Polski kibic nie da się francuskim żandarmom

opublikowano: 07-06-2016, 22:00

Producent nawigacji chce uchronić polskich kierowców przed mandatami na EURO 2016.

Na ten moment Marek Krygier, dyrektor zarządzający Coyote Systems Polska, czekał cztery lata. Niedługo na piłkarskie mistrzostwa Europy w piłce nożnej wybiorą się tysiące kibiców z Polski. Aby dotarli do Francji bezpiecznie i bez płacenia mandatów, producent systemów GPS oferuje im usługę ostrzegania przed fotoradarami i kontrolami policji.

— W Europie Zachodniej jest drożej niż w Polsce. Za przekroczenie dopuszczalnej prędkości nie więcej niż o 10 km na godzinę minimalny mandat to 39, a maksymalny — 159 EUR, czyli około 699 zł. Za przekroczenie prędkości o ponad 60 km możemy zapłacić nawet 3 119 EUR, czyli ponad 13 tys. zł — uświadamia Marek Krygier.

Nie popsuj sobie święta

Statystyki potwierdzają surowość francuskiej drogówki: w ubiegłym roku 69 tys. kierowców nad Sekwaną straciło prawo jazdy, a ponad 70 proc. mandatów wystawiono za przekroczenie prędkości.

— Te liczby oznaczają jedno: zbliżające się święto piłkarskie będzie prawdziwymi żniwami dla francuskiej policji, która dla polskich kibiców może okazać się złym wspomnieniem — wskazuje dyrektor Krygier. Skąd wziął się pomysł, by pomóc polskim kierowcom udającym się na EURO2016? Ponad cztery lata temu szef Coyote’a podróżował po Niemczech i innych krajach starej Unii.

Zwarzył mu się humor, gdy opuszczając Polskę, przestawało działać CB radio. Było to dla niego — podkreśla — w miarę wiarygodne i skuteczne rozwiązanie do wzajemnego ostrzegania się kierowców. Wprawdzie na krajowym rynku była dostępną w kraju aplikacją sygnalizującą policyjne kontrole, ale działała ona tylko lokalnie.

Zaczął więc szukać podobnego narzędzia, ale funkcjonującego międzynarodowo. Tak trafił do francuskiej firmy Coyote. Jak wspomina, pierwsze rozmowy nie były łatwe i dużo czasu upłynęło, zanim nakłonił producentów, by weszli na rynek polski. — Po roku udało się wreszcie wprowadzić do Polski system, z którego w całej Europie regularnie korzysta ponad 5 mln kierowców. O jego popularności decyduje też to, że służy do nawigacji — tłumaczy Marek Krygier.

Geolokalizacja kwitnie

Interes na kibicach robią teraz także dostawcy cyfrowych map — serwisów ułatwiających wyszukanie adresu i obiektu, a także wyznaczenie trasy (rozwiązanie uwzględnia dane o ruchu i opłaty drogowe). Warto także zaglądać na portale zamieszczające opinie, rekomendacje i fotografie hoteli, moteli czy pensjonatów. Z pomocą przychodzi również usługa Google Earth, która umożliwia przeglądanie w trójwymiarowym modelu zdjęć satelitarnych, lotniczych czy panoram, a więc wirtualną podróż po mieście, kurorcie lub przyjrzenie się budynkowi i jego otoczeniu.

— Turystyczny biznes kręci się dziś wokół portali internetowych,mediów społecznościowych, aplikacji mobilnych, smartfonów i personalnych lokalizatorów, co przed dostawcami cyfrowych rozwiązań otwiera nowe możliwości — mówi Paweł Kacperek, dyrektor zarządzający Connected Life Communication Group. Technologie mobilne i lokalizacyjne rozwijają się dzięki coraz szybszej łączności LTE i sieciom Wi-Fi, a także oprogramowaniu do przetwarzania dużych zbiorów danych w tzw. czasie rzeczywistym (na bieżąco). Przykładem są najnowsze nawigacje, które automatycznie aktualizują mapy w trakcie prowadzenia auta lub postoju na parkingu. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy