Polskie e-auto czeka na kształt

Projekt krajowego e-samochodu wchodzi w fazę prac nad prototypem. Według firmy BCG, na globalnym rynku jest miejsce dla nowych graczy, ale warto się śpieszyć

— Przechodzimy do fazy działania — ogłosił Piotr Zaremba, szef projektu ElectroMobility Poland. Deklaracja padła w trakcie gali, której celem była prezentacja zwycięzcy konkursu na karoserię polskiego auta elektrycznego.

CZEKAJĄC NA POLSKIE E-AUTO:
Zobacz więcej

CZEKAJĄC NA POLSKIE E-AUTO:

Krzysztof Tchórzewski, minister energii, promuje elektromobilność, ale sam elektrycznym autem nie jeździ. Pytany o powód mówił, że przesiądzie się, jak powstanie polski projekt. Po co czekać, skoro dziś i tak jeździ samochodem marki zagranicznej? Na to pytanie minister nie odpowiedział. Marek Wiśniewski

Za stworzenie takiego auta odpowiada właśnie ElectroMobility Poland. Wyniki konkursu ogłoszono, ale kwestia karoserii nadal jest sprawą otwartą. Zwycięzców jest bowiem czterech, a piąty dostał wyróżnienie. To oznacza, że w konkursie na prototyp, który zostanie ogłoszony w październiku, producenci będą mogli sięgnąć po każdy z tych projektów, a ponadto będą mogli zaproponować własny.

Karoseria nadal w grze

— Tak właśnie zrobimy. Mamy własny projekt, również karoserii, gotowy do przygotowania prototypu — mówi Wojciech Kąkol, trójmiejski inwestor, od lat zajmujący się spinaniem nauki z biznesem. Wojciech Kąkol z ekipą zamierza wystartować w konkursie na prototyp, do którego ElectroMobility chce zaprosić producentów, np. komponentów, prowadzących działalność na terenie Polski. By zachęcić, zamierza dofinansowywać ich pracę.

Wydatki będą mieć najprawdopodobniej charakter zaliczkowy, więc ElectroMobility, która na start dostała 10 mln zł, będzie potrzebowała dofinansowania. — Rozmawiamy na ten temat z udziałowcami. Niewykluczone, że dokapitalizowanie zostanie przeprowadzone w tym roku — mówi Piotr Zaremba. Prototyp miałby być gotowy na przełomie 2018 i 2019 r., następnie ruszy prawdopodobnie produkcja krótkich serii. Można przypuszczać, że wtedy na zelektryzowanie swoich flot zdecyduje się administracja rządowa.

— Kiedy Ministerstwo Energii przesiądzie się na auta elektryczne? — pytano w trakcie gali Krzysztofa Tchórzewskiego, ministra energii, promującego elektromobilność. — Jak będzie polskie auto, to się przesiądę — odpowiedział minister.

BCG: przełom bliski

Jeśli rządowy plan rozwoju elektromobilności się powiedzie, to polskie e-auto wejdzie na rynek w momencie przełomowym. Najnowsze prognozy Boston Consulting Group (BCG), firmy doradztwa strategicznego, wskazują, że o ile do 2020 r. auta elektryczne będą wciąż uliczną awangardą, o tyle po 2020 r. dojdzie do rynkowego przełomu.

— Przygotowaliśmy globalną analizę, w ramach której badaliśmy rynki wielu krajów świata, biorąc pod uwagę lokalne uwarunkowania, czyli np. ceny ropy naftowej i średni przebieg aut. Uważamy, że w Europie na początku lat 20. dojdzie do przełomu, jeśli chodzi o koszty — samochód elektryczny stanie się tańszy w użytkowaniu od samochodu spalinowego podobnej klasy. Ten moment jest bliżej, niż się wszystkim wydaje — mówi Tomasz Kędzierski, menedżer w BCG.

Ekspert przewiduje, że do 2030 r. ponad połowę sprzedaży nowych samochodów w Europie będą stanowiły samochody o napędach alternatywnych, z czego blisko połowę stanowić będą samochody wyłącznie elektryczne. Zdaniem Piotra Zaremby z Electro- -Mobility, prognozy BCG są wyjątkowo optymistyczne. Tomasz Kędzierski przekonuje jednak, że taki będzie efekt wielkiej mobilizacji zachodnich koncernów motoryzacyjnych, które w ostatnim czasie ogłosiły „elektryczne” strategie. General Motors zamierza do 2020 r. mieć w ofercie 10 elektrycznych modeli, Volkswagen — 30, ale do 2025 r., a BMW chce do 2025 r. osiągać na elektrycznym rynku aż 25 proc. przychodów.

— Można to interpretować jak zryw tych, którzy się zagapili. Zachodnie koncerny w pierwszej chwili oddały pola producentomazjatyckim, a teraz chcą nadrobić to opóźnienie. Walka będzie ciekawa, bo o ile w autach spalinowych przewaga technologiczna Zachodu jest niekwestionowana, o tyle w autach elektrycznych takiej przewagi nie ma jeszcze nikt. Podobnie jest z rynkiem aut autonomicznych, na którym ważniejszą rolę odgrywać będą takie argumenty, jak np. wygoda wnętrza i wyposażenie technologiczne. Dlatego można te rynki uznać za sprzyjające nowym graczom — uważa Tomasz Kędzierski. Dla ElectroMobility to dobra perspektywa.

Bateria będzie tanieć

Wielka mobilizacja koncernów przełoży się na spadek kosztów, głównie baterii, która jest najważniejszym składnikiem kosztu samochodu elektrycznego.

— Z naszych analiz wynika, że baterie po 2020 r. będą taniały w tempie 5-10 proc. rocznie — szacuje Tomasz Kędzierski. Prognozy BCG wskazują też, że rola instrumentów wsparcia, zachęcających do zakupu elektryków, może się okazać mniej istotna w długim terminie. Polskie Ministerstwo Energii zdaje się podzielać to zdanie, bo pracuje nad aktualizacją projektu ustawy, wprowadzającego zachęty i ułatwienia dla aut elektrycznych. Poza tym BCG przewiduje, że w pierwszej kolejności na auta elektryczne postawią klienci flotowi, czyli najatrakcyjniejszy segment rynku (60-70 proc. sprzedaży samochodów nowych). Technologia aut wodorowych, według BCG, będzie się wprawdzie rozwijać równolegle do technologii elektrycznej, ale jej rynkowo nie zagrozi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Polskie e-auto czeka na kształt