Ponad 7,75 mln zł ma zapłacić córka "króla żelatyny" Anna Grabek Wojewódzkiemu Funduszowi Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Łodzi - zdecydował we wtorek Sąd Okręgowy w Łodzi. Tym samym niemal w całości sąd uwzględnił powództwo WFOŚiGW, który domagał się od Anny Grabek zwrotu niespłaconej pożyczki w wysokości 5 mln zł wraz z odsetkami. Wyrok nie jest prawomocny.
Pozwana ma także zapłacić ponad 32 tys. zł zwrotu kosztów procesu i 75 tys. zł tytułem nieuiszczonych kosztów sądowych. Sprawa czekała na rozpatrzenie przed łódzkim sądem od ponad roku; była wielokrotnie odraczana z powodu nieobecności pozwanej i jej pełnomocnika - "króla żelatyny" Kazimierza Grabka. Na ogłoszeniu wyroku także nie było nikogo ze strony pozwanej i nie wiadomo, czy będzie ona wnosić apelację.
WFOŚiGW w Łodzi domagał się od rodziny Grabków zwrotu niespłacanych pożyczek na kwotę prawie 9 mln zł wraz z odsetkami - w sumie niemal 14 mln zł - zaciągniętych w 2000 roku na budowę zakładu utylizacji odpadów poubojowych w Zgierzu; w rzeczywistości jest to zakład produkujący żelatynę. Władze WFOŚiGW nie zgodziły się, aby Kazimierz Grabek spłacił zadłużenie w akcjach lub udziałach spółek; nie zgodziły się także na proponowane przez niego warunki ugody i wypowiedziały umowy pożyczek.
Fundusz skierował do sądu dwa pozwy dotyczące nakazu zapłaty przeciwko Annie i Halinie Grabek - córce i żonie Kazimierza Grabka - oraz trzem spółkom kontrolowanym przez rodzinę Grabków. Do sprawy włączyła się także łódzka prokuratura okręgowa.
We wtorek sąd ogłosił wyrok w pierwszej z tych spraw i zasądził od Anny Grabek na rzecz WFOŚiGW ponad 7,755 mln zł. Sąd uznał, że Fundusz prawidłowo wypowiedział umowę pożyczki.
"Strona pozwana próbowała przedłużyć to postępowanie, doprowadzić do sytuacji, w której sąd nie mógłby wydać żadnego wyroku, tak sąd odbiera zachowanie strony pozwanej. Były podnoszone argumenty, które tylko gmatwały, a nie wyjaśniały, sytuację w tej sprawie" - argumentował wyrok sędzia Krzysztof Kacprzak.
Wyrok w drugiej sprawie, w której Fundusz wraz z odsetkami domaga się zwrotu niemal 6 mln zł, ma zostać ogłoszony za tydzień, bowiem do sądu wpłynęły dokumenty od Kazimierza Grabka, z których wynika, że Halina Grabek nie była wspólnikiem spółki jawnej, która zaciągała pożyczkę w chwili zawierania umowy. Sąd zwróci się do Krajowego Rejestru Sądowego o informacje, kto był wspólnikiem w spółce.
Pełnomocnik Funduszu mec. Agata Kalińska-Moc podkreśliła, że sąd podzielił niemal wszystkie argumenty Funduszu i prawdopodobnie WFOŚiGW nie będzie odwoływał się od wyroku. "Chodzi o to, żeby skutecznie już wyegzekwować należności. Będziemy oceniać, jakie są realne możliwości, jaki majątek osobisty posiada Anna Grabek" - podkreśliła.
Zadowolenia z takiego wyroku nie krył prezes Funduszu Jarosław Berger. "Po uprawomocnieniu się wyroku podejmiemy wszelkie możliwe kroki, żeby te pieniądze odzyskać. Będziemy starali się ściśle współpracować z komornikiem, rozważymy także wynajęcie firmy windykacyjnej, aby ustalić wszystkie składniki majątku, z którego możemy nasze roszczenia zaspokoić, także za granicą" - powiedział PAP Berger.
Według władz Funduszu, po uzyskaniu prawomocnych sądowych nakazów zapłaty będzie możliwa egzekucja zastawów rejestrowych wyznaczonych na maszynach i urządzeniach fabryki w Zgierzu oraz hipotece działki, na której ją zbudowano.
W marcu 2001 roku sprawą udzielonych pożyczek zajęła się prokuratura, a ówczesnym szefom Funduszu postawione zostały zarzuty niegospodarności. Proces w tej sprawie toczy się w łódzkim sądzie. (DI, PAP)