Turecka giełda w ostatnich latach mocno zyskuje na znaczeniu. Udział zagranicznych inwestorów jest tam bardzo wysoki (ponad 66 proc. we free float). Do Turcji płyną także polskie pieniądze za pośrednictwem wielu funduszy inwestycyjnych. W ubiegłym tygodniu BZ WBK AIB TFI ogłosiło, że planuje przekształcenie regionalnego subfunduszu akcyjnego Arka BZ WBK Rozwoju Nowej Europy w fundusz Arka BZ WBK Akcji Tureckich.
Wczoraj turecka giełda należała do najmocniejszych na świecie. Jednak ostatnio to rzadkość. Słabość tureckiego rynku wpisuje się w obecny trend ucieczki inwestorów globalnych z emerging markets do rynków rozwiniętych, ale nie tylko.
Z drugiej strony nie brakuje opinii, że spadek na giełdzie tureckiej stanowić może być dobrym momentem na zwiększenie inwestycji lub zbudowanie ekspozycji na Turcję.
— Rynek turecki w średnim i długim terminie postrzegam pozytywnie. Trudno jednak wyrokować, jak długo utrzymają się spadki. Jeśli jednak spojrzymy na fundamenty, to zagrożeń w długim terminie nie widzę. Gospodarka Turcji jest silna i w najbliższy latach powinna rozwijać się w tempie co najmniej 5 proc. rocznie — mówi Katarzyna Dąbrowska, specjalistka od rynku tureckiego, zarządzająca funduszem Arka BZ WBK Rozwoju Nowej Europy, który wkrótce ma zmienić nazwę na Akcji Tureckich.

Więcej w środowym "Pulsie Biznesu"