Polskie beacony idą w big data

opublikowano: 10-02-2015, 00:00

Twórca iTaxi, m.in. z byłym szefem Empiku i Sephory, wspólnie włączają się w rewolucję w handlu. Rusza Linteri.

Beacony to, beacony tamto. Nie ma wątpliwości, że o małych, wydajnych i tanich nadajnikach łączących się ze smartfonami będziemy słyszeli w najbliższym czasie mnóstwo. A co jeśli zostaną one, niczym dawne nadajniki bluetooth, zastąpione nową technologią? Dla współtwórcy iTaxi to nie problem. Łukasz Felsztukier — bo to o nim mowa — przy wsparciu kilku znanych menedżerów i biznesmenów także zdecydował się zainwestować w segment beaconów. Tyle że skupił się nie na samym rozklejaniu „fasolek” oraz marketingu, ale na oprogramowaniu i analitycznej części tej technologii.

— Oferujemy także marketing, ale zanim się on pojawia, jest analiza danych. Sklepy internetowe mają Google Analytics, my tworzymy takie narzędzie dla tradycyjnego handlu, łącząc je także z e-handlem — mówi Łukasz Felsztukier, dziś już prezes Linteri.

Wiedza w kanałach

W projekt Linteri włączyło się troje aniołów biznesu, którzy wsparli biznes kilkuset tysiącami złotych przy wycenie spółki na poziomie 5 mln zł. W tej wyliczanceod cyferek ważniejsze są nazwiska. Pierwszy z inwestorów to Maciej Szymański, były prezes Empik Media & Fashion, a wcześniej szef Sephory w kilkunastu krajach Europy oraz Azji (w tym w Chinach).

— Wszedłem w Linteri, bo zjadłem zęby na handlu i wiem, że takie narzędzia były od zawsze potrzebne, tylko nie było ku temu narzędzi technologicznych. Handel ma obecnie problem z poukładaniem, zgraniem dwóch kanałów sprzedaży: elektronicznego i tradycyjnego. Okazuje się, że możemy zbierać olbrzymie ilości danych także o klientach w klasycznych sklepach. Linteri ma pomagać przekuwać to w wiedzę i dopasowywać komunikaty marketingowe do typu klienta — mówi Maciej Szymański.

Inny z inwestorów w spółce Felsztukiera to Krzysztof Dąbrowski, znany z projektów krążących wokół marketingu interaktywnego, m.in. SARE czy Beemail.

— Oczywiście można powiedzieć, że Linteri wpisuje się w szał beaconów, jednak nie idzie tą drogą co wszyscy. Tu pierwsza jest platforma do analizy danych z beaconów, a potem dopiero komunikatydo użytkowników. Spółka ma ambicję być pierwsza w tego typu rozwiązaniach, nie tylko w Polsce — mówi Krzysztof Dąbrowski.

Radyjka za proste

Łukasz Felsztukier przyznaje, że obecny kształt i działalność Linteri to przygotowanie do tego, co stanie się za 2-3 lata. Ocenia, że same beacony to żadna sensacja technologiczna, ot „radyjka”. Prawdziwa ich moc to właśnie gigabajty danych, jakich dostarczają o użytkowniku smartfona: skąd przyszedł, przy której półce stał, jakie rzeczy oglądał, co kupił, a co oglądał na telefonie poza sklepem, jakie inne sieci odwiedza. To wszystko ma pomóc sprzedawcom poznać, lepiej zrozumieć i zaspokoić potrzeby klientów.

— W przyszłości w cenie będą ci, którzy dają coś więcej niż prosty marketing. Nasza platforma ma oddać w ręce centrów handlowych, sieci sklepów narzędzia analityczne, dostępne online i jednocześnie pomagać im w ich opracowywaniu — mówi Łukasz Felsztukier.

Za kilka miesięcy, mając 2-3 znaczące wdrożenia w Polsce, Linteri będzie debiutować na globalnych rynkach. Wtedy też spółka planuje kolejną rundę finansowania. Tym razem inwestorzy powinni przygotować — zamiast tysięcy — miliony złotych. © Ⓟ

TECHNOLOGIA TO NIE WSZYSTKO: Handel tradycyjny i beacony — to połączenie elektryzuje świat technologii. Łukasz Felsztukier, z pomocą znanych menedżerów, w projekcie Linteri idzie jeszcze dalej. Do elektroniki dokłada analitykę. [FOT. ARC]

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu