Polska coraz mocniej wyróżnia się na tle pogrążonej w recesji Europy. Ministerstwo Finansów sprzedało wczoraj dwuletnie obligacje skarbowe za 4,84 mld zł, przy trzykrotnie wyższym popycie zgłoszonym przez inwestorów (chcieli kupić papiery za 11,36 mld zł). To był jeden z najbardziej udanych przetargów w ostatnich latach.

— Popyt na polskie papiery nasila się, bo inwestorzy zaczęli zdawać sobie sprawę, jak bardzo atrakcyjne są rentowności polskich obligacji. Relacja oferowanych przez rząd odsetek do poziomu bezpieczeństwa jest w przypadku Polski bardzo korzystna i na tle innych krajów to coraz wyraźniej widać — mówi Ignacy Morawski, ekonomista banku PBP.
Inwestorzy się spieszą z nabywaniem polskich papierów, bo już niedługo rentowności mogą nie być tak korzystne. Polska gospodarka zwalnia, a to zwiększa prawdopodobieństwo, że stopy procentowe Narodowego Banku Polskiego (NBP) będą spadać. To dodatkowo wzmaga popyt na papiery oferowane przez resort finansów, przez co rentowności obligacji już teraz — wyprzedzając obniżki stóp procentowych NBP — spadają. Średnia rentowność na wczorajszym przetargu wyniosła 4,36 proc. To najtańszy pożyczony przez rząd pieniądz od 2006 r. Przez to obniżyło się też oprocentowanie na rynku wtórnym. Rentowność „dziesięciolatek” spadła poniżej4,9 proc. i również jest najniżej od sześciu lat.
— Z jednej strony, dobrze świadczy to o wiarygodności Polski na rynku długu. Z drugiej jednak pokazuje, że gospodarka zwalnia oraz że rośnie niepokój inwestorów w związku z sytuacją w strefie euro — mówi Ignacy Morawski. Dokładnie w przeciwną stronę niż Polska zmierza natomiast sytuacja w Hiszpanii. Wczorajszym przetargiem obligacji dwu-, pięcio- i siedmioletnich rząd Mariano Rajoya próbował udowodnić inwestorom, że nadal ma otwartą drogę do rynku długu. Próba jednak się nie powiodła. Hiszpania nawet nie sprzedała całej oferty. Wyemitowała obligacje za 2,98 mld EUR, czyli o 0,02 mld EUR mniej, niż planowała. W dodatku rentowności „pięciolatek” wyniosły 6,46 proc., czyli po raz kolejny pobiły historyczny rekord Hiszpanii.
— Wyniki aukcji nie wyglądają dobrze. Wyraźnie osłabła aktywność hiszpańskich banków na rynku długu — zaznacza Ionnis Sokos, strateg BNP Paribas, cytowany przez Bloomberga. Fiasko przetargu sprawiło, że rentowności hiszpańskich „dziesięciolatek” znowu przebiły 7 proc., a więc poziom, który uznawany jest za zabójczy dla rządów państw. Takich kosztów obsługi długu wcześniej nie utrzymały Grecja, Irlandia i Portugalia. Różnica między „dziesięciolatkami” hiszpańskimi a niemieckimi (takie zestawienie obrazuje, jak wysokiej premii za ryzyko oczekują inwestorzy od rządu Hiszpanii za pożyczenie mu pieniędzy) wzrosła wczoraj do 5,79 pkt proc. i jest najwyższa w historii obu państw.