Polskie drewno jedzie do Niemiec

  • Emil Górecki
opublikowano: 06-05-2013, 00:00

Drzewiarze alarmują, że elektrownie zza Odry spalają polskie drewno. Szukają rozwiązania, jak zatrzymać eksport

Przemysł drzewny jest jednym z najważniejszych sektorów polskiej gospodarki. Wypracowuje 9,2 proc. produkcji sprzedanej, zatrudnia prawie 310 tys. pracowników, ale przy przemyśle ciężkim, branży automotiv czy wydobywczej czuje się jak gorsze dziecko. Zależy mu przede wszystkim na stabilnym i przejrzystym systemie sprzedaży drewna z Lasów Państwowych (LP), które są niemal wyłącznym jego dostawcą. Nieprzejrzysty system funkcjonujący od kilku lat wpływa na wzrost cen.

Zobacz więcej

W Polsce ponad 80 proc. energii uzyskanej ze źródeł odnawialnych pochodziło do tej pory nie z wiatraków czy geotermii, ale ze spalania drewna. To stawiało nas w czołówce krajów UE. Od 1 stycznia spalanie drewna pełnowartościowego nie jest w Polsce dotowane. [FOT. ISTOCK]

LP mają jednak tak silną i niezależną pozycję, że wszelkie próby uregulowania ich działalności spełzają na niczym, bo nikt nie ma dostatecznej woli oraz siły politycznej. Przedsiębiorcy chcą wiedzieć, kto kupuje drewno, w jakiej ilości, jakiego gatunku, jaką płaci cenę, na podstawie jakich umów (jednorocznych, wieloletnich) oraz ile drewna pozyskują poszczególne nadleśnictwa. Takie dane pozwoliłyby dokładnie poznać sposób jego dystrybucji.

W kwietniu o takie dane za 2010, 2011 i 2012 r. wystąpił w trybie dostępu do informacji publicznej Ogólnopolski Związek Pracodawców Przemysłu Drzewnego (OZPPD). Wcześniej takich informacji nie uzyskała Polska Izba Gospodarcza Przemysłu Drzewnego (PIGPD), bo dyrektor generalny Lasów Państwowych uznaje te dane za tajemnicę przedsiębiorstwa.

— LP nie mają osobowości prawnej, sprzedają mienie skarbu państwa, o którym wszyscy powinni mieć pełną wiedzę. Niestety, LP za cel nadrzędny uznają własny interes ekonomiczny. Ich wielomilionowe zyski ze sprzedaży drewna są wypracowane kosztem firm z naszego sektora — uważa Mirosław Florkiewicz, prezes OZPPD.

Konserwowa ustawa

Nadzieję na zmiany dawała opracowywana od kilku lat nowa ustawa o lasach, która ma wejść w życie jeszcze w tym roku. Jednak skończy się jak zawsze. Przedsiębiorcy nie mają co liczyć na zmianę systemu sprzedaży lub większej jego przejrzystości. Powinni raczej przygotować się na utrwalenie obecnego systemu. Do kłopotów drzewiarzy dochodzi zwiększony popyt zagranicznych odbiorców. O ile jeszcze w 2008 r. za zachodnią granicę Polski wyjechało 145 tys. ton drewna, to od 2010 r. widać skokowy wzrost.

W zeszłym roku nasz eksport wyniósł 1,17 mln ton — wynika z danych niemieckiego urzędu statystycznego. To oficjalne dane, ale przedstawiciele branży drzewnej mówią o dużym eksporcie nierejestrowanym, bo zachodni klienci mogą kupować surowiec przez pośredników. W przyszłości może być jeszcze gorzej.

— Od początku roku w Polsce obowiązuje zakaz spalania drewna pełnowartościowego przez energetykę. W Niemczech tego zakazu nie ma, więc istnieje zagrożenie, że duża część naszego eksportu ląduje w tamtejszych w kotłach. Mając na uwadze odejście Niemców od energetyki jądrowej, istnieją obawy, że energetyka konwencjonalna będzie tam w coraz większym stopniu zasysać nasze zasoby drewna — mówi Andrzej Zientarski ze Stowarzyszenia Producentów Płyt Drewnopochodnych.

Zachód drożeje

O dodatkowym popycie świadczyć mogą ceny na przetargach systemowych na pierwsze półrocze. O ile w regionalnych dyrekcjach Lasów Państwowych w Lublinie, Krośnie, Warszawie czy Olsztynie metr sześcienny sosny „papierówki” S2A — najchętniej kupowanej przez energetykę — kosztował poniżej 130 zł, to w Szczecinie — 174 zł, w Zielonej Górze — 199 zł, a we Wrocławiu — 172 zł. Różnice w cenach między wschodem a zachodem kraju zawsze istniały, ale zwykle nie przekraczały kilku procent. Zapotrzebowanie Niemców na drewno będzie rosło, bo według niemieckiej „Strategii Drzewnej 2020”, za siedem lat będzie im brakować około 30 mln m sześc.

— Ministerstwo Środowiska rozkłada ręce, bo będąc w Unii Europejskiej, nie może wprowadzić ograniczeń eksportowych. Rozwiązaniem mogłoby być uznanie drewna za surowiec strategiczny, ale na to też nie ma szans — mówi Andrzej Zientarski.

Jak zatrzymać drewno

Pomysły zablokowania sprzedaży drewna za granicę nie broniły się od strony prawnej. Drzewiarze poprosili więc ministra gospodarki o stworzenie sektorowego programu pomocowego. Bez rezultatu.

— Teoretycznie możemy korzystać ze wsparcia na rozwój czy innowacje, ale w firmach naszej branży nie ma klimatu do inwestycji, dopóki nie poprawią się i nie ustabilizują warunki zakupu drewna w LP. Ponadto rynek, zwłaszcza na zachodzie Polski, destabilizuje konkurencja z Niemiec. Program pomocowy, któryy proponowaliśmy, miał za zadanie poprawić konkurencyjność krajowych przedsiębiorstw przy zakupach naszego surowca i chronić miejsca pracy w przemyśle drzewnym — mówi Bogdan Czemko, dyrektor biura Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego (PIGPD).

Organizacje nadal szukają rozwiązania. Koncepcję zatrzymania surowca w Polsce opracowuje także kontrolujący Barlinek Michał Sołowow.

— Sektor drzewny jest jednym z motorów polskiego eksportu, a może być jeszcze większym. To oczywiste, że przerób surowca w Polsce tworzy miejsca pracy. Eksport niczego nie tworzy, a osłabia naszą konkurencyjność, co już nie jest oczywiste — mówi Michał Sołowow.

Polska meblarską potęgą

Przemysł meblowy to największy odbiorca drewna w Polsce. Produkcja mebli w Polsce jest ważniejszą gałęzią gospodarki niż w większości państw UE — wynika z raportu „Polskie Meble Outlook 2013” firmy B+R Studio analizującej branżę. Pod względem wolumenu jesteśmy drugim eksporterem mebli na świecie, po Chinach. Jednak choć jesteśmy znaczącym graczem na globalnym rynku, często realizujemy jedynie produkcję zleconą. Polscy producenci eksportują nie tylko na rynki europejskie, ale też do bardziej odległych krajów, m.in. Brazylii czy Meksyku. Produkcją mebli zajmuje się 24 tys. firm, w tym około 100 dużych zatrudniających powyżej 249 pracowników.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki, Współpraca Anna Pronińska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu