Most energetyczny Polska — Litwa to uruchomione w zeszłym roku połączenie transgraniczne, w które operatorzy obu krajów zainwestowali na razie 2,14 mld zł. Ma przepustowość 500 MW i jest to tzw. pierwszy etap mostu. W kwestii drugiego, też na 500 MW, nie ma jeszcze decyzji. NIK skontrolowała pierwszy etap tej inwestycji i wystawiła jej dobrą ocenę. „Pierwszy etap zakończył się w przewidzianym terminie i w ramach zakładanych kosztów. Wybór wykonawców i dostawców oraz nadzór nad inwestycją też były prowadzone prawidłowo” — głosi komunikat NIK. Za nieprawidłowy NIK uzna- ła jedynie sposób rozliczenia przez PSE, polskiego operatora, i Instytut Nafty i Gazu z Krakowa, dofinansowania zakupu gruntów pod budowę jednej ze stacji. Koszty zostały zawyżone, przez co dofinansowanie zostało bezprawnie zwiększone o 2,3 mln zł.

NIK: odbiorca też ważny
Na uwagę zasługuje opinia NIK na temat handlu prądem w ramach nowego połączenia. „Po pierwszych miesiącach funkcjonowania mostu przesył energii elektrycznej z Litwy do Polski trzykrotnie przewyższał przesył w przeciwnym kierunku. Mogło to wynikać z obniżenia cen energii na Litwie w efekcie uruchomienia połączenia elektroenergetycznego Szwecja — Litwa” — stwierdzili kontrolerzy NIK. To spójne z opiniami polskich państwowych firm energetycznych, m.in. PGE, które już w zeszłym roku podnosiły kwestię napływu taniej energii z Litwy, co negatywnie wpływa na ich wyniki. NIK nie popiera jednak jednoznacznie polskich firm. Przypomina, że tani prąd jest korzystny dla odbiorców, co powinno zostać wzięte pod uwagę przy decyzji o ewentualnej budowie drugiego etapu mostu. „Rozbudowa połączeń międzysystemowych zwiększa bezpieczeństwo dostaw energii,a możliwość importu tańszej energii może pozytywnie wpływać na cenę płaconą przez końcowego odbiorcę. Stąd też minister energii powinien rozważyć szeroki zakres okoliczności, uwzględniający pogodzenie racji wszystkich zainteresowanych stron” — twierdzi NIK.
PSE woli na dnie
PSE nie palą się jednak do budowy drugiego etapu. W marcu prezes Eryk Kłossowski przekonywał, że lepszym pomysłem może być budowa połączenia podmorskiego Władysławowo — Kłajpeda. Ma to być łatwiejsze do przeprowadzenia ze względu na kwestie ekologiczne: drugi etap, podobnie jak pierwszy, ma być zlokalizowany w regionie Mazur i Suwalszczyzny.