Polski Cukier pokrzepi nowe biznesy

Wraz ze spadkiem cen cukru rośnie apetyt Krajowej Spółki Cukrowej na zyski z innych segmentów rynku. Firma inwestuje 200 mln zł w moce i szuka celów do przejęcia

Cukier już nie krzepi jak niegdyś — przynajmniej producentów. Warto więc mocniej zająć się przetworami warzywnymi, mąką, skrobią i czekoladą — uważają menedżerowie Krajowej Spółki Cukrowej (KSC).

WYCISKANIE KORZYŚCI:
Zobacz więcej

WYCISKANIE KORZYŚCI:

Liczymy na spore efekty synergii w naszych spółkach. Rolnicy już teraz poszerzają produkcję o nowe rodzaje upraw. Energię też już kupujemy jako jedna, duża grupa. Łączymy handlowców i marketing. Będziemy też tworzyć centrum usług wspólnych dla księgowości i kadr — mówi Marek Dereziński, prezes Krajowej Spółki Cukrowej. WM

Ostry spadek

W roku obrotowym, który zakończył się we wrześniu, KSC musiała zmierzyć się z ostrym spadkiem cen cukru. W październiku 2013 r. kosztował jeszcze 645 EUR za tonę (jak podaje Krajowy Związek Plantatorów Buraka Cukrowego), a w sierpniu 2014 r. już o ponad 150 EUR mniej. To duża obniżka — zwłaszcza że polscy cukrownicy zdołali przyzwyczaić się już do stawek przekraczających nawet 700 EUR za tonę, które zapewniały im 25-procentową rentowność netto. W roku obrotowym 2011/12 Polski Cukier zarobił na czysto 561 mln zł przy przychodach 2,33 mld zł, a rok później 381 mln zł przy podobnych obrotach. Ostatnich wyników spółka na razie nie ujawnia, ale Marek Dereziński, prezes KSC, przyznaje, że będą gorsze. Cukrową grupę wciąż jednak stać na inwestycje.

— W ciągu najbliższych dwóch lat zainwestujemy około 200 mln zł — głównie w moce produkcyjne w naszych spółkach. Trudno dzisiaj określić, jakie efekty przyniosą działania akwizycyjne. Chcemy jednak, by w 2017 r. 20 proc. przychodów grupy pochodziło z innych źródeł niż produkcja cukru, która teraz ma około 95-procentowy udział — mówi Marek Dereziński.

Potrzebna skala

Akwizycji należy się spodziewać w dwóch obszarach, stosunkowo nowych dla Polskiego Cukru, produkcji skrobi i mąki. Przedsiębiorstwo Zbożowo-Młynarskie „PZZ” w Stoisławiu spółka nabyła w marcu zeszłego roku.

— W Młynach Stoisław wykorzystanie mocy produkcyjnych zbliża się do 100 proc., więc szukamy możliwości zakupu kolejnych zakładów młynarskich. Stoisław jest na północy, dlatego monitorujemy możliwości przejęć w innych regionach kraju. Z jednym zakładem nie osiągniemy efektu skali — uważa Marek Dereziński. Skali potrzebuje też, jego zdaniem, skrobia ziemniaczana. W ten obszar KSC weszła w tym roku.

— Sukces zagranicznych firm specjalizujących się w produkcji skrobi tkwi nie tylko w znacznie większej sprzedaży, ale też szerszym portfolio. Tymczasem w PPZ Trzemeszno oferujemy dzisiaj tylko skrobię i białko — twierdzi szef KSC.

Jego zdaniem, to zdecydowanie za mało, bo rynek skrobiowy zmienia się tak, jak zmienił się rynek cukru.

— Kilka lat temu w branży cukrowniczej wystarczyło mieć po prostu cukier kryształ i inaczej go pakować dla konsumenta, a inaczej dla biznesu. Teraz samego kryształu oferujemy kilka rodzajów — drobny, gruby, dekoracyjny, do tego pudry z różnymi dodatkami. Również przemysł ma coraz większe wymagania w zakresie granulacji, a w Europie Zachodniej popularność zdobywa cukier płynny, który pewnie wkrótce dotrze też do Polski. Coraz bardziej zaczyna się liczyć rozpoznawalność marki. Podobnie będzie ze skrobią — mówi Marek Dereziński.

