowadzić formalności i ponosić koszty zezwoleń na pracę fachowców z innych krajów (patrz ramka).

Warto też w Polsce wprowadzić zasady, dotyczące m.in. kontyngentów zatrudnienia, podobne do tych, które obowiązywały np. w Niemczech, kiedy Polacy starali się o pracę w okresie przedakcesyjnym. Urzędnicy nie są jednak entuzjastami zatrudniania obcokrajowców, choć oczywiście kategorycznie tym planom się nie sprzeciwiają.

— Brak polskich pracowników na budowach to skutek cenowej walki wykonawców w przetargach, co negatywnie odbiło się także na wynagrodzeniach pracowników, zachęcając ich tym samym do emigracji. Mam nadzieję, że wraz z branżowymi organizacjami uruchomimy wkrótce tzw. Narodowe Forum Kontraktowe, które wypracuje nowe zasadyrealizacji inwestycji budowlanych, zachęcające fachowców do powrotu — uważa Jerzy Szmit, wiceminister infrastruktury odpowiedzialny za drogownictwo.

Chodzi m.in. o proponowane przez branżowe zrzeszenia punktowanie w przetargach zasad dotyczących zatrudnienia czy BHP, które poprawią warunki pracy na budowach. Dariusz Blocher uważa jednak, że na wzrost wynagrodzeń, który przekona Polaków do powrotu z emigracji, nie ma szans, bo np. w Niemczech na podobnych stanowiskach jak w Polsce zarabiają 2-2,5 razy więcej.

Barbara Dzieciuchowicz, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa, podkreśla, że boom inwestycyjny i zwiększone zapotrzebowanie na pracowników potrwa tylko kilka lat. Jeśli więc budowlańcy znaleźli stabilną pracę za granicą albo w innych sektorach w kraju, to nie skusi ich perspektywa niezłych zarobków, ale w krótkim okresie. Konieczne jest natomiast odbudowanie szkolnictwa zawodowego i technicznego, ale do zachęcenia młodzieży do nauki w tego typu placówkach, nie wystarczy realizacja kilkuletnich, wielomiliardowych programów inwestycyjnych.

Bruksela nie będzie bowiem w nieskończoność dotować projektów. Polacy muszą więc wreszcie sami zacząć budować stabilny rynek inwestycji i zatrudnienia. © Ⓟ

Cudzoziemcy nie pomogą

Specjaliści obawiają się, że na polskich budowach zabraknie nie tylko pracowników fizycznych, ale także kadry kierowniczej. Ogólnopolska Izba Gospodarcza Drogownictwa zaapelowała więc do rządu oraz Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad o zmianę kryteriów przetargowych dotyczących doświadczenia kadry menedżerskiej w realizacji dużych zleceń. Chodzi o to, by do realizacji kontraktów dopuścić także specjalistów z mniejszych firm, trudno bowiem będzie ich ściągnąć z zagranicy.

— Zatrudnienie obcokrajowców na stanowiskach inżynierskich średniego szczebla jest możliwe, ale w przypadku stanowisk kierowniczych zatrudnienie osób nieposiadających doświadczenia na rynku polskim nie jest możliwe. Główną przeszkodą jest konieczność posiadania określonych uprawnień budowlanych czy też doświadczenia w zakresie uczestnictwa w projektach infrastrukturalnych o określonych parametrach technicznych albo wartości, wymaganych przez zamawiającego — twierdzi Piotr Cieśliński, senior consultant, construction & property w Hays Poland, firmie zajmującej się rynkiem pracy i rekrutacją.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu