Pomysły koalicjantów mogą zrujnować budżet - prasa

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 2006-08-01 07:53

Tylko od premiera Jarosława Kaczyńskiego zależy, czy w budżecie na przyszły rok deficyt wyniesie 30 mld zł - podkreśla "Rzeczpospolita". Ekonomiści powoli przestają wierzyć, że uda się utrzymać deficyt budżetowy na tym poziomie i zamknąć wydatki w 239 mld zł.

Tylko od premiera Jarosława Kaczyńskiego zależy, czy w budżecie na przyszły rok deficyt wyniesie 30 mld zł - podkreśla "Rzeczpospolita". Ekonomiści powoli przestają wierzyć, że uda się utrzymać deficyt budżetowy na tym poziomie i zamknąć wydatki w 239 mld zł.

Ich obawy pogłębia fakt, że pomysły koalicjantów na zwiększanie wydatków socjalnych - dotąd zgłaszane ustnie - trafiły w formie ustaw pod obrady parlamentu. Co więcej, niektóre Sejm zdążył już przyjąć. Wśród nich jest jeden z droższych w skutkach dokumentów - ustawa przewidująca wsparcie z budżetu dla rodzin, które zechcą kupić własne mieszkanie. Do 2019 roku z państwowej kasy ma pójść na ten cel 7,5 mld zł.

W sumie do laski marszałkowskiej wniesiono już około 70 poselskich inicjatyw. Jeżeli parlament je przyjmie, a prezydent podpisze, koszty ich wprowadzenia sięgną 50 mld zł. W budżecie państwa w kilku - kilkunastu najbliższych latach trzeba będzie zarezerwować dodatkowo 30 mld zł.

Najbardziej ekspansywna tak w Sejmie, jak i w rządzie jest Samoobrona - czytamy w dzienniku. Najwięcej projektów powstało w jej gronie. Swoich posłów popiera Andrzej Lepper, który w razie oporu PiS straszy wcześniejszymi wyborami.

"Do tej pory przestrzegano dyscypliny budżetowej" - mówi ekspert Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych Rafał Antczak. "Wszystko wskazuje jednak na to, że ten rząd chce na własnej skórze sprawdzić skutki prowadzenia polityki worka bez dna" - stwierdza.

Antczak dodaje, że po gorącym lecie ministra finansów będzie czekała gorąca jesień, która upłynie mu na walce z posłami. "Wszystko tak naprawdę zależy od jednego człowieka. Jeżeli premier podejmie decyzję o utrzymaniu deficytu na poziomie 30 mld zł, to tak się stanie" - twierdzi prof. Andrzej Wernik z Wyższej Szkoły Ubezpieczeń i Bankowości.

Profesor dodaje, że byłoby to bardzo dobrze przyjęte przez inwestorów i Brukselę. W takiej sytuacji jednak Lepper mógłby rzeczywiście spełnić swe groźby, Samoobrona zagłosowałaby przeciw budżetowi i na wiosnę mielibyśmy nowe wybory - pisze "Rzeczpospolita".