Począwszy od lat 90. ubiegłego wieku produkcja i sprzedaż okien w kraju dynamicznie rośnie. Przełomowym momentem było jednak wejście do Unii Europejskiej. Od tego czasu firmy zdobywają coraz silniejszą pozycję na europejskich rynkach, a w ostatnich latach (paradoksalnie sprzyja im kryzys ekonomiczny) wysunęły się na pozycję lidera.
Różne oczekiwania
Aż 90 proc. eksportowanych z Polski okien i drzwi trafia na rynki UE, ale jednocześnie coraz więcej firm decyduje się na sprzedaż w bardziej odległych rejonach, jak np. USA, Kanada, Meksyk czy Australia. Niepodważalnymi atutami polskich wytwórców są nowoczesne technologie produkcji i atrakcyjne ceny. Polski rynek jest jednak bardzo rozdrobniony, a różnice między firmami niekiedy bardzo duże. Szacuje się, że działa na nim około 2 tys. firm — od małych zakładów stolarskich do dużych koncernów znanych na całym świecie.
— Polska jest postrzegana jako kraj, w którym można kupić bardzo dobrej jakości okna. Jesteśmy największym eksporterem w Europie. Może już w nieco mniejszym stopniu niż jeszcze kilka lat temu (kryzys dotyka też firmy zagraniczne, które walczą o przetrwanie, obniżając ceny swoich produktów), ale jednak nadal ceny naszych okien są konkurencyjne w stosunku do produktów z innych krajów europejskich. Wytwórcom z Polski sprzyja kurs euro — mówi Dariusz Górski, dyrektor handlowy Stolbudu Włoszczowa.
Plusy i minusy kryzysu
Z jednej strony echem kryzysu zauważalnym przez firmy działające w branży stolarki okienno-drzwiowej są próby oszczędzania tam, gdzie to tylko możliwe, w tym także na kosztach energii.
— W związku z tym w całej Europie trwa masowa wymiana okien i drzwi na szczelniejsze. Renoma i marka wysokiej jakości polskich okien za granicą wciąż rośnie. Nie ma już miejsca na stereotypy mówiące o niskich cenach, ale jednocześnie niskiej jakości polskiej stolarki. Myślę, że pod wieloma względami nie tylko dorównujemy już zagranicznym konkurentom, ale nawet śmiało można powiedzieć, że ich wyprzedzamy, spełniając nawet najbardziej rygorystyczne normy jakościowe — uważa Leszek Gierszewski, prezes Druteksu.
Jednak z drugiej strony kryzys ma też negatywny wpływ na polski sektor budowlany, zwłaszcza na te firmy, które mniej eksportują.
— Zgodnie z prognozami Komisji Europejskiej na przełomie 2011 i 2012 r. gospodarka UE wejdzie w okres niemal stagnacji (spowolnienie tempa wzrostu do 0,6 proc.). Z tej perspektywy wydaje się, że polska branża może mieć trudności z popytem na swoje produkty — przyznaje Leszek Gierszewski.
Zdaniem Dariusza Górskiego jest niewiele firm, które mogą się pochwalić znaczącymi wzrostami sprzedaży okien i drzwi w minionym roku. Odczuwają brak klientów indywidualnych. Na taką sytuację w branży miało wpływ m.in. ograniczenie pomocy dla chcących budować czy utrudniony dostęp do kredytów. Lepiej radzą sobie duże firmy, eksportujące większość swoich wyrobów.
— Jestem przekonany, że w najbliższych miesiącach będziemy mieli do czynienia z dalszą konsolidacją rynku i zwiększaniem eksportu przez stabilne podmioty. Jednocześnie jeszcze w większym stopniu niż w latach ubiegłych na kondycję firm z branży wpływ będzie miała sytuacja makroekonomiczna kraju, ale również przedsiębiorczość podmiotów, stopień ich aktywności gospodarczej, możliwości zwiększania konkurencyjności, polityka promocji oraz umiejętność podejmowania odważnych decyzji biznesowych — podsumowuje Leszek Gierszewski.
20 mln Tyle okien i drzwi produkuje się rocznie w Polsce.