Bzyczące plantacje

Apetyt na większą produkcję ma też Fabryka Cukierków Pszczółka, należąca do KSC. Producent karmelków informował już w tym roku o decyzji budowy nowego zakładu za około 80 mln zł. Dzięki temu zadebiutuje na rynku wyrobów czekoladowych.

— Tuż przed rozpoczęciem produkcji — a nowa fabryka ruszyć ma za dwa lata — na pewno będziemy musieli szeroko rozreklamować markę. Właśnie od reklamy zaczęliśmy wprowadzanie na rynek przetworów warzywnych pod marką Dworski, które produkujemy w zakupionym od Agros-Novy zakładzie we Włocławku — mówi prezes KSC.

Na początek do sklepów trafiły ketchupy i koncentrat pomidorowy. Niedawno spółka dołożyła do tego zestawu ogórki konserwowe, a w planach ma jeszcze produkcję marmolad oraz sałatek, czyli tzw. convenience food.

— Segment żywności gotowej do spożycia, zdaniem ekspertów, ma spore perspektywy wzrostu, więc powinno być w nim więcej miejsca dla nowego gracza, jakim jest spółka Polskie Przetwory. W dłuższej perspektywie planujemy też wytwarzanie różnych produktów na bazie miodu. Współpraca z pszczelarzami otwiera nowe możliwości zbytu na nasz główny produkt, czyli cukier — twierdzi Marek Dereziński.

Zaznacza, że w korzyściach mogą partycypować także plantatorzy buraków, którzy zyskują możliwość poszerzenia działalności o pszczelarstwo.

— Już zaczęli uprawiać zboża, ziemniaki na skrobię czy pomidory, co wiąże się z aktywnością KSC w kolejnych segmentach rynku rolno-spożywczego — dodaje szef Polskiego Cukru.

 

Tajemnicza koncepcja

Wczoraj odbyło się spotkanie przedstawicieli: Krajowej Spółki Cukrowej, środowiska plantatorów oraz Ministerstwa Skarbu Państwa. Jego uczestnicy informują, że wypracowano porozumienie dotyczące wstępnej koncepcji prywatyzacji cukrowej spółki. „Szczegóły koncepcji zostaną ustalone podczas kolejnych spotkań i dla dobra procesu dopiero wówczas przedstawione opinii publicznej” — czytamy w komunikacie. Prywatyzacja Polskiego Cukru regularnie wzbudza ogromne emocje. Dwukrotnie — w 2012 i 2013r . — została przerwana przez ministra skarbu. Najpierw tłumaczono to obawami o wrogie przejęcia, potem — oczekiwaniem na zmiany na unijnym rynku cukru.

Tajemnicza koncepcja

Wczoraj odbyło się spotkanie przedstawicieli: Krajowej Spółki Cukrowej, środowiska plantatorów oraz Ministerstwa Skarbu Państwa. Jego uczestnicy informują, że wypracowano porozumienie dotyczące wstępnej koncepcji prywatyzacji cukrowej spółki. „Szczegóły koncepcji zostaną ustalone podczas kolejnych spotkań i dla dobra procesu dopiero wówczas przedstawione opinii publicznej” — czytamy w komunikacie. Prywatyzacja Polskiego Cukru regularnie wzbudza ogromne emocje. Dwukrotnie — w 2012 i 2013r . — została przerwana przez ministra skarbu. Najpierw tłumaczono to obawami o wrogie przejęcia, potem — oczekiwaniem na zmiany na unijnym rynku cukru.

 

OKIEM EKSPERTÓW

Pieniądze i determinacja
MAREK SYPEK, prezes Agros-Novy

Marki tzw. ulepszaczy smaków, czyli ketchupu, musztardy itp., cieszą się wielką lojalnością konsumentów. Zaistnienie na tym rynku wymaga więc ogromnych inwestycji marketingowych, czasu i determinacji. Najlepszym przykładem jest majonez kielecki, który jest potęgą w swoim regionie, a w innych już nie. Rynek ogórków jest tylko w 10 proc. rynkiem markowym, a w pozostałej części panuje zasada pierwszej ceny. Podobnie jest z sałatkami, gdzie poza Rolnikiem żaden markowy gracz nie wypracował sobie silnej pozycji. Dlatego na tych rynkach szalenie trudno jest zarobić. Najlepiej dowodzi tego fakt, że od wielu lat nie pojawił się tu żaden większy gracz.

