Pomysły Sasina na nowy kodeks

Resort aktywów, kierowany przez Jacka Sasina, planuje konsolidację państwowych spółek. W k.s.h. widzi jednak bariery, które proponuje znieść. Z korzyścią również dla grup prywatnych

Z artykułu dowiesz się:
  • jakie zmiany w kodeksie spółek handlowych szykuje Ministerstwo Aktywów Państwowych
  • jak autorzy tłumaczą potrzebę zmian
  • na czym polega plan konsolidacji państwowych spółek
  • co zmiany oznaczają dla firm

Komisja ds. reformy nadzoru właścicielskiego, powołana trzy miesiące temu przez Ministerstwo Aktywów Państwowych, przyjęła kilka dni temu dwa projekty ustaw wprowadzających duże zmiany w kodeksie spółek handlowych. Projekty ujrzą wkrótce światło dzienne i zostaną przekazane do szerokich konsultacji, które mają mieć formę m.in. webinariów. O planowanych zmianach rozmawiamy z Jackiem Sasinem, wicepremierem i ministrem aktywów państwowych, oraz Januszem Kowalskim, wiceministrem aktywów oraz pełnomocnikiem rządu ds. reformy nadzoru właścicielskiego.

AKTYWA TO NIE SKARB:
AKTYWA TO NIE SKARB:
Ministerstwo Aktywów Państwowych ma pół roku. Jego szef, Jacek Sasin (z prawej), podkreśla, że nie jest ono sposobem na odtworzenie dawnego resortu skarbu. MAP ma aktywnie zarządzać majątkiem narodowym. A do tego potrzebna jest reforma k.s.h., za którą odpowiada wiceminister Janusz Kowalski.
Fot. Marek Wiśniewski

Nadchodzą wielkie konsolidacje

— MAP to nie jest ministerstwo, które zajmuje się tylko kadrami czy zwykłym nadzorem nad państwowymi spółkami. Koncentrujemy się na planowaniu strategii, konsolidacjach. Dlatego też moją ambicją jest zmiana regulacji prawnych, które po 20 latach obowiązywania często nie przystają już do obecnej sytuacji gospodarczej czy technologicznej. Środowisko czekało już na to od dawna — mówi Jacek Sasin.

Wicepremier przypomina, że tłem dla zmian jest m.in. to, że jego resort postawił na budowę dużych podmiotów gospodarczych.

— W ciągu pół roku istnienia MAP udało nam się już doprowadzić do kilku spektakularnych operacji, takich jak np. przejęcie Energi przez Orlen. Duże sukcesy odnosi też PGNiG. Ponadto rozmawiamy z Komisją Europejską w sprawie przejęcia Lotosu i planujemy dalsze działania konsolidacyjne — wylicza Jacek Sasin.

W ostatnich tygodniach z pomysłem zmian właścicielskich wyszedł prezes energetycznej PGE, nadzorowanej przez MAP. Zaproponował wydzielenie z grup energetycznych wszystkich aktywów węglowych. Zdaniem Jacka Sasina propozycja prezesa PGE jest warta uwagi.

— Nie ulega wątpliwości, że cały obszar polskiej energetyki wymaga transformacji, dlatego propozycja płynąca ze strony PGE jest godna rozważenia i traktujemy ją poważnie. Jednocześnie propozycja ta pociąga za sobą konsekwencje dla sektora górniczego, dlatego wymaga szczególnego zainteresowania ze strony naszego resortu — podkreśla wicepremier.

Zbiorowisko już nieprzypadkowe

Janusz Kowalski podkreśla, że komisja ds. reformy nadzoru właścicielskiego zgromadziła 68 ekspertów, teoretyków, ale i praktyków. Byli wśród nich m.in. przedstawiciele Siemensa, Budimeksu czy Avivy. To grono uzgodniło dwa projekty ustaw.

— Po pierwsze i najważniejsze, wprowadzamy w końcu do polskiego prawa pojęcie grupy spółek — mówi Janusz Kowalski.

Polecenia, odszkodowania, lojalność

Dwa projekty ustaw przygotowane przez komisję ds. reformy nadzoru właścicielskiego dotykają trzech obszarów. Pierwszy to prawo koncernowe, przygotowane przez zespół prof. dr. hab. Andrzeja Szumańskiego. Pojawia się w nim pojęcie grup spółek oraz pojęcie „wiążącego polecenia”. Spółce zależnej miałaby je wydawać spółka dominująca. Pomysł zakłada, że spółka zależna wykona takie polecenie, a jeśli oznaczać to będzie dla niej szkodę, to w ciągu dwóch lat ta szkoda powinna zostać wyrównana przez matkę lub inną spółkę z grupy.

Co ważne, przy ocenianiu rozmiaru takiej szkody spółka zależna ma obowiązek brać pod uwagę również korzyści uzyskane dzięki grupie w ciągu dwóch lat poprzedzających wydanie polecenia. Jeśli zaś wykonanie polecenia przełoży się na niewypłacalność spółki zależnej, odpowiadać za to będzie spółka dominująca, „chyba że nie ponosi winy”, stwierdza projekt. Co przysługuje wspólnikom mniejszościowym spółek zależnych tworzących grupę? W określonych przypadkach mogą m.in. żądać przeprowadzenia badania spółki oraz odkupienia ich udziałów. Wierzyciele spółki zależnej poszkodowanej przez polecenie wiążące

— Grupa kapitałowa nie będzie już przypadkowym zbiorowiskiem spółek. Dziś w ramach jednej grupy każdy ciągnie często linę w swoją stronę. Teraz spółka matka będzie w końcu miała możliwość wdrażania strategii dla całej grupy — dodaje Jacek Sasin.

Janusz Kowalski wspomina, że gdy pracował w PGNiG (jako wiceprezes), wyzwań związanych z zarządzaniem spółkami zależnymi nie brakowało.

— Były momenty, gdy brak nowoczesnych mechanizmów prawnych w k.s.h. był barierą dla realizacji strategii grupy. Teraz tę barierę przełamujemy. To ważne również dla grup prywatnych, np. Agory czy LPP — uważa Janusz Kowalski.

będą zaś mogli liczyć na odszkodowanie, jeśli egzekucja przeciwko spółce córce okaże się bezskuteczna. Drugim obszarem są rady nadzorcze, a zajmował się nim zespół kierowany przez dr. Radosława L. Kwaśnickiego. Projekt przewiduje m.in. wprowadzenie instytucji doradcy rady nadzorczej, który miałby być wybierany przez radę i mieć prawo do jej reprezentowania nawet z pominięciem zarządu. Trzeci zespół, prowadzony przez dr. hab. Piotra Piniora, sporządził projekt reformy prawa handlowego.

Projekt zakłada m.in., że zarząd, z własnej inicjatywy, będzie miał obowiązek udzielania określonych informacji radzie nadzorczej. Ponadto zajmuje się problematyczną od lat kwestią mandatu i kadencji członków władz spółek. Zaproponowano przyjęcie zasady, że kadencję należy obliczać według pełnych lat obrotowych. Poza tym członkowie organów spółek mają obowiązek lojalności wobec spółki, co nie było dotąd jasno ujęte w prawie. Wreszcie projekt wprowadza zasadę Business Judgment Rule (biznesowej oceny sytuacji), pozwalającą członkom organów uwolnić się od odpowiedzialności wtedy, gdy w momencie podejmowania decyzji, działając w granicach dopuszczalnego ryzyka, kierowali się opiniami i danymi pozwalającymi na rzetelną ocenę sytuacji.

Wiceminister podkreśla, że projekt ustawy wprowadza np. odpowiedzialność spółki dominującej za polecenie wydane spółce zależnej.

— Osiągnęliśmy tu kompromis między teorią a praktyką, dotyczący np. ochrony mniejszościowych akcjonariuszy i wierzycieli spółek zależnych. Mechanizmów takiej ochrony będzie kilka, wśród nich możliwość wyjścia ze spółki — wylicza Janusz Kowalski.

Rada ma wiedzieć więcej

Planowane zmiany mają też wzmocnić pozycję rad nadzorczych.

— Bardzo mi zależało na wzmocnieniu pozycji tego organu, by nadzór był realny. Żeby nie było tak, jak to zdarzało się w przeszłości, gdy przy nietrafionych inwestycjach rady zasłaniały się brakiem realnego wpływu na decyzje. Ktoś pyta radę o taką czy inną decyzję, a ta rozkłada ręce i odpowiada, że niewiele wiedziała, bo tylko zarząd ma doradców i dostęp do analiz. Z takimi kłopotami borykamy się dziś, np. analizując senegalską inwestycję Azotów albo kanadyjskie inwestycje KGHM — tłumaczy Jacek Sasin.

— Dziś zdarza się, że rada nadzorcza z mediów dowiaduje się o planach zarządu. To się zmieni, bo zarząd będzie miał obowiązek informowania rady o ważnych inicjatywach biznesowych. W efekcie aktywność członków nadzoru będzie większa, bo wreszcie będą wiedzieli, o co pytać — wtóruje mu Janusz Kowalski.

Instrumentem wzmacniającym możliwości kontrolne rady będzie doradca. Wprowadzona zostanie też zasada Business Judgement Rule, która wprowadzi do oceny zarządu zasadę biznesowej racjonalności, a także zasada lojalności, która, jak podkreśla Janusz Kowalski, nie jest oczywista i której istnienie nie wynika dzisiaj wprost z przepisów.

— Ponadto kładziemy kres niemal dwudziestoletniej dyskusji nt. mandatu i kadencji władz spółek. Zetknęliśmy się z tym kłopotem w praktyce, gdy wątpliwości związane z kadencją i mandatem pojawiły się w Pekao. Dziś to regulujemy — zaznacza Jacek Sasin.

Dymisja w zespole

Reforma nadzoru właścicielskiego miała też objąć obszar obowiązków informacyjnych. Specjalnym zespołem kierował prof. dr hab. Michał Romanowski, ale jego nazwisko zniknęło już ze strony internetowej MAP. Jak się dowiedzieliśmy, 22 maja zrezygnował z udziału w pracach komisji, powołując się na przyczyny osobiste. Następcy jeszcze nie ma. Tymczasem pojawiają się pomysły na nowe obszary zmian.

— Wkrótce powołamy kolejne zespoły. Myślimy m.in. o wprowadzeniu do prawa spółek mechanizmów odpowiadających na rozwój nowych technologii — zapowiada Jacek Sasin.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane