Polski Facebook rozkwita w Indonezji

Niezbadane są ścieżki rozwoju start-upów. Finspi dostało w dalekiej Azji szansę zmierzenia się z gigantem

— Chcę, by za pięć lat moja firma podczas debiutu na giełdzie w USA była warta co najmniej 20 mld USD — mówi Jack Mashtakov, założyciel polskiego portalu społecznościowego Finspi.

UKRAINIEC Z POLSKIM PASZPORTEM:
UKRAINIEC Z POLSKIM PASZPORTEM:
Ma zaledwie 26 lat i bogate doświadczenie zawodowe. Jack Mashtakov, założyciel i szef Finspi, urodził się na wschodzie Ukrainy i w wieku 13 lat rozpoczął pracę w największej firmie produkującej gry komputerowe w tym kraju. Potem trafił do Rosji, w której budował od zera portal społecznościowy Pinme. W szczycie popularności miał ponad 7 mln użytkowników. Kolejnym krokiem był przyjazd do Polski, w której osiadł na stałe. Współtworzył tu dwa portale społecznościowe: Szafa i Zszywka. Udziały w nich sprzedał ponad rok temu i zainwestował w Finspi.
Marek Wiśniewski

Zamerykanizowane imię, określanie siebie mianem „foundera” i nawyk stałego zerkania na smartwatcha jednoznacznie świadczą o tym, że młody menedżer (rocznik 1990) należy do pokolenia start-upowców. W odróżnieniu od rówieśników, którzy na korytarzach warszawskiego kampusu Google’a i w innych tego rodzaju ośrodkach stawiają pierwsze kroki w biznesie, zdobył już jednak doświadczenie w biznesie i zasmakował szczęścia w interesach. Zawiodło go ono do dalekiej Indonezji, w której jego start-up wygrał na loterii szansę zbudowania azjatyckiej konkurencji dla Facebooka.

Klon z dopalaczem

Na rynku social mediów co chwilę pojawiają się ulepszone wersje Facebooka. Tylko nielicznym udaje się jednak przetrwać dłużej niż mgnienie oka, a garstce wybrańców — zaistnieć na dłużej w biznesie. Finspi pasuje do tego schematu. Zdaniem Jacka Mashtakova, jest Facebookiem nowej generacji. Jego jądrem jest rozrywka. — Choć pozornie Facebook otwiera drzwi na cały świat, to w rzeczywistości ogranicza. Nie jest to sieć globalna. Jego użytkownicy widzą tylko to, co robią ludzie, których już znają. Nie mają szans dotrzeć do nieznajomych. Finspi daje im na to szansę. Kluczem, który łączy ludzi, są wspólne zainteresowania. Dlatego dajemy szansę poznania się ludziom, którzy lubią tę samą muzykę czy oglądają równocześnie ten sam film — tłumaczy Jack Mashtakov. Słuchanie i oglądanie odbywa się na Finspi. Start-up nie ogranicza się do roli portalu społecznościowego, lecz jest też platformą „streamującą” muzykę i filmy. W przyszłości ma też umożliwiać wspólne granie w gry video. W biznesie social mediów najważniejszy jest zasięg, a Finspi ma niewielki. Jest jednak na dobrej drodze, by szybko nadrobić ten brak. Portal wystartował pod koniec ubiegłego roku i obecnie korzysta z niego 1,8 mln użytkowników na całym świecie. Ponad pół miliona mieszka w Indonezji. Taka armia ludzi weszła na pokład polskiej firmy przez nieco ponad miesiąc, bo Finspi oficjalnie wystartowało w Indonezji na początku marca.

Los na loterii

Jak twierdzi Jack Mashtakov, do Indonezji ściągnęły Finspi… miejscowe władze. Widzą w platformie alternatywę dla amerykańskiego Facebooka. Dlatego polski start- -up może liczyć na nadzwyczajne wsparcie. Jego szefowie są przyjmowani przez najważniejsze osoby w państwie, a spółka powoli staje się technologiczną gwiazdą mediów. Dzięki pomocy rządu start Finspi odbył się podczas trzeciego co do wielkości festiwalu jazzowego na świecie, w którym wzięło udział ponad 130 tys. widzów. Polska firma została jednym z partnerów tego wydarzenia, a w sali koncertowej, nad którą objęła patronat, zagrał m.in. Sting.

— To wszystko spowodowało, że błyskawicznie przebiliśmy się do świadomości mieszkańców Indonezji, których coraz więcej korzysta z naszego portalu — mówi Jack Mashtakov. Sukces zachęcił firmę do przeprowadzki na Daleki Wschód. Indonezyjska spółka Finspi Asia zajmie się rozwojem portalu na miejscu i w innych państwach azjatyckich. Na celowniku Jack Mashtakov ma całą południowo-wschodnią część kontynentu, czyli państwa ASEAN, które w grudniu utworzyły wspólnotę gospodarczą mającą stać się azjatyckim odpowiednikiem Unii Europejskiej, oraz Indie, Pakistan i Bangladesz. To obszar zamieszkiwany przez ponad 2 mld ludzi. Indonezyjską szansę Finspi dostało zupełnie przypadkiem. Na początku grudnia w Ministerstwie Gospodarki odbywało się seminarium z udziałem wicepremiera Mateusza Morawieckiego, poświęcone utworzeniu azjatyckiej wspólnoty. Gościli na nim przedstawiciele biznesu i rządów azjatyckich państw.

