W obliczu rosnących napięć geopolitycznych i eskalacji konfliktów zbrojnych rozwój obronności staje się dziś jednym z kluczowych wyzwań dla Polski. O budowie krajowych kompetencji technologicznych, przyszłości przemysłu obronnego oraz współpracy nauki i biznesu dyskutowano podczas tegorocznego Defence24 Days – jednego z najważniejszych wydarzeń poświęconych bezpieczeństwu i obronności w Polsce.
Wśród uczestników wydarzenia była Sieć Badawcza Łukasiewicz. O jej roli w rozwoju technologii dla sektora obronnego rozmawiamy z dr. Hubertem Cichockim, prezesem Sieci Badawczej Łukasiewicz.
Jakie kompetencje i technologie rozwijane w Sieci Badawczej Łukasiewicz mają dziś największe znaczenie dla modernizacji polskiej armii i budowy suwerenności technologicznej?
Model działania Sieci Badawczej Łukasiewicz opiera się na współpracy nauki, przemysłu i administracji publicznej oraz budowie kompetencji wspólnie z dużymi partnerami technologicznymi i przemysłowymi. W ostatnich dwóch latach bardzo wyraźnie zmieniliśmy także strukturę naszych projektów. Jeszcze w 2023 r. obszar obronności i bezpieczeństwa stanowił ok. 12,5 proc. portfela, dziś to już blisko 70 proc. Oznacza to realne ukierunkowanie działalności Łukasiewicza na wsparcie modernizacji Sił Zbrojnych RP, a co za tym idzie: wzmocnienie bezpieczeństwa państwa.
Działamy w trzech kluczowych obszarach. Pierwszy to suwerenność technologiczna naszego kraju– m.in. produkcja komponentów chemicznych niezbędnych dla wytwarzania amunicji, takich jak nitroceluloza czy nitroguanidyna. To obszary niezbyt wyrafinowanych technologii, które jednak przez lata były w Polsce niewystarczająco rozwijane, a dziś mają strategiczne znaczenie.
Drugi obszar to autonomia i robotyzacja pola walki. Rozwijamy zarówno ciężkie platformy autonomiczne, jak i mniejsze systemy wspierające rozpoznanie. Przykładem są roboty Tarantula, zamówione już przez Agencję Uzbrojenia, będące „oczami i uszami” żołnierzy. Równolegle pracujemy nad integracją technologii autonomicznych z rozwiązaniami krajowego przemysłu obronnego.
Trzeci filar to technologie przyszłości – sztuczna inteligencja i rozwiązania kosmiczne. Realizujemy projekty AI dla bezpieczeństwa i obronności oraz program badań kosmicznych o wartości ok. 2,4 mld zł w perspektywie dekady, obejmujący technologie satelitarne, a także wynoszenie i testowanie ładunków w przestrzeni kosmicznej. To rozwiązania o znaczeniu zarówno cywilnym, jak i wojskowym.
Coraz częściej mówi się dziś, że bezpieczeństwo energetyczne jest ważnym elementem obronności. Jaką rolę w rozwoju Łukasiewicza ma odegrać transformacja energetyczna i energetyka jądrowa?
Transformacja energetyczna to jeden z głównych kierunków naszego rozwoju. Dziś projekty z tego obszaru stanowią około 18 proc. portfela, ale chcemy zwiększyć ich udział do 25-30 proc., bo to jedno z największych wyzwań stojących przed polską gospodarką.
Szczególnie ważna jest dla nas energetyka jądrowa. Budujemy kompetencje poprzez współpracę zarówno z partnerami europejskimi, jak i przemysłem. Mamy podpisane umowy m.in. z Joint Research Centre Komisji Europejskiej, spółką ORLEN Synthos Green Energy przy projektach SMR oraz z Polskimi Elektrowniami Jądrowymi przy dużej energetyce jądrowej.
Jakie są dziś największe bariery rozwoju polskiego przemysłu obronnego?
Największym wyzwaniem jest punkt wyjścia, z którego startujemy. Przez wiele lat przemysł obronny nie był traktowany jako jeden z filarów polskiej gospodarki. Nie generował też odpowiednio dużych inwestycji, rozwoju kompetencji czy długofalowych strategii technologicznych. Dziś sytuacja się zmienia, ale nadal nadrabiamy wieloletnie zaniedbania.
Środki przeznaczane obecnie na modernizację armii powinny stać się impulsem do budowy nowoczesnych firm przemysłowych posiadających własne kompetencje technologiczne, rozwinięte łańcuchy dostaw i potencjał eksportowy. To szansa nie tylko na wzmocnienie bezpieczeństwa państwa, ale również na rozwój ważnego sektora gospodarki.
Nie uważam jednak, że stoimy przed barierami nie do pokonania. Oczywiście pojawiają się kwestie organizacyjne, operacyjne czy regulacyjne, które spowalniają procesy inwestycyjne i wdrożeniowe, ale można je rozwiązać poprzez konsekwentne decyzje strategiczne. Istotne będzie utrzymanie wysokiego poziomu inwestycji, zwiększenie nakładów na badania i rozwój oraz aktywna rola dużych spółek państwowych jako centrów budowy kompetencji technologicznych.
Czy Polska jest dziś w stanie zbudować większą niezależność technologiczno-przemysłową w obszarze obronności?
Nie ma możliwości stworzenia całkowicie zamkniętej gospodarki czy pełnej autonomii technologicznej. Współczesny przemysł obronny jest globalny i żadne państwo nie jest w stanie rozwijać wszystkiego samodzielnie. Ważne jest przyjęcie rozsądnej strategii, pozwalającej wzmacniać obszary, w których już dziś mamy potencjał technologiczny, kadrowy i przemysłowy.
Tam, gdzie już posiadamy kompetencje i bardzo dobrych inżynierów, powinniśmy inwestować jeszcze mocniej i budować specjalizacje konkurencyjne także na rynkach zagranicznych. Nowoczesny przemysł obronny nie może bowiem opierać się wyłącznie na rynku krajowym – musi być zdolny do konkurowania międzynarodowo.
Z drugiej strony są technologie, których nie zbudujemy samodzielnie w krótkim czasie. W takich przypadkach potrzebujemy transferu technologii i współpracy z partnerami zagranicznymi, ale na warunkach pozwalających rozwijać krajowe kompetencje i wzmacniać polskie firmy. Największym błędem byłoby przekonanie, że możemy specjalizować się we wszystkim. Niezbędna jest koncentracja na obszarach, w których możemy osiągnąć realną przewagę.
Jak ocenia pan współpracę państwa z instytucjami badawczymi i sektorem nowych technologii w obszarze obronności?
W ostatnich miesiącach wyraźnie widać większe zrozumienie dla znaczenia krajowych kompetencji technologicznych i przemysłowych w budowie bezpieczeństwa państwa. Szczególnie ważne jest podejście związane z tzw. local content, czyli zwiększaniem udziału polskiej własności intelektualnej w projektach realizowanych dla sektora obronnego.
To podejście charakterystyczne dla najbardziej rozwiniętych gospodarek – chodzi nie tylko o zakup sprzętu, ale również o budowę kompetencji, rozwój przemysłu i wzmacnianie krajowej gospodarki. Widać też próbę tworzenia mechanizmów, które będą zachęcały duże spółki do współpracy z polskimi firmami i inwestowania w krajowe technologie. To bardzo dobry kierunek.
Jesteśmy dziś na Defence24 Days. Jak ocenia pan znaczenie tego typu wydarzeń dla rozwoju polskiego sektora obronnego?
Takie spotkania mają bardzo duże znaczenie, bo łączą administrację, przemysł, siły zbrojne i sektor technologiczny. Nie mogło tu wiec zabraknąć Łukasiewicza. Polski przemysł obronny stoi dziś przed szansą, by stać się bardzo istotnym elementem polskiej gospodarki, a do tego potrzebne są partnerstwa, nowe projekty i wspólne budowanie kompetencji.
Targi i konferencje takie jak Defence24 Days często są miejscem, gdzie rodzą się nowe kontrakty, inicjatywy badawcze i współprace technologiczne. To właśnie dzięki takim relacjom można szybciej rozwijać kompetencje, których pojedyncze podmioty nie byłyby w stanie zbudować samodzielnie.
Partnerem publikacji jest Sieć Badawcza Łukasiewicz
