Populiści zwierają szyki

Bartosz Krzyżaniak
02-03-2005, 00:00

Absurd, bezsens, Białoruś — te słowa cisnęły się na usta przedsiębiorców i ekspertów, gdy usłyszeli o reaktywacji 50-proc. stawki PIT.

Robert Gwiazadowski

prezydent Centrum im. Adama Smitha

Taką sytuację komentuję zwykle cytatem z Aleksandra de Tocque-ville’a: Nikt nie może być pewnym mienia i zdrowia, do kiedy obraduje parlament w Paryżu. To zdanie bardzo pasuje do tego, co dzieje się w parlamencie polskim. Oczywiście ma on prawo ustanawiać stawki 60-, 70-, czy nawet 90-proc., co nie zmienia faktu, że jest to absurdalne. System podatkowy przypomina bardziej wywłaszczenie. Podobnie zatem jak niegdyś chłopi w przypadku wywłaszczenia, tak dziś podatnicy będą robić wszystko, by się przed tym bronić.

Zbigniew Żurek

wiceprezes Business Centre Club

Różnica między projektem odrzuconym przez Trybunał Konstytucyjny a nową propozycją jest znacząca. Mówiąc przewrotnie: tamta propozycja była absurdalna, natomiast nowy pomysł jest tylko groźny. Widać, że mimo piętnastu lat III RP wciąż obniżamy podatki przez ich podwyższanie. To kolejna „janosikowa” propozycja, tyle tylko, że Janosik był postacią sympatyczną. Podwyższanie podatków tak naprawdę nie przyniesie pożytku najbiedniejszym. Efekt będzie odwrotny.

Rafał Antczak

ekspert fundacji CASE

To jest koncepcja żywcem przeniesiona z Białorusi. Myślę, że jej pomysłodawcy czerpią z pomysłów prezydenta Łukaszenