Polskie obligacje zdystansowały akcje

  • Jagoda Fryc
05-11-2014, 00:00

Ranking „PB” W październiku maruderów było sporo. Najlepszy zarządzający powiększył portfele o 12,6 proc., a najgorszy stracił 17,5 proc.

W ubiegłym miesiącu nie wszyscy klienci TFI mieli powody do zadowolenia. Zaledwie 60 proc. funduszy wypracowało dodatnią stopę zwrotu, a w większości przypadków zyski były wyjątkowo skromne. Po raz kolejny okazało się również, że w inwestycyjnym świecie nie ma rzeczy niemożliwych.

BOHATER MIESIĄCA:
Wyświetl galerię [1/2]

BOHATER MIESIĄCA:

Bogdan Jacaszek, dyrektor biura zarządzania aktywami KBC TFI: Fundusze te dają dużą ekspozycję na polską stopę procentową. Dopuszczalne maksymalne duration w naszych portfelach w przypadku bardzo pozytywnego nastawienia do rynku obligacji może przekroczyć 5 lat. Taka sytuacja zaistniała w październiku. Po obniżeniu stóp procentowych na początku miesiąca o 50 pkt. baz. wobec oczekiwanych przez rynek 25 pkt. baz. oraz komunikacie po posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej, zapowiadającym dalsze skoncentrowane luzowanie polityki pieniężnej, na rynku zapanowała euforia. Najbardziej drożały obligacje stałoprocentowe o długim terminie zapadalności, które stanowiły przeważającą część aktywów funduszy.

Niekończąca się hossa

Nie tak dawno, bo w połowie września, specjaliści z TFI niemal jednogłośnie uznali, że rentowności papierów dłużnych na świecie są tak niskie, że trzeba mieć naprawdę bujną wyobraźnię, aby prognozować ich dalszy spadek. Tymczasem indeks IROS mierzący zmiany cen obligacji zyskał w październiku 1,8 proc., a IROS-10, odzwierciedlający zachowanie papierów dziesięcioletnich, zwyżkował o 4,1 proc. W tym czasie fundusze dłużne zarobiły średnio 1,1 proc., a KBC Delta i KBC Portfel Obligacyjny — odpowiednio — 2,7 i 2,4 proc., tym samym znacznie dystansując niejeden fundusz akcyjny (czytaj obok). Zdaniem Bogdana Jacaszka z KBC TFI, szanse na dalszy wzrost cen polskich papierów są spore, zwłaszcza że na rynkach rozwiniętych rentowności są ujemne. Czynnikami, które powinny temu sprzyjać, są niska inflacja oraz napływ kapitału zagranicznego.

— Biorąc pod uwagę stosunkowo niski poziom zadłużenia względem PKB, bardzo niską inflację oraz stabilność polityczną i ograniczoną podaż papierów skarbowych, Polska wydaje się być rynkiem bardzo obiecującym. Chociaż na początku przyszłego roku RPP prawdopodobnie zakończy obniżki stóp procentowych, to ciągle przed sobą będziemy mieli decyzję Europejskiego Banku Centralnego o rozpoczęciu skupu obligacji skarbowych krajów strefy euro — przypomina Bogdan Jacaszek.

Tureckie randez vous

W październiku warto było inwestować na Wall Street, bo tamtejszy rynek dał zarobić funduszom średnio 1,9 proc., a w przeliczeniu na złote 2,7 proc. Prawdziwą gwiazdą ubiegłego miesiąca została jednak giełda w Stambule, zyskując ponad 8 proc. Robert Burdach, zarządzający z Union Investment TFI, tłumaczy, że impulsem były nie tylko dobre dane z amerykańskiej gospodarki, ale też utrzymanie ratingu inwestycyjnego Turcji przez agencję Fitch oraz uspokojenie konfliktu w Syrii i Iraku. Wsparciem dla gospodarki była też taniejąca ropa naftowa, którą Turcja importuje w dużych ilościach. W takim otoczeniu o zysk nie było trudno. Fundusze akcji tureckich zyskały średnio 10,8 proc., ale sprzyjającą koniunkturę najlepiej wykorzystał Robert Burdach, zyskując 12,6 proc.

— W październiku najwyższe stopy zwrotu odnotowały sektory: przemysłowy, surowcowy oraz samochodowy. Relatywnie gorzej było w branży energetycznej i telekomunikacyjnej — wylicza Robert Burdach.

Zdaniem specjalistów, turecki rajd indeksów może jeszcze trochę potrwać. Jarosław Niedzielewski z Investors TFI tłumaczy, że duży wpływ na rynki wschodzące od dłuższego czasu ma polityka amerykańskiego banku centralnego.

— Fed co prawda oficjalnie zakończył program luzowania ilościowego, ale zasygnalizował chęć utrzymania niskich stóp procentowych. Do końca roku nie spodziewam się więc odpływu kapitału z rynków wschodzących, który mógłby nastąpić po podwyżce stóp procentowych w USA. Fundusze zapewniające ekspozycję na kraje i sektory korzystające z niższej ceny ropy mogą okazać się dobrą inwestycją — dodaje Jarosław Niedzielewski.

