Wybór nowego szefa Polskich Inwestycji Rozwojowych (PIR) jest na ostatniej prostej. Według naszych informacji pozostało dwóch mocnych kandydatów. Jak ustalił „PB”, rada nadzorcza funduszu, kontrolowanego w 100 proc. przez skarb państwa, do ostatniego etapu konkursu dopuściła Michała Popiołka, finansistę od lat związanego z grupą mBanku (wcześniej funkcjonującego pod nazwą BRE Bank) oraz Jerzego Górę, wiceprezesa Agencji Rozwoju Przemysłu.

Z rynku i z urzędu
Ostateczna decyzja w sprawie wyboru nowego szefa PIR jeszcze nie zapadła, ale faworytem — według naszych informacji — jest Michał Popiołek. Wypadł najlepiej ze wszystkich przesłuchiwanych przez radę nadzorczą.
— Jego doświadczenie i umiejętności idealnie wpisują się w oczekiwania co do nowego prezesa PIR — mówi nasz informator. Nie bez znaczenia może być też fakt, że przez wiele lat udanie współpracował w BRE Banku z Dariuszem Kacprzykiem, prezesem Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK). A chemia pomiędzy BGK a PIR jest ważna, bo fundusz ściśle współpracuje z bankiem, Dariusz Kacprzyk jest także w nadzorze funduszu.
Michał Popiołek jest od blisko 20 lat związany z sektorem bankowości inwestycyjnej, z czego kilkanaście lat przepracował w mBanku, rozwijając m.in. nowy obszar działalności w banku — finansowanie typu mezzanine. Na szerokiej scenie biznesowej może nie jest znany, ale w świecie finansów przedstawiać go nie trzeba i ma znakomitą reputację.
Zaangażowany był m.in. w inwestycje w branży energetycznej, często pracował dla sektora private equity. Podobnie było w przypadku, gdy szefem BGK został Dariusz Kasprzyk. Wówczas też skarb postawił na mało znanego, ale doświadczonego, bankowca. Manewr idealnie się sprawdził — pod jego wodzą BGK nabrał rozpędu.
Jerzy Góra ma jednak mocne atuty. Od czterech lat jest wiceprezesem Agencji Rozwoju Przemysłu (ARP), a wcześniej związany był m.in. z BGK. Zna dobrze specyfikę działania PIR, bo jest członkiem rady nadzorczej funduszu. Stanowisko prezesa PIR może być atrakcyjne dla menedżerów, również z sektora prywatnego, ze względu na skalę projektów.
Plan zakłada, że do końca 2015 r. fundusz zaangażuje się w inwestycje infrastrukturalne o wartości około 10 mld zł. Na wynagrodzenie też nie można narzekać — Mariusz Grendowicz, poprzedni prezes, zarabiał około 60 tys. zł miesięcznie (choć początkowo mówiło się o 120 tys. zł). W trakcie obecnego konkursu zapowiedziano jednak kandydatom, że pensja zostanie obniżona (nie udało nam się dowiedzieć, do jakiego poziomu).
Aktywność w cenie
Konkurs na prezesa PIR trwa od końca września, a decyzja w sprawie wyboru może zapaść w każdej chwili. Nowy szef PIR będzie następcą Mariusza Grendowicza odwołanego ze stanowiska w połowie września. Przedstawiciele skarbu państwa tłumaczyli wtedy, że „oczekują od spółki większej aktywności”.
Za jego prezesury PIR podpisał jedną umowę, z paliwową grupą Lotos, na zagospodarowanie złoża B8 na Morzu Bałtyckim. Drugą podpisał kilka dni temu — na finansowanie budowy akademików w Krakowie. Ich łączna wartość to 1,9 mld zł. W fazie wstępnej akceptacji fundusz ma jeszcze siedem projektów o wartości 5,5 mld zł, a analizuje 54.
PIR wspólnie z BGK to filary programu Inwestycje Polskie, ogłoszonego przez premiera Donalda Tuska u progu drugiej kadencji parlamentarnej. Mają wspierać wielkie projekty infrastrukturalne w szeroko rozumianym przemyśle, energetyce i sektorze drogowym. Mają też ściśle współpracować z samorządami.