Popiołek lub Góra prezesem Polskich Inwestycji Rozwojowych

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2014-11-20 00:00

Finansista z mBanku to faworyt w konkursie na szefa państwowego funduszu. Kontrkandydatem jest wiceszef Agencji Rozwoju Przemysłu

Wybór nowego szefa Polskich Inwestycji Rozwojowych (PIR) jest na ostatniej prostej. Według naszych informacji pozostało dwóch mocnych kandydatów. Jak ustalił „PB”, rada nadzorcza funduszu, kontrolowanego w 100 proc. przez skarb państwa, do ostatniego etapu konkursu dopuściła Michała Popiołka, finansistę od lat związanego z grupą mBanku (wcześniej funkcjonującego pod nazwą BRE Bank) oraz Jerzego Górę, wiceprezesa Agencji Rozwoju Przemysłu.

Michał Popiołek, doświadczony bankowiec z mBanku, jest faworytem na ostatniej prostej konkursu na stanowisko prezesa Polskich Inwestycji Rozwojowych. Kontrkandydatem jest Jerzy Gora, wiceprezes Agencji Rozwoju Przemysłu.
MW

Z rynku i z urzędu

Ostateczna decyzja w sprawie wyboru nowego szefa PIR jeszcze nie zapadła, ale faworytem — według naszych informacji — jest Michał Popiołek. Wypadł najlepiej ze wszystkich przesłuchiwanych przez radę nadzorczą.

— Jego doświadczenie i umiejętności idealnie wpisują się w oczekiwania co do nowego prezesa PIR — mówi nasz informator. Nie bez znaczenia może być też fakt, że przez wiele lat udanie współpracował w BRE Banku z Dariuszem Kacprzykiem, prezesem Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK). A chemia pomiędzy BGK a PIR jest ważna, bo fundusz ściśle współpracuje z bankiem, Dariusz Kacprzyk jest także w nadzorze funduszu.

Michał Popiołek jest od blisko 20 lat związany z sektorem bankowości inwestycyjnej, z czego kilkanaście lat przepracował w mBanku, rozwijając m.in. nowy obszar działalności w banku — finansowanie typu mezzanine. Na szerokiej scenie biznesowej może nie jest znany, ale w świecie finansów przedstawiać go nie trzeba i ma znakomitą reputację.

Zaangażowany był m.in. w inwestycje w branży energetycznej, często pracował dla sektora private equity. Podobnie było w przypadku, gdy szefem BGK został Dariusz Kasprzyk. Wówczas też skarb postawił na mało znanego, ale doświadczonego, bankowca. Manewr idealnie się sprawdził — pod jego wodzą BGK nabrał rozpędu.

Jerzy Góra ma jednak mocne atuty. Od czterech lat jest wiceprezesem Agencji Rozwoju Przemysłu (ARP), a wcześniej związany był m.in. z BGK. Zna dobrze specyfikę działania PIR, bo jest członkiem rady nadzorczej funduszu. Stanowisko prezesa PIR może być atrakcyjne dla menedżerów, również z sektora prywatnego, ze względu na skalę projektów.

Plan zakłada, że do końca 2015 r. fundusz zaangażuje się w inwestycje infrastrukturalne o wartości około 10 mld zł. Na wynagrodzenie też nie można narzekać — Mariusz Grendowicz, poprzedni prezes, zarabiał około 60 tys. zł miesięcznie (choć początkowo mówiło się o 120 tys. zł). W trakcie obecnego konkursu zapowiedziano jednak kandydatom, że pensja zostanie obniżona (nie udało nam się dowiedzieć, do jakiego poziomu).

Aktywność w cenie

Konkurs na prezesa PIR trwa od końca września, a decyzja w sprawie wyboru może zapaść w każdej chwili. Nowy szef PIR będzie następcą Mariusza Grendowicza odwołanego ze stanowiska w połowie września. Przedstawiciele skarbu państwa tłumaczyli wtedy, że „oczekują od spółki większej aktywności”.

Za jego prezesury PIR podpisał jedną umowę, z paliwową grupą Lotos, na zagospodarowanie złoża B8 na Morzu Bałtyckim. Drugą podpisał kilka dni temu — na finansowanie budowy akademików w Krakowie. Ich łączna wartość to 1,9 mld zł. W fazie wstępnej akceptacji fundusz ma jeszcze siedem projektów o wartości 5,5 mld zł, a analizuje 54.

PIR wspólnie z BGK to filary programu Inwestycje Polskie, ogłoszonego przez premiera Donalda Tuska u progu drugiej kadencji parlamentarnej. Mają wspierać wielkie projekty infrastrukturalne w szeroko rozumianym przemyśle, energetyce i sektorze drogowym. Mają też ściśle współpracować z samorządami.