Chiński rajd i polski marazm

Po kilku latach posuchy również giełda w Szanghaju stała się źródłem zysków. Od połowy roku indeks Shanghai Composite wzrósł prawie 20 proc., w tym w październiku zyskał 1,6 proc. Dużo lepiej poradziły sobie na tle rynku fundusze, a szczególnie Investor Indie i Chiny, który przez miesiąc zarobił 5,1 proc. Na tym jednak nie koniec. Zdaniem ekspertów z BlackRock IM, cenom chińskich akcji będzie sprzyjało luzowanie polityki monetarnej, poprawiająca się sytuacja na rynku nieruchomości i plany inwestycyjne dotyczące sektora energii odnawialnej. Również polska giełda ma wyjść z marazmu (czytaj obok). W październiku zrobiła sobie jednak przerwę w zwyżkach. WIG stracił 1,7 proc., a fundusze akcji polskich o 0,1 pkt. proc. więcej. Spadkom oparł się Maciej Chudzik z Investors TFI, który zarobił 1 proc.

— Skorzystałem na wzroście wycen zagranicznych firm technologicznych, takich jak producenci komponentów, dostawcy maszyn produkcyjnych oraz sprzętu telekomunikacyjnego — ujawnia Maciej Chudzik.

Najgorszy spośród wszystkich funduszy na rynku zanotował PKO Złota, tracąc w miesiąc 17,5 proc.

 CO DALEJ?

Uwaga na wyceny i dywidendy

JAROSŁAW NIEDZIELEWSKI, dyrektor departamentu inwestycji w Investors TFI:

Październikowy pokaz siły byków na amerykańskim rynku akcji potwierdził nasze prognozy zakładające, że w ostatnich miesiącach 2014 r. trend na Wall Street się nie zmieni. W związku z tym podtrzymuję też założenie, że czwarty kwartał przyniesie poprawę nastrojów na warszawskiej giełdzie. Zakładam, że WIG ma szansę na pokonanie do końca roku szczytu z listopada 2013 r. i zakończy 2014 r. na poziomie 56-57 tys. pkt. Wzorem ostatnich miesięcy mniejsze i średnie spółki powinny przy tym powoli odzyskiwać siłę w stosunku do firm z WIG20. Okazji do zakupów szukałbym tu na przykład w gronie spółek o wskaźniku C/Z znacząco niższym niż średnia dla blue chipów, a mogących się pochwalić wskaźnikiem dywidendy na poziomie 3-5 proc.

Oceniając szerzej polski rynek i biorąc pod uwagę spadek cen ropy naftowej, warto też przyjrzeć się spółkom energochłonnym. Sytuacja na rynku ropy wpływa też globalnie na rynki finansowe. Tu również w centrum zainteresowania inwestorów mogą znaleźć się firmy, które skorzystają z niższej ceny surowca. Spadek ceny ropy jest generalnie korzystny dla gospodarek rozwiniętych oraz wschodzących, dla których wpływy z eksportu ropy nie stanowią ważnej części dochodów budżetowych. Tania ropa jest więc dobrą wiadomością dla takich państw, jak Indie, Indonezja, Tajlandia, Turcja i w końcu Polska, a zdecydowanie gorszą dla Rosji czy Wenezueli.

JAROSŁAW NIEDZIELEWSKI, dyrektor departamentu inwestycji w Investors TFI:

Październikowy pokaz siły byków na amerykańskim rynku akcji potwierdził nasze prognozy zakładające, że w ostatnich miesiącach 2014 r. trend na Wall Street się nie zmieni. W związku z tym podtrzymuję też założenie, że czwarty kwartał przyniesie poprawę nastrojów na warszawskiej giełdzie. Zakładam, że WIG ma szansę na pokonanie do końca roku szczytu z listopada 2013 r. i zakończy 2014 r. na poziomie 56-57 tys. pkt. Wzorem ostatnich miesięcy mniejsze i średnie spółki powinny przy tym powoli odzyskiwać siłę w stosunku do firm z WIG20. Okazji do zakupów szukałbym tu na przykład w gronie spółek o wskaźniku C/Z znacząco niższym niż średnia dla blue chipów, a mogących się pochwalić wskaźnikiem dywidendy na poziomie 3-5 proc.

Oceniając szerzej polski rynek i biorąc pod uwagę spadek cen ropy naftowej, warto też przyjrzeć się spółkom energochłonnym. Sytuacja na rynku ropy wpływa też globalnie na rynki finansowe. Tu również w centrum zainteresowania inwestorów mogą znaleźć się firmy, które skorzystają z niższej ceny surowca. Spadek ceny ropy jest generalnie korzystny dla gospodarek rozwiniętych oraz wschodzących, dla których wpływy z eksportu ropy nie stanowią ważnej części dochodów budżetowych. Tania ropa jest więc dobrą wiadomością dla takich państw, jak Indie, Indonezja, Tajlandia, Turcja i w końcu Polska, a zdecydowanie gorszą dla Rosji czy Wenezueli.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Fundusze / Polskie obligacje zdystansowały akcje