Kurs koncernu chemicznego po kilku leniwych sesjach znów ruszył w górę. Inwestorów do zakupów przekonały wyniki kwartalne, w szczególności pomnożenie gotówki w kasie Azotów. Łącznie środki pieniężne netto Azotów wzrosły po I półroczu do 451,6 mln zł z 158 mln zł rok wcześniej. To efekt lepszego zarządzania należnościami i zobowiązaniami, a także niższych wydatków na obsługę zadłużenia.
Jeszcze na koniec pierwszego kwartału spółka miała o 35 mln zł więcej długu niż gotówki, teraz ta ostatnia przewyższa zadłużenie o 144 mln zł. Sam zysk netto w drugim kwartale był wyższy od średniej prognoz analityków i wyniósł 93 mln zł. To nieco mniej niż w pierwszym kwartale. Zysk operacyjny sięgnął 122 mln zł, a przychody 1,9 mld zł. Porównania z wynikami z poprzedniego roku nie mają sensu — nie konsolidowano wtedy rezultatów Polic. Pełna porównywalność będzie możliwa dopiero w czwartym kwartale.
Największy udział w przychodach w I półroczu miał segment nawozów (58 proc.). Zdaniem zarządu spółki na europejskim rynku nawozów mineralnych prognozowany jest wzrost cen w porównaniu z końcem pierwszego półrocza. Spadki w najbliższych miesiącach mogą natomiast wystąpić na rynku kaprolaktamu i poliamidu.
Giełda lubi fuzje
Azoty Tarnów od kilku miesięcy zbierają pozytywne rekomendacje od analityków. Spośród pięciu ostatnich cztery brzmią „kupuj”. Ta ostatni od analityków Wood & Co. zawiera cenę docelową 52,1 zł, o 14 proc. więcej niż cena akcji na wczorajszej sesji. Zdaniem specjalistów, duży wpływ na dalsze notowania spółki będzie miał proces fuzji z Zakładami Azotowymi Puławy.
— Umocnienie kursu Tarnowa powinno nastąpić razem z zakończeniem procesuprzejęcia Puław. Z czasem efekty synergii ze współpracy obu spółek będą coraz bardziej widoczne, a nie są jeszcze uwzględnione w kursie Azotów — mówi Piotr Drozd, analityk Wood & Co. Zdaniem specjalisty, zarząd podał zbyt ostrożne szacunki w zakresie synergii Puław i Tarnowa.
— Istnieje pole do znalezienia oszczędności na wyższym poziomie niż 100 mln zł. Ryzyko związane z połączeniem Puław i Azotów widać po stronie regulacyjnej. Mniejsi producenci z polskiej branży chemicznej zgłaszali już zastrzeżenia — dodaje Piotr Drozd.
Puławy najważniejsze
Dla władz Azotów fuzja z Puławami jest teraz priorytetem.
— Nie jesteśmy zaskoczeni brakiem odpowiedzi resortu skarbu na wezwanie za gotówkę. To dopiero pierwszy etap. Z punktu widzenia skarbu ważniejsza będzie wymiana akcji Puław na walory Tarnowa — mówi Andrzej Skolmowski, wiceprezes Azotów Tarnów. Według informacji podanych przez zarząd Tarnowa, prace nad prospektem emisyjnym są zaawansowane. Spółka może złożyć dokument do Komisji Nadzoru Finansowego w ciągu dwóch — trzech tygodni. Przedstawiciele Azotów oczekują, że transakcja wymiany akcji obu firm chemicznych nastąpi jeszcze w tym roku.
— Interesuje nas większościowy pakiet w Puławach w granicach 51-66 proc.
Zakładając że poprzez wymianę akcji otrzymamy np. dwie trzecie udziałów, nie będziemy ogłaszać wezwania na resztę walorów. Parytet wymiany ustalony na 2,5 akcji Tarnowa za jedną akcję Puław nie podlega dyskusji — mówi Andrzej Skolmowski. Zastrzeżenia do wysokości parytetu zgłaszał Zbigniew Jakubas, jeden z głównych akcjonariuszy Puław (ma ponad 5 proc.).
Pomoże drogie zboże
Wczoraj raport kwartalny przedstawiły też Zakłady Chemiczne Police, kontrolowane przez Azoty. Wyniki były zbliżone do oczekiwań analityków, ale kurs spadł o 2 proc. — Nerwowa reakcja inwestorów mogła być wywołana wysoką sprzedażą Polic przy relatywnie niskim poziomie rentowności. Spółka musiała zmagać się z droższymi surowcami w drugim kwartale — mówi Piotr Drozd.
Analityk zwraca uwagę, że kurs Polic ma szanse na poprawę ze względu na rosnące ceny zbóż. Od początku roku pszenica podrożała o 30 proc.
— Drożejące zboża wpływają na ceny nawozów. W takiej sytuacji rolnik ma więcej pieniędzy na zakup, ale też motywację do walki o każdy plon — dodaje Piotr Drozd. Przychody Polic wzrosły w drugim kwartale o 36 proc., do 922,7 mln zł, ale zysk operacyjny stopniał o 28 proc., do 37,9 mln zł, a zysk netto o połowę, do 25,5 mln zł.