— Trafiliśmy na to seminarium. Zaczęliśmy krążyć wśród ludzi, rozdawać wizytówki i opowiadać o naszym projekcie. Wszyscy byli nim zainteresowani. Kiedy zaprosili nas do Indonezji, okazało się, że rozmawialiśmy z przedstawicielami rządu i najbogatszymi miejscowymi biznesmenami — mówi Marcin Roszkowski, który w Finspi odpowiada za rozwój. Polska spółka długo wahała się, czy przyjąć zaproszenie z dalekiego, azjatyckiego kraju, który nie kojarzył jej się z nowoczesnymi technologiami. Jak twierdzi Jack Mashtakov, pierwotnie wybierała się do Kalifornii na spotkanie z inwestorami z Doliny Krzemowej, którzy byli zainteresowani wejściem do polskiej firmy. Ostatecznie jednak wybrała Azję.

— Ludzie, których poznaliśmy na seminarium, powtarzali „przyjedźcie, a nie będzie żałować”. I nie żałujemy — mówi założyciel Finspi. Nie oznacza to jednak, że kierowany przez niego portal zamknie się w regionie. Finspi ma stać się globalnym medium społecznościowym. 500 tys. użytkowników ma obecnie w Brazylii, 250 tys. w USA, a 190 tys. w Indiach. Nacisk zostanie jednak położony na rozwój w Azji Południowo-Wschodniej.

Okres dojrzewania

Kapitał na start Finspi zawdzięcza tajemniczemu aniołowi biznesu, który wyłożył na jego założenie 1 mln zł. Resztę dołożył Jack Mashtakov, sprzedając udziały w innych polskich platformach społecznościowych, które rozwijał w Polsce i Rosji (np. Pinme). Jak przystało na start-up, firma ma rosnąć zasilana kapitałem w kolejnych rundach finansowania. FinSpi przymierza się do pierwszej, w której zamierza pozyskać 10-20 mln USD.

— Rozmawiamy z inwestorami z Japonii, którzy mocno interesują się Azją Południowo-Wschodnią i zgłosili się do nas z propozycją współpracy. Mamy także nadzieję, że inwestorzy z Doliny Krzemowej nie obrazili się na nas, choć nie przylecieliśmy na umówione spotkania — mówi Jack Mashtakov.

Zastrzega, że na razie Finspi nie będzie na siebie zarabiało. Portal musi najpierw zmężnieć. O zyskach pomyśli, gdy będzie z niego korzystało 20-30 mln użytkowników.

OKIEM EKSPERTA

Polska zaczyna coraz mocniej odstawać

ELIZA KRUCZKOWSKA, prezes fundacji Startup Poland

Rośnie liczba państw, które są mocno zainteresowane, by przyciągać do siebie początkujących przedsiębiorców z zaawansowanych technologicznie branż. Nasza fundacja otrzymuje w każdym tygodniu kilka zapytań od zagranicznych instytucji o polecenie polskich start-upów. Z punktu widzenia założyciela takiej firmy obojętne jest, gdzie ona będzie zlokalizowana. I tak większość z nich działa na globalnym rynku. Dlatego pójdą tam, gdzie dostaną pieniądze oraz szansę na rozwój. Pod tym względem Polska zaczyna coraz mocniej odstawać od innych państw, które stawiają na innowacyjność. Mechanizmy, które ściągają start-upy, są różne. W Wielkiej Brytanii są dostępne ulgi podatkowe dla inwestorów, które powodują, że zależy im, by lokalizowano inwestycje na Wyspach. Francja daje 25 tys. EUR na start i darmowe biuro przez pół roku, a w Chile oferuje na początku 40 tys. USD dotacji. W kolejnych etapach start-up może od państwa dostać większe kwoty na rozwój.

OKIEM EKSPERTA

Polska zaczyna coraz mocniej odstawać

ELIZA KRUCZKOWSKA, prezes fundacji Startup Poland

Rośnie liczba państw, które są mocno zainteresowane, by przyciągać do siebie początkujących przedsiębiorców z zaawansowanych technologicznie branż. Nasza fundacja otrzymuje w każdym tygodniu kilka zapytań od zagranicznych instytucji o polecenie polskich start-upów. Z punktu widzenia założyciela takiej firmy obojętne jest, gdzie ona będzie zlokalizowana. I tak większość z nich działa na globalnym rynku. Dlatego pójdą tam, gdzie dostaną pieniądze oraz szansę na rozwój. Pod tym względem Polska zaczyna coraz mocniej odstawać od innych państw, które stawiają na innowacyjność. Mechanizmy, które ściągają start-upy, są różne. W Wielkiej Brytanii są dostępne ulgi podatkowe dla inwestorów, które powodują, że zależy im, by lokalizowano inwestycje na Wyspach. Francja daje 25 tys. EUR na start i darmowe biuro przez pół roku, a w Chile oferuje na początku 40 tys. USD dotacji. W kolejnych etapach start-up może od państwa dostać większe kwoty na rozwój.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Polecane