Mam świetny pomysł na biznes. Poszukuję kapitału, ale boję się, że poufne informacje mogą przedostać się na zewnątrz.
W ten sposób może zapewne myśleć wielu polskich przedsiębiorców nie mających większego doświadczenia w uzyskiwaniu innego finansowania niż kredyt bankowy.
Obawy takie mogą wykazywać zarówno przedsiębiorcy mający „surowy” pomysł, jak i ugruntowane firmy obrośnięte licznymi tajemnicami handlowymi czy dobrami intelektualnymi. Przedsiębiorcy nie mają jednak się czego obawiać.
Szanuj partnera swego...
Uszanowanie interesów i praw przedsiębiorców leży w najlepiej pojętym interesie menedżerów zarządzających funduszami. Umowa o zachowaniu poufności jest standardowym dokumentem stojącym na straży tajemnic ujawnianych w trakcie analizy projektu inwestycyjnego.
W umowie takiej fundusz zobowiązuje się do utrzymania w tajemnicy wszelkich informacji i dokumentów uzyskanych od przedsiębiorstwa w celu dokonania oceny jego kondycji i perspektyw proponowanego projektu inwestycyjnego.
W przypadku wycofania się funduszu z inwestycji, a także na żądanie przedsiębiorstwa wszelkie dokumenty powinny niezwłocznie zostać zwrócone, a ich kopie zniszczone.
...i każde jego słowo
W przypadku naruszenia zapisów umowy przedsiębiorca może dochodzić swoich praw na drodze postępowania sądowego.
— Rzadko podpisujemy umowy o zachowaniu poufności. Sądzę jednak, że z punktu widzenia przedsiębiorcy najlepszym zabezpieczeniem przed „kradzieżą” czy skopiowaniem pomysłu jest reputacja funduszu i zarządzających menedżerów. W funduszach, które reprezentuję — a które inwestują w projekty oparte na kapitale intelektualnym — takie zachowania są nie do pomyślenia. Mamy procedury regulujące sposób posługiwania się informacją poufną i nie możemy sobie pozwolić, aby na naszą reputację padł jakiś cień — mówi Piotr Noceń z firmy 3TS Venture Partners, zarządzającej funduszami inwestującymi w projekty technologiczne.
I dodaje:
— Zresztą tak naprawdę do analizy bardzo szczegółowych informacji przystępujemy na etapie, kiedy obie strony są już głęboko przekonane o potrzebie wspólnej inwestycji. Jeśli jednak ktoś się boi, że jego pomysł może być łatwo wykradziony, skopiowany i zrealizowany przez kogoś innego, to taki projekt jest faktycznie niewiele wart dla funduszy, bo to oznacza, że bariery wejścia na dany rynek są bardzo niskie, a to źle wróży zyskowności przedsięwzięcia.