Polska ziemia będzie jak niemiecka

  • Jagoda Fryc
opublikowano: 28-03-2014, 00:00

Sposobów na zarobek z inwestycji w grunty rolne jest wiele, ale tylko zamożni inwestorzy mogą z nich skorzystać

Od 2004 r., czyli od przystąpienia Polski do wspólnoty europejskiej, ceny ziemi wzrosły o ponad 290 proc., czyli średnio o ponad 17 proc. rocznie. Dane pochodzące z Eurostatu, które mają dłuższą historię, pokazują jednak, że trend wzrostu gruntów rolnych trwa nieprzerwanie od lat 90., kiedy za hektar trzeba było zapłacić równowartość 224 EUR. Dziś ten sam kawałek ziemi kosztuje średnio około 6,7 tys. EUR, czyli prawie 27 tys. zł. Wciąż to jednak dwa razy taniej niż średnia w Unii Europejskiej. Część specjalistów studzi jednak optymizm.

TRUDNA
 SZTUKA:
 W skali kraju
 odrolnić można
 jedynie kilka
 procent ziemi.
 [FOT. GK]
TRUDNA SZTUKA: W skali kraju odrolnić można jedynie kilka procent ziemi. [FOT. GK]
None
None

— Fakt, że wspomniany trend utrzymuje się od lat, zwiększa zagrożenie korektą. Z drugiej strony, wciąż aktualne są argumenty przeciwników realizacji takiego scenariusza, którzy zwracają uwagę na rosnącą zyskowność produkcji rolnej, fiskalne zachęty dla rolników, wsparcie dla sektora z funduszy unijnych i możliwość kupowania ziemi rolnej bez zezwolenia od połowy 2016 r., co może przełożyć się na wyższy popyt i zrównanie cen gruntów z obserwowanymi na Zachodzie — wylicza Bartosz Turek, analityk Lion’s Bank.

I to właśnie popyt ze strony obcokrajowców pobudził wzrost gruntów rolnych w Rumunii, która otworzyła swój rynek w 2010 r. Do 2012 r. tamtejsza ziemia podrożała o 1800 proc.

— Nie widzę powodów, dla których polska ziemia rolna miałaby być o połowę tańsza niż np. niemiecka. Tym bardziej że średnie dopłaty do hektara gruntu w Polsce i w UE są na takich samych poziomach. Popyt będzie się pojawiał ze strony zagranicznych firm, ale ceny wzrosną jeszcze przed uwolnieniem tego rynku. Do połowy 2016 r. koszt ziemi w Polsce może zbliżyć się do średniej ceny gruntów w UE — uważa Piotr Sawala, wiceprezes W Investments.

Bez hurraoptymizmu

Z inwestycją w grunty rolne nie jest jednak tak kolorowo, jak by się wydawało. Choć to ostatni dzwonek do zakupu taniej ziemi, to i tak nie wszystkich na nią stać. Na działkę, nadającą się do odrolnienia, podziału na mniejsze kawałki i potem sprzedaży z zyskiem, trzeba wyłożyć co najmniej 300-500 tys. zł. Po drodze czekają nas też trudności proceduralne. Aby zmienić przeznaczenie gruntów najwyższych klas, trzeba uzyskać zgodę ministra oraz marszałka województwa. Dodatkowo proces przekształcania jest czasochłonny (może potrwać nawet kilka lat) i wymaga sporej wiedzy od inwestora.

— W skali całego kraju jedynie kilka procent ziemi można odrolnić, a reszta się do tego nie nadaje. Dlatego inwestorzy, którzy chcą zmienić przeznaczenie gruntu rolnego np. na budowlany, powinni sprawdzić przydatność rolniczą kupowanej ziemi. Im niższa klasa przydatności, tym proces odrolnienia jest łatwiejszy i mniej kosztowny. Najlepiej kupić ziemię w okolicach dużych miast, bo łatwiej ją potem sprzedać. Gdy w okolicy nie ma żadnych zabudowań, przekształcenie będzie praktycznie niemożliwe — podpowiada Bartosz Turek.

Nieruchomości
Najważniejsze informacje z branży nieruchomości mieszkaniowych i komercyjnych. Wiadomości, komentarze i analizy rynkowe.
ZAPISZ MNIE
×
Nieruchomości
autor: Dominika Masajło, Paweł Berłowski
Wysyłany raz w tygodniu
Najważniejsze informacje z branży nieruchomości mieszkaniowych i komercyjnych. Wiadomości, komentarze i analizy rynkowe.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Zakup ziemi do późniejszego odrolnienia i sprzedaży jest najczęstszym sposobem na zarobek. Dlatego też to właśnie najgorszej jakości grunty drożały najbardziej. Niecałe 9 lat temu za hektar ziemi o klasie V i VI trzeba było płacić średnio 4,3 tys. zł, a dziś jest to 20,2 tys. zł. W przypadku dobrych gruntów (klas od I do IIIa) przeciętna cena hektara wzrosła z 9,2 tys. zł do prawie 30,3 tys. zł.

Warto być rolnikiem

Inną metodą na zysk z ziemi rolnej jest po prostu jej użytkowanie. Oprócz fiskalnych zachęt (niskich podatków, możliwości korzystania z KRUS) rolnicy mogą też liczyć na wsparcie z funduszy unijnych. Stawki dopłat bezpośrednich do hektara ziemi wynoszą około 1 tys. zł rocznie, ale w przypadku uprawy niektórych produktów rolnych (np. ziemniaków) są wyższe. Aby skorzystać z dopłat, trzeba jednak faktycznie tę ziemię uprawiać lub… kupić certyfikaty funduszy inwestycyjnych. Na krajowym rynku tego rodzaju wehikuł oferuje jedynie W Investments we współpracy z Saturn TFI. Fundusz WI Inwestycje Rolne FIZ zarabia na wzroście wartości ziemi oraz na dopłatach bezpośrednich i sprzedaży plonów rolnych, które samodzielnie uprawia. Obecnie zarządza bankiem ziemi w wielkości 1,2 tys. ha, a w portfelu zgromadził 60 mln zł. Na jeden hektar przypada średnio 2,8 tys. zł pochodzącego z dopłat i plonów, co przy średniej cenie ziemi rolnej daje 10 proc. zysku rocznie. I tyle też „na czysto” zyskiwali dotychczas klienci. Fundusz emituje i umarza certyfikaty raz w miesiącu. Emisja jest niepubliczna, skierowana do 149 inwestorów, a próg wejścia to równowartość 40 tys. EUR. Firma zamierza jednak niedługo upublicznić emisję i obniżyć kwotę inwestycji do 25 tys. zł. Opłata wstępna wynosi średnio 2-3 proc., a wynagrodzenie za zarządzanie to 3 proc. rocznie plus success fee (20 proc. od zysku powyżej 10 proc.).

Lepiej z funduszem niż akcjami w portfelu
W Investments jest spółką giełdową z kapitalizacją przekraczającą 190 mln zł. W grupie kapitałowej znajduje się m.in. dom maklerski, a WI ma ponadto udziały w deweloperze Platinum Properties Group, firmie Green, zajmującej się sprzedażą energii elektrycznej, oraz Tele-Polska Holding, świadczącej usługi telekomunikacyjne. WI jest jedynym podmiotem na rynku oferującym certyfikaty funduszu inwestującego w ziemię rolną. O ile jednak fundusz ten przynosi klientom całkiem pokaźne zyski (10 proc. rocznie), to akcjonariusze W Investments kokosów nie zbijają. Przez ostatni rok kurs akcji spadł o ponad 15 proc., a w trzy lata o 60 proc.

 

21 proc. Tyle przez dwa lata zarobił fundusz WI Inwestycje Rolne.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Polecane