Polski ślad w aferze bitcoinowej

W Wenezueli aresztowano dwóch członków „międzynarodowej organizacji przestępczej”, która rzekomo finansuje terroryzm i ma siedzibę w… Polsce

Dwóch mężczyzn, których pod koniec stycznia w przemysłowej dzielnicy miasta Los Guayos na północy kraju zatrzymała tajna wenezuelska policja (Servicio Bolivariano de Inteligencia Nacional — SEBIN), złapano na gorącym uczynku podczas… wydobywania bitcoinów. W ten sposób — przez analogię do wydobywania złota — bywa określane generowanie jednostek wirtualnej waluty za pomocą tzw. węzłów generujących sieci peer-to-peer. Aresztowani przez SEBIN mieli przy sobie aż 11 tys. bitcoinów. Obaj wirtualni kopacze są Wenezuelczykami, jednak — jak informuje lokalna prasa, m.in. „El National” — należą do międzynarodowej organizacji przestępczej, która zajmuje się m.in. praniem brudnych pieniędzy, elektronicznymi kradzieżami, finansowaniem terroryzmu i cyberprzestępczością. Siedzibą szajki — o czym przeczytać można również na stronie internetowej wenezuelskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, Sprawiedliwości i Pokoju — jest… Polska. Ani organy państwowe, ani wenezuelskie media nie wyjaśniają, skąd taki wniosek. Być może chodzi o to, że bitcoiny wydobywano przy użyciu sprzętu pochodzącego z naszego kraju, a konkretnie — urządzeń wyprodukowanych przez poznańską firmę BioInfoBank, które sprowadzono do Wenezueli w 2015 r. Logo polskiej spółki jest widoczne na policyjnych zdjęciach z akcji. Przedstawiciele firmy, z którą skontaktowaliśmy się w ubiegłym tygodniu, nie chcieli odnieść się do sprawy. Niczego nie dowiedzieliśmy również w polskim przedstawicielstwiedyplomatycznym w stolicy Wenezueli, które skierowało nas do Ministerstwa Spraw Zagranicznych (MSZ).

Zobacz więcej

ZŁE BITCOINY: Wenezuelska tajna policja czyha na wirtualne kopalnie kryptowaluty. I liczy na sukcesy. Bloomberg

— Władze wenezuelskie nie kontaktowały się w tej sprawie z Ambasadą RP w Caracas. Placówka nie otrzymała także żadnego oficjalnego zawiadomienia w związku z aresztowaniem dwóch obywateli Wenezueli — poinformowało biuro prasowe MSZ.

— Nie komentujemy spekulacji medialnych. Trwa śledztwo. Dotychczas doniesienia medialne, jakoby zatrzymani byli częścią organizacji rzekomo działającej w Polsce, nie zostały w żaden sposób zweryfikowane lub potwierdzone — dodali przedstawiciele MSZ. Skąd akcja tajnej policji przeciwko wirtualnej kopalni bitcoinów? Kryptowaluta, jak można przeczytać w serwisie bitcoin.pl, jest w Wenezueli nielegalna. Zdaniem rządu w Caracas, każdy, kto jej używa, automatycznie staje się cyberprzestępcą. Nie oznacza to wcale, że Wenezuelczycy wystrzegają się bitcoinów. Ponieważ w kraju szaleje gigantyczna inflacja, sięgająca kilkuset procent rocznie, mieszkańcy poszukują alternatywy wobec boliwara. Władze robią jednak wszystko, by zniechęcić obywateli do używania kryptowaluty. Styczniowa akcja nie była pierwszą operacją tajnej policji przeciwko kopaczom bitcoinów. Niespełna rok temu doszło do podobnych aresztowań. Na ślad dwóch mężczyzn pracujących w wirtualnej kopalni agentów SEBIN naprowadził… wyjątkowo duży pobór prądu, którym zasilane było urządzenie generujące jednostki kryptowaluty.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Polski ślad w aferze bitcoinowej