Nie z każdej mąki…
RAFAŁ STAWIARZ, prezes Polskich Młynów

Branża młynarska od dłuższego czasu boryka się z nadmiarem mocy. Rok 2014 jest dla niej szczególnie trudny. Na początku ceny surowca były wysokie, a później zaczęły mocno się wahać. Jednocześnie w pierwszym półroczu młynarze byli pod silną presją cenową odbiorców. Jeśli więc ktoś kupił zboże w niekorzystnym momencie, to sporo stracił. Ponadto bardzo nierówna jest w tym roku jakość zbóż i trzeba znać się na przemiale, żeby zrobić dobrą mąkę. Powoduje to ogromne zróżnicowanie cen.

Słodkie wsparcie
KRZYSZTOF BORKOWSKI, przewodniczący rady nadzorczej Pepeesu

Trzemeszno to jedna z najlepszych spółek skrobiowych na rynku. Ma świetnych zarządzających i dobrze zorganizowany system dostaw surowca, a ponadto rolników z plantacjami na najlepszych, bo wielkopolskich, ziemiach. Ma jednak dość ograniczony portfel produktów. Większość dużych graczy zagranicznych produkuje nie tylko skrobię ziemniaczaną, ale też zbożową, i w tym kierunku powinno pójść Trzemeszno. Żeby się rozwijać, firma wymaga doinwestowania, a KSC zapewne ma pieniądze dzięki zyskom z cukru. Inni gracze na rynku skrobi nie mają aż takiego komfortu finansowego. Dokuczają im ostatnio duże wahania cen ziemniaków. W zeszłym roku było ich mało i były drogie, a niektórzy rolnicy sprzedawali ziemniaki skrobiowe do konsumpcji, nie dostarczając ich zakładom przetwórczym. W tym roku surowca jest dużo i ceny znacznie spadły.

OKIEM EKSPERTÓW

Pieniądze i determinacja
MAREK SYPEK, prezes Agros-Novy

Marki tzw. ulepszaczy smaków, czyli ketchupu, musztardy itp., cieszą się wielką lojalnością konsumentów. Zaistnienie na tym rynku wymaga więc ogromnych inwestycji marketingowych, czasu i determinacji. Najlepszym przykładem jest majonez kielecki, który jest potęgą w swoim regionie, a w innych już nie. Rynek ogórków jest tylko w 10 proc. rynkiem markowym, a w pozostałej części panuje zasada pierwszej ceny. Podobnie jest z sałatkami, gdzie poza Rolnikiem żaden markowy gracz nie wypracował sobie silnej pozycji. Dlatego na tych rynkach szalenie trudno jest zarobić. Najlepiej dowodzi tego fakt, że od wielu lat nie pojawił się tu żaden większy gracz.

Nie z każdej mąki…
RAFAŁ STAWIARZ, prezes Polskich Młynów

Branża młynarska od dłuższego czasu boryka się z nadmiarem mocy. Rok 2014 jest dla niej szczególnie trudny. Na początku ceny surowca były wysokie, a później zaczęły mocno się wahać. Jednocześnie w pierwszym półroczu młynarze byli pod silną presją cenową odbiorców. Jeśli więc ktoś kupił zboże w niekorzystnym momencie, to sporo stracił. Ponadto bardzo nierówna jest w tym roku jakość zbóż i trzeba znać się na przemiale, żeby zrobić dobrą mąkę. Powoduje to ogromne zróżnicowanie cen.

Słodkie wsparcie
KRZYSZTOF BORKOWSKI, przewodniczący rady nadzorczej Pepeesu

Trzemeszno to jedna z najlepszych spółek skrobiowych na rynku. Ma świetnych zarządzających i dobrze zorganizowany system dostaw surowca, a ponadto rolników z plantacjami na najlepszych, bo wielkopolskich, ziemiach. Ma jednak dość ograniczony portfel produktów. Większość dużych graczy zagranicznych produkuje nie tylko skrobię ziemniaczaną, ale też zbożową, i w tym kierunku powinno pójść Trzemeszno. Żeby się rozwijać, firma wymaga doinwestowania, a KSC zapewne ma pieniądze dzięki zyskom z cukru. Inni gracze na rynku skrobi nie mają aż takiego komfortu finansowego. Dokuczają im ostatnio duże wahania cen ziemniaków. W zeszłym roku było ich mało i były drogie, a niektórzy rolnicy sprzedawali ziemniaki skrobiowe do konsumpcji, nie dostarczając ich zakładom przetwórczym. W tym roku surowca jest dużo i ceny znacznie spadły.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Polski Cukier pokrzepi nowe biznesy