Czytasz dzięki

Polski pierwiastek morski pożądany

PSEW i PTMEW proponują, by za około dwie trzecie wartości inwestycji wiatrowych na Bałtyku odpowiadali polscy dostawcy.

Dwie wiatrowe organizacje branżowe postanowiły namówić rząd do stworzenia tzw. umowy sektorowej, która wesprze rozwój morskiej energetyki wiatrowej. Porozumienie w tej sprawie zawarły Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej (PSEW) oraz Polskie Towarzystwo Morskiej Energetyki Wiatrowej (PTMEW).

Polski rząd ma nadzieję, że w polskiej strefie na Bałtyku powstanie do 2040 r. 8-10 GW mocy wiatrowych. Im więcej, tym bliżej będzie Polsce do osiągnięcia ewentualnej neutralności klimatycznej.
Zobacz więcej

Zielono na morzu:

Polski rząd ma nadzieję, że w polskiej strefie na Bałtyku powstanie do 2040 r. 8-10 GW mocy wiatrowych. Im więcej, tym bliżej będzie Polsce do osiągnięcia ewentualnej neutralności klimatycznej. Fot. Bloomberg

„Wiodącym celem jest (…) zawarcie zapowiadanego przez przedstawicieli rządu porozumienia pomiędzy branżą morskiej energetyki wiatrowej a rządem RP” — czytamy w tekście porozumienia. Wzorem ma być brytyjska umowa sektorowa, nazwana Sector Deal, zawarta w marcu 2019 r.

Ambicje na dwie trzecie

Po pierwsze, PSEW i PTMEW proponują wyznaczenie szeregu pośrednich celów dla rozwoju morskiej energetyki wiatrowej w Polsce. „Np. na poziomie 3 GW mocy zainstalowanej w morskich farmach wiatrowych już w 2025 r., 10 GW w 2030 r. oraz finalnie 20 GW w 2040 r.” — czytamy w porozumieniu. Po drugie, celem jest „optymalne wykorzystanie krajowego łańcucha dostaw”.

— Brytyjska umowa będzie dla nas wzorem, choć trzeba pamiętać, że w początkowej fazie rozwoju morskiej energetyki wiatrowej udział lokalnego przemysłu był tam jeszcze niewielki. W Polsce jest większy — mówi Janusz Gajowiecki, prezes PSEW.

Jaki ten udział jest w Polsce? Dokładnie nie wiadomo. Szef PSEW zapowiada przeprowadzenie analiz, które pokażą, ile polskich firm działa w tej branży i jaką część łańcucha wartości reprezentują.

Jakub Budzyński, wiceprezes PTMEW, uważa, że cel w polskiej umowie sektorowej można będzie skwantyfikować. Według niego cel powinien być ambitny i sięgać nawet 60 proc. do 2030 r. Taka część całkowitej wartości inwestycji na polskiej części Bałtyku, na etapie np. konstrukcyjnym, mogłaby pochodzić od krajowych dostawców.Na etapie eksploatacji ten udział mógłby być nawet wyższy i dochodzić do 70 proc.

100 firm już czeka

Taki jest postulat polskiej branży wiatrowej. Branża musi jeszcze zdobyć przychylność rządu, a konkretnie Ministerstwa Aktywów Państwowych, które odpowiada za regulacje energetyczne. Inwestorzy wydają się chętni. PGE Baltica przekazała nam, że dotychczas zidentyfikowano około stu polskich firm z potencjałem produkcji kluczowych elementów np. łopat, generatorów, systemów odbioru mocy, konstrukcji wsporczych czy okablowania.

„Inwestycje w morską energetykę wiatrową to również okazja dla rozwoju polskiego przemysłu stalowego i stoczniowego, ale również usług dodatkowych, które potrzebne są w okresie eksploatacji, a wcześniej w okresie budowy, np. transportu morskiego i śródlądowego” — tłumaczy biuro prasowe PGE Baltica.

O udziale tzw. local content mówi też projekt ustawy o offshore. Wytwórcy mają zostać zobowiązani do przedstawienia planu korzystania z materiałów i usług lokalnych w procesie budowy i eksploatacji. Mają też mieć obowiązek składania sprawozdań z realizacji tego planu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane