Polskim firmom przybywa faktur niezapłaconych w terminie, ale — co pocieszające — coraz mniej jest należności, które będą musiały spisać na straty — wynika z badania, które przeprowadził Atradius w pierwszym kwartale na bazie ok. 1 tys. firm z Czech, Polski, Słowacji, Węgier oraz Turcji. Na tle innych krajów europejskich jakość praktyk płatniczych polskich firm prezentuje się całkiem nieźle. Transakcje z wydłużonym terminem płatności stanowią średnio 30,7 proc. łącznej wartości sprzedaży krajowej i 26,6 proc. sprzedaży zagranicznej wśród polskich respondentów.
To znacznie mniej niż średnia dla Europy Środkowej i Wschodniej (odpowiednio 42,9 proc. i 38,4 proc.), a nawet Zachodniej (44,9 proc. i 37,7 proc.).
W Polsce średnio 35,5 proc. krajowych faktur i 29,3 proc. zagranicznych nie było zapłaconych w terminie. Choć dane te wyraźnie pogorszyły się od 2013 r. (o 7 pkt. proc. w przypadku kontrahentów krajowych i aż o 13 pkt. proc. w przypadku zagranicznych), to nasz wynik i tak jest lepszy od średniej zarówno dla Europy Środkowej i Wschodniej, jak i Zachodniej.
Średni termin płatności proponowany przez polskie firmy kontrahentom z sektora B2B w przypadku sprzedaży z odroczonym terminem płatności wynosi 24 dni od dnia wystawienia faktury dla krajowych kontrahentów i 27 dni dla zagranicznych. Biorąc pod uwagę fakt, że kontrahenci płacą średnio 20 dni po terminie płatności, polskie firmy oczekują na płatność średnio ok. 46 dni od daty wystawienia faktury. Średnia dla naszego regionu wynosi 50 dni, a dla Europy Zachodniej 56 dni. Zatem w Polsce przedsiębiorcy dostają zapłatę za kontrakt w kraju o tydzień wcześniej, a z tytułu faktur zagranicznych — o 10 dni wcześniej niż w 2013 r.
Poza tym ok. 6,3 proc. należności polskich firm w transakcjach krajowych i 5,1 proc. w transakcjach zagranicznych pozostaje nieopłaconych ponad 90 dni po terminie — o 1 pkt proc. mniej niż w 2013 r. Odsetek nieściągalnych należności wynosi 1 proc. i spada drugi rok z rzędu — w 2013 r. wynosił 5,5 proc., a w 2014 r. 1,3 proc. Znaczący udział w tych nieściągalnych płatnościach ma rynek budowlany. Efekt tego taki, że przedsiębiorcy coraz mniej chętnie kredytują kontrahentów.
— Polskie firmy z coraz większą rezerwą podchodzą do udzielania kredytu kupieckiego, jest to szczególnie widoczne w sprzedaży na eksport. Nie zaskakuje mnie to, bo od przełomu III i IV kwartału ubiegłego roku odnotowujemy znaczący wzrost udziału szkód eksportowych w zgłoszonych szkodach — mówi Paweł Szczepankowski, dyrektor zarządzający Atradiusa w Polsce. © Ⓟ=