Ugoda PGNiG i Gazpromu to dobra wiadomość dla odbiorców gazu (o porozumieniu czytaj więcej na s. 20-21). Rachunki za gaz nie tylko nie pójdą w górę, co do niedawna planowało PGNiG, ale nawet nieco spadną. — Do połowy listopada złożymy wniosek taryfowy. Od 1 stycznia, za zgodą prezesa Urzędu Regulacji Energetyki, będą wprowadzone niższe ceny gazu — twierdzi Grażyna Piotrowska-Oliwa, prezes PGNiG. Obniżka wyniesie kilka procent. PGNiG uzyskało od Gazpormu zgodę na spadek cen o „ponad 10 proc.”, a tylko część tego rabatu polska spółka chce przekazać ostatecznemu odbiorcy.

Ostatni stempel
Co obniżka cen gazu oznacza dla inflacji w Polsce? Rewolucji nie należy się spodziewać. Opłaty za gaz stanowią 2,4 proc. miesięcznych wydatków statystycznego polskiego gospodarstwa domowego. Przy założeniu, że PGNiG obniży ceny o 5 proc., oznacza to, że ścieżka inflacji w kraju spadnie o nieco ponad 0,1 pkt proc.
— To nie jest na tyle silny spadek, by zmieniał ogólne postrzeganie perspektyw inflacji. Ważniejsze jest to, że wyeliminowany został jeden rodzaj ryzyka, które potencjalnie mogło podbić wskaźnik cen. Zakładałem podwyżkę cen gazu w kwietniu, przy czym trudno było przewidzieć jej skalę. Teraz już wiadomo, że zagrożenie zniknęło — mówi Dariusz Winek, główny ekonomista BGŻ.
Dlatego ugoda między PGNiG i Gazpromem będzie prawdopodobnie ostatecznym argumentem za obniżką stóp procentowych w banku centralnym. Według wszystkich 10 przepytanych przez nas analityków rynkowych, Rada Polityki Pieniężnej (RPP) obniży na dzisiejszym posiedzeniu stopy procentowe o 0,25 pkt bazowych (główna stopa spadnie do 4,5 proc.).
— Perspektywa obniżek cen gazu — mimo że nie znamy szczegółów — powinna przypieczętować decyzję rady, by rozluźnić politykę monetarną. Członkowie RPP dostali właśnie kolejny argument, którym mogą się podeprzeć. Tych argumentów mają już wystarczająco wiele — uważa Jarosław Janecki, główny ekonomista Societe Generale.
RPP jest przez wielu analityków krytykowana, że nie luzuje polityki pieniężnej. Choć gospodarka słabnie, stopy procentowe banku centralnego są wyższe niż w okresie, kiedy gospodarka rozwijała się w tempie powyżej 4 proc. rocznie. Narodowy Bank Polski od początku 2011 r. podniósł stopy procentowe o 1 pkt proc. — żaden inny bank centralny w Europie nie dokonał większej podwyżki. Tylko na Węgrzech i w Rosji stopy również w tym czasie rosły. W pozostałych krajach banki obniżały oprocentowanie lub pozostawiały je bez zmian. Wiele banków centralnych utrzymuje wręcz stopy na najniższym historycznie poziomie.
Stale pod prąd
— Władze monetarne powinny wyprzedzać inflację, przewidywać rozwój wydarzeń i odpowiednio reagować. Tymczasem RPP od początku swojej kadencji działa dokładnie odwrotnie, czyli podejmuje decyzje z opóźnieniem. Opiera się na danych historycznych, a nie na prognozach. W 2011 r. zbyt późno zaczęła podnosić stopy, a teraz zwleka z ich obniżaniem. Jeszcze pół roku temu dokręcała monetarną śrubę, choć już jasne było, że gospodarka zwalnia i będzie trzebaluzować politykę — mówi Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK.
Dlatego analitycy są zdania, że na jednej obniżce stóp się nie skończy. Z ankiety „Pulsu Biznesu” wśród analityków wynika, że rynek oczekuje do kwietnia jeszcze trzech kolejnych cięć. Według mediany prognoz, po kwietniowym posiedzeniu RPP główna stopa wyniesie więc 3,75 proc.
— W najbliższych miesiącach inflacja będzie stopniowo spadać. W lutym powinna wynieść 2,4-2,5 proc., a w czerwcu spadnie do około 2,2 proc. Dynamika PKB też utrzyma się w tym czasie na dość niskich poziomach. W takich warunkach RPP powinna dokonać kilku obniżek stóp — mówi Dariusz Winek.
Jeśli obniżka stóp o 1 pkt proc. w całości przełoży się na WIBOR, powinno to zauważalnie obniżyć firmom i gospodarstwom domowym koszt kredytu. Miesięczna rata statystycznego kredytobiorcy zadłużonego w złotych powinna spaść przez najbliższe pół roku o 83 zł za każde 100 tys. zł spłacanego kredytu, czyli o około 14 proc. (przy założeniu, że — zgodnie z danymi NBP — średnie oprocentowanie złotowych kredytów korporacyjnych i hipotecznych wynosi obecnie po równe 7 proc.).