To, co przed 1 maja nazywaliśmy eksportem, teraz jest sprzedażą na wewnętrznym, europejskim rynku. Czy zmieni to coś w sytuacji polskiego górnictwa?
Czy polskie górnictwo węglowe może traktować wejście naszego kraju do UE jako szansę? Tak. Już nie eksportujemy, tylko sprzedajemy na wewnętrznym, europejskim rynku. I mamy dobre perspektywy, ponieważ 15 starych krajów Unii obecnie zużywa około 260 mln ton węgla kamiennego rocznie, a po roku 2010 ta wielkość ma jeszcze wzrosnąć.
Ważna rola
Górnictwo węglowe UE w ciągu ostatnich 50 lat zostało głęboko zrestrukturyzowane, a na ten cel przeznaczono miliardy z kasy wspólnoty (nie z budżetów poszczególnych państw). Wysokie koszty produkcji (nawet 4-krotnie wyższe niż w Polsce) oraz wyczerpywanie się zasobów sprawiają, iż za kilka lat nastąpi tam całkowite wstrzymanie wydobycia węgla kamiennego.
— Stare kraje Unii muszą importować rocznie blisko 180 mln ton węgla. Ich uzależnienie od zewnętrznych dostaw nośników energii ustawicznie rosło. Teraz w Unii jest Polska, posiadająca przebogate zasoby węgla oraz nowoczesne i relatywnie tanie górnictwo. Wnieśliśmy nie byle jakie wiano i niewątpliwie przyczynimy się do zwiększenia bezpieczeństwa energetycznego zjednoczonej Europy. Na kontynuację naszych reform, a przede wszystkim na likwidację negatywnych skutków przeprowadzonych już procesów restrukturyzacyjnych, potrzebujemy jednakże zewnętrznego wsparcia finansowego — takiego samego, jakie uzyskały w poprzednich latach wszystkie górnicze kraje UE — przekonuje Janusz Olszowski, prezes Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej.
Tymczasem w tym roku największy polski eksporter — Węglokoks sprzeda na rynku unijnym mniej węgla niż poprzednio.
— W 2004 r. zmniejszy się sprzedaż wewnątrzwspólnotowa i eksport realizowany przez Węglokoks. W stosunku do roku 2003 r. będą one mniejsze prawie o 10 proc., czyli o 17,5 mln ton. 90 proc. eksportu trafi do 24 krajów UE, pozostałe 10 proc. to eksport do Norwegii, Turcji, Maroka, Egiptu, Ukrainy i USA. Wynika to ze spadku produkcji węgla w wyniku trwającej restrukturyzacji górnictwa. Węglokoks za granicą sprzedaje wyłącznie nadwyżki produkcyjne — mówi Agnieszka Nieszporek-Bułgakow z Węglokoksu.
Trudne pytania
Skoro można sprzedawać poza Polską więcej węgla, dlaczego ogranicza się jego produkcję? Odpowiedzialny za górnictwo wiceminister Jacek Piechota uważa, że aktualna dobra koniunktura na węgiel nie potrwa długo.
— Polska ma szansę na sprzedaż swojego węgla do krajów UE. Jak duża to będzie sprzedaż, będzie zależało od rentowności kopalń — mówi Vicente Luque Cabal, uchodzący za najlepszego specjalistę od węgla w Departamencie Energii i Transportu Komisji Europejskiej.
Należy likwidować nierentowne kopalnie, korzystając z bolesnych doświadczeń restrukturyzacji przemysłu węglowego w krajach UE. Problem polega na tym, że Polska ma reformować górnictwo za swoje własne pieniądze, bo takie są obecnie przepisy unijne. Do niedawna jednak kopalnie starych unijnych krajów dostawały sporo środków z budżetu UE.
Kłopotliwy import
Polskie górnictwo musi zmierzyć się z wieloma problemami, z których jednym z największych jest import taniego węgla ze Wschodu, głównie z Rosji. Według szacunkowych obliczeń przedstawionych przez GIPH — ilość węgla sprowadzanego z Rosji wzrośnie z 1,8 do około 4 mln ton rocznie. W dodatku wielu podejrzewa, że Rosja stosuje ceny dumpingowe.
— Według naszych nieoficjalnych informacji, węgiel rosyjski nie jest bezpośrednio subsydiowany (kopalnie są już w ponad 50 proc. sprywatyzowane). Jeden z czynników wpływających na poziom cen to transport węgla w Rosji, który jest zdecydowanie tańszy niż w Polsce — twierdzi Agnieszka Nieszporek-Bułgakow.
To wszystko powoduje, że Polska prawdopodobnie będzie musiała domagać się od władz UE wprowadzenia przepisów chroniących nasz rynek węgla przed nieuczciwą konkurencją z Rosji. Będzie to oczywiście możliwe, ale pod kilkoma warunkami.
Prawo międzynarodowe mówi, że dumping i subsydiowanie są nieuczciwe. Polska nie będzie jednak mogła samodzielnie wprowadzić barier na import węgla z Rosji.
Chcąc wszcząć procedurę ochronną, przedstawiciele zagrożonego przez nieuczciwy handel sektora muszą złożyć odpowiedni wniosek wraz z uzasadnieniem do Komisji Europejskiej, która w ciągu 45 dni rozpocznie dochodzenie mogące trwać do 15 miesięcy. Strona oskarżona powinna udostępnić wszelkie dokumenty dotyczące sprawy, w tym oczywiście także zestawienia kosztów finansowych. W przypadku odmowy przedstawienia takich dokumentów strona skarżąca będzie mogła podjąć działania ochronne, ale większość oskarżonych pokazuje żądane dokumenty.
Działania ochronne w Unii nie są jednak powszechnie stosowane. Na koniec roku 2002 działania antydumpingowe objęły jedynie 0,4 proc. importu do państw UE. Jak przewiduje Janusz Olszowski, w ciągu kilku lat Rosja chce znacząco zwiększyć eksport węgla, w tym także do państw Unii Europejskiej. Przepisy unijne traktują wszystkie kraje wspólnoty jako jeden rynek, więc teoretycznie jest możliwa sytuacja, że np. instytucje reprezentujące polskie górnictwo zaskarżą do Komisji Europejskiej eksport rosyjskiego węgla np. do Francji czy Belgii. Trzeba będzie jednak udowodnić, że eksport taki jest subsydiowany lub opiera się na zasadach dumpingowych.