
Bez wątpienia o finale środowej sesji na Wall Street przesądzi Rezerwa Federalna. Pytaniem bowiem pozostaje nie sama podwyżka, bo ta jest przesądzona, tylko jej skala oraz plany związane z kierunkiem dalszego zacieśniania polityki pieniężnej.
Wydaje się, że rynek już pogodził się ze wzrostem stawki o 75 punktów bazowych, co jeszcze do niedawna wydawać się mogło czymś niemal niemożliwym. Szanse na taki ruch FOMC szacowane są na ponad 95 proc., co byłoby największą podwyżką stóp od 1994 r.
W oczekiwaniu na wyniki posiedzenia na wartości nieznacznie traci dolar, choć jego wycena względem koszyka walut nadal utrzymuje się na wieloletnich maksimach. Niewielkie cofnięcie obserwowane jest też na rentownościach obligacji. W przypadku benchmarkowych amerykańskich 10-latek spadek sięga około 8 pb, co pozwoliło na zejście poniżej poziomu 3,4 proc.
Z kolei na rynku surowcowym przecenie poddaje się ropa, które już wyraźnie zeszła poniżej psychologicznego poziomu 120 USD/b. Na wartości zyskuje za to złoto, któremu służy zarówno korekta na dolarze w którym kruszec jest wyceniany, jak i niepewność związana z Fed, inflacją i możliwą recesją.
Oprócz decyzji Fed w dzisiejszym kalendarium jest jeszcze kilka ważnych odczytów makroekonomicznych. Poznamy m.in. ceny importu i eksportu, wyniki sprzedaży detalicznej, indeks produkcyjny NY Empire State i indeks NAHB rynku nieruchomości.
Około godziny 13:30 kontrakty na indeks Dow Jones IA drożały o 0,46 proc. Na wskaźnik S&P500 zyskiwały 0,60 proc. zaś na Nasdaq rosły o 0,80 proc.
