Popularne dwulatki notowane są z rentownością 7,86 proc. Spadek cen papierów widoczny jest na wszystkich rynkach wschodzących. Reuters podaje, że spread (różnica) między rentownością papierów rynków wschodzących a amerykańskich skoczyła do 825 punktów bazowych. Różnica, tradycyjnie rosnąca w sytuacji ucieczki od ryzyka, jest już najwyższa od 2002 r. Od kilku dni osłabiają się papiery m.in. koreańskie, filipińskie i rosyjskie. Dziś dostaje się Polsce.

Zapytaliśmy o ocenę sytuacji Witolda Garstkę, zarządzającego BZ WBK AIB TFI.
- Obecnie na rynku obligacji brakuje kupujących. Banki boją się o utratę płynności, więc trzymają gotówkę w NBP lub pożyczają tylko na najkrótsze terminy. Niewykluczone też, że niektóre banki ulokowały wolne środki u swoich zagranicznych właścicieli. Fundusze inwestycyjne, mają umorzenia i muszą sprzedawać. Nie wiem, co robią fundusze emerytalne. Jako, że mają one stały dopływ nowych środków powinny takie okazje wykorzystywać do kupna. Nie widać jednak z ich strony popytu - mówi "PB".
Jego zdaniem warto kupować obligacje właśnie teraz.
- Uważam, że teraz jest bardzo tanio i warto kupować. Za jakiś czas sytuacja
się ustabilizuje. Jednak prawdopodobnie wcześniej zobaczymy równie gwałtowny
ruch cen obligacji w górę. W USA płynność się poprawia, podobnie jest na
zachodzie. Gdyby banki poczują się pewnie pod względem płynnościowym zaczną
agresywnie kupować. Zadziałają zlecenia stop loss w drugą stronę i na rynek
trafią zlecenia kupna, a ceny obligacji poszybują w górę. Nie da się określić
jak długo zmienność utrzyma się na rynku. Bardzo prawdopodobnie, że skończy się
tak samo niespodziewanie się jak się rozpoczęła - ocenia.