Nasza waluta w środę nieznacznie osłabła. W związku ze spadkiem kursu EUR/USD cena dolara do złotego wzrosła z 3,8355 do 3,8610. Cena euro pozostawała dość stabilna w przedziale 3,9960-4,0080 zł. Odchylenie złotego od dawnego parytetu powędrowało w okolice poziomu minus 8,3 proc.
Pewien wpływ na zwiększony popyt na dewizy mogła mieć m.in. poranna wypowiedź ministra finansów Grzegorza Kołodki dla radiowych „Sygnałów Dnia”, który po raz kolejny podkreślił, że kurs złotego jest zdecydowanie za wysoki oraz dodał, że będzie on z czasem ulegał osłabieniu, a działania rządu będą ten kierunek wspomagały.
Inwestorzy oczekiwali na wynik organizowanego przez NBP przetargu 2-letnich obligacji zerokuponowych o wartości nominalnej 2,5 mld zł. Popyt na zaoferowane instrumenty okazał się wyższy niż oczekiwano i wyniósł 9,3 mld zł. O godz. 15.40 dolar wyceniany był na 3,8580 zł, a euro na 4,0040 zł.
Notowania naszej waluty w najbliższym okresie powinny ulec stabilizacji przy odchyleniu od parytetu na poziomie minus 8,0-8,5 proc.
W Azji podczas środowej sesji notowania amerykańskiej waluty do jena ulegały wahaniom w przedziale 119,90-120,50. Poniżej poziomu 120,00 spadły tylko na krótką chwilę, zaraz po otwarciu rynku europejskiego. Inwestorzy obawiają się, że ewentualna deprecjacja dolara mogłaby skłonić ekipę rządzącą do interwencji na rynku walutowym. Zdaniem Haruhiko Kurody z ministerstwa finansów Japonii, polityka walutowa tego kraju pozostaje niezmieniona. Z kolei według byłego wysokiego rangą przedstawiciela japońskiego ministerstwa finansów Eisuke Sakikabary, nazywanego „Mr. Jen”, interwencja na rynku jest możliwa w przypadku spadku kursu USD/JPY poniżej poziomu 120 i braku sprzeciwu na te działania ze strony amerykańskiej. O godz. 15.40 dolar wyceniany był na 120,10 JPY.
Kurs USD/JPY w okolicy poziomów 119,50-119,90 powinien być naszym zdaniem wykorzystany do zakupów waluty amerykańskiej.
W Europie w trakcie środowej sesji kurs EUR/USD zniżkował z 1,0430 do 1,0360. Choć zdania analityków co do skuteczności przedstawionego we wtorek wieczorem przez prezydenta USA pakietu rozwiązań mających pobudzić gospodarkę Stanów Zjednoczonych są podzielone, a sytuacja w rejonie Zatoki Perskiej pozostaje napięta, to część inwestorów postanowiła zwiększyć swoje zaangażowanie w amerykańskiej walucie.
Niewielkiej deprecjacji euro nie zdołały powstrzymać przedstawione w samo południe dane makroekonomiczne z Eurolandu, choć okazały się lepsze niż oczekiwano. Eurostat poinformował, że sprzedaż detaliczna w strefie euro w październiku wzrosła rok do roku o 1,6 proc., a więc o 0,6 proc. więcej, niż oczekiwano. 0,7-proc. jej wzrost w stosunku miesiąc do miesiąca był zgodny z prognozami. O godz. 15.40 euro wyceniane było na 1,0380 USD.
W naszej ocenie notowania europejskiej waluty do dolara powinny w najbliższym okresie skonsolidować się w przedziale 1,0340-1,0430. Większe zmiany na rynku możliwe są pod koniec tygodnia, kiedy to poznamy dane z amerykańskiego rynku pracy.