Polskie Jadło szuka menedżerów ratowników

Syndyk inwentaryzuje majątek gastronomicznej spółki, a akcjonariusze wierzą, że zdołają przekonać sąd do układu.

Polskie Jadło szuka menedżerów, którzy stworzą zarząd i podniosą spółkę z upadłości likwidacyjnej. Jan Kościuszko, twórca firmy i jej główny akcjonariusz, wczoraj zrezygnował z funkcji prezesa. — Wymaga to wynajęcia firmy, która przedstawi kandydatury. Będą to osoby tylko na ten najbardziej ciężki czas doprowadzenia spółki do takiej kondycji, że przekona sąd do układu — mówi Jan Kościuszko.

Najpierw musi się zebrać wybrana na wczorajszym walnym nowa rada nadzorcza, w której oprócz Kościuszki zasiadają trzy osoby z nim związane — do wczoraj wiceprezes Polskiego Jadła Krzysztof Atłasiewicz, Renata Musiał i Anna Dereń.

Do rady weszło też dwóch członków zgłoszonych przez mniejszościowych akcjonariuszy, jedno miejsce pozostało nieobsadzone do czasu kolejnego walnego, które odbędzie się 8 marca. To jednak do Jana Kościuszki będzie należał ostateczny głos i w radzie (jako przewodniczącego i z zapleczem trzech osób związanych z firmą), i wśród akcjonariuszy — wciąż ma bowiem akcje dające 14,37 proc. głosów na walnym.

Rezygnacja z funkcji prezesa niewiele więc tu zmieniła. Reszta inwestorów, z których część jest mocno z nim skonfliktowana, na razie nie zebrała się w na tyle liczną grupę, żeby przegłosować swoje uchwały.

Przez najbliższy miesiąc syndyk będzie inwentaryzował cały majątek spółki. Po tym czasie ma rozstrzygnąć, czy sprzeda go w całości czy w częściach. Jednocześnie na każdym etapie tego postępowania możliwa jest zamiana upadłości z likwidacyjnej w układową, ale jak przekonywałwe wcześniejszej rozmowie z „PB” Dariusz Sitek, syndyk Polskiego Jadła, nie było podstaw do układu, a sama spółka nie protestowała przeciwko.

Inaczej było na wczorajszym walnym. Jan Kościuszko wielokrotnie podkreślał, że Polskie Jadło może się podźwignąć, lecz potrzebuje m.in. zastrzyku pieniędzy — nawet kilkunastu milionów złotych.

— Część tej kwoty mogłaby pochodzić ze sprzedaży nieruchomości, które są wielokrotnie więcej warte niż zadłużenie, a część od inwestora zewnętrznego — twierdzi Jan Kościuszko.

Nad dokapitalizowaniem spółki ma się zastanowić również jej założyciel. O Polskim Jadle było naprawdę głośno w lipcu, gdy kurs urósł o 43 proc. W akcjonariacie ujawnił się Krzysztof Moska, znany inwestor giełdowy, który przedstawił wizję zbudowania silnej grupy producencko-gastronomicznej.

Inwestor, który ma większościowy pakiet w Leśnym Runie, sieci przydrożnych restauracji, zapowiadał też przejęcia małych producentów tradycyjnych wyrobów spożywczych, nie pojawił się na wczorajszym walnym. Początkowo zanosiło się na współpracę inwestorów, ale na poprzednim walnym doszło do ostrego starcia. Obecnie Krzysztof Moska deklaruje, że w Polskim Jadle pozostanie inwestorem pasywnym.

Szczegółowa relacja z wczorajszego burzliwego walnego na pulsinwestora.pb.pl

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Polskie Jadło szuka menedżerów ratowników