Polski przemysł stanął pod ścianą

Firmy uwijają się jak w ukropie, bo portfel zamówień puchnie w zadziwiającym tempie. Niestety, niedobory kadrowe coraz bardziej dają się im we znaki

Pod koniec ubiegłego roku nastroje w polskim przemyśle były najlepsze od blisko trzech lat. Przypomina o tym 55 pkt. w grudniowym odczycie PMI dla przetwórstwa przemysłowego. W styczniu GUS-owski indeks koniunktury w tym sektorze po pierwsze — pokazał rekordowe przyspieszenie (w miesiąc wzrósł prawie o 9 pkt.), a po drugie — osiągnął dzięki temu poziom, na którym nie był od czasu kryzysu.

Wyświetl galerię [1/6]

Fot. Robert Neumann - FORUM

To tylko wybrane statystyki, które podsycały oczekiwania wobec PMI (mediana prognoz ekonomistów ankietowanych przez Bloomberga sugerowała, że w styczniu zobaczymy 55,2 pkt.). Tym razem odczyt nie spełnił oczekiwań — IHS Markit podał, że PMI dla polskiego przemysłu obniżył się do poziomu 54,6 pkt. Nie można jednak powiedzieć, że rozczarował. To drugi wynik w ciągu roku, a samo przekroczenie 50 pkt. oznacza, że warunki w sektorze się poprawiają.

Moc zamówień

Na PMI składa się pięć subindeksów: nowych zamówień, produkcji, zatrudnienia, czasu dostaw i zapasów. W styczniu pozytywnie wyróżnił się zwłaszcza pierwszy — liczba nowych zamówień rosła najszybciej od trzech lat. Bieżący portfel zamówień krajowych i zagranicznych spuchł zresztą wyjątkowo mocno także w badaniu GUS. Z badania Markitu wynika, że aby nadążyć z robotą, przemysłowcy zwiększali zatrudnienie. „W odpowiedzi na rosnące nakłady pracy producenci zwiększyli liczbę nowo przyjętych pracowników w tempie najszybszym od dziewięciu miesięcy” — czytamy w raporcie.

„Wraz z ciasnym rynkiem pracy i jednoczesnymi barierami w zatrudnieniu (…) pojawił się wzrost wykorzystania mocy produkcyjnych do poziomów najwyższych od zanotowanych tuż przed ostatnim kryzysem” — komentuje Agata Adamczyk, ekonomistka Banku Pocztowego.

Jakub Olipra, ekonomista Credit Agricole Bank Polska, podkreśla jednak, że w następnych miesiącach rosnące trudności firm w znajdowaniu wykwalifikowanych pracowników będą coraz mocniej ograniczać wzrost zatrudnienia. Nasilające się trudności w pozyskiwaniu odpowiednich pracowników i rekordowy stopień wykorzystania mocy produkcyjnych to teoretycznie czynniki odcinające firmom drogę

ucieczki przed inwestycjami, które — jak zaznacza Jakub Olipra — mają umożliwić zmianę techniki produkcji na mniej pracochłonną i zwiększyć wydajność pracy. Możliwe, że firmy zostały przyparte do muru już pod koniec ubiegłego roku. W czwartym kwartale inwestycje wzrosły o około 11-12 proc. r/r. Nie mamy jeszcze dokładnych danych o ich strukturze, ale część ekonomistów widzi w tym wyniku przyspieszenie nie tylko sektora publicznego, ale też przedsiębiorstw prywatnych. Niestety, potwierdzenia takiej tezy próżno szukać w najnowszej edycji Szybkiego Monitoringu NBP. Wyniki badania sugerują, że przedsiębiorstwa mają w planach więcej nowych inwestycji, niż deklarowały rok temu, ale „ich rozpoczęcie nie nastąpi jeszcze na początku roku”. To jednak nie wszystko.

— „(…) planowane inwestycje są w mniejszym stopniu kierowane na rozbudowę zdolności produkcyjnych. Wzrost aktywności inwestycyjnej zapowiadają przede wszystkim przedsiębiorstwa z sektora publicznego oraz z sektorów o dużym wykorzystaniu funduszy unijnych” — czytamy w raporcie.

Palący problem

W praktyce określenie wpływu braków kadrowych na decyzje inwestycyjne firm nie jest łatwe. Bez zająknienia można powiedzieć tylko, że niedobór pracowników jest dla firm problemem, w dodatku coraz większym. W ciągu roku brak kadr zaliczył mocny awans w rankingu barier rozwoju w badaniu NBP — w czwartym kwartale 2017 r. był na miejscu drugim, rok wcześniej na piątym. Nie będzie przesadą, jeżeli powiemy, że problem Polski na tle Europy jest palący. Co ciekawe, w szczególności w przemyśle, który — jak sugerują wyniki badania Markitu — zatrudnia.

Dowodem są dane Eurostatu o odsetku firm przemysłowych, które zgłaszają problemy z pozyskaniem pracowników. Na wykresie widać, jak bardzo w ostatnich latach odskoczyliśmy od unijnego benchmarku. Najświeższe dane wskazują, że blisko połowa firm w Polsce raportuje takie problemy. Większy odsetek zanotowały, co prawda, Węgry, ale to u nas uciążliwość tej bariery wzrosła najmocniej w ciągu roku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Dąbrowska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Gospodarka / Polski przemysł stanął pod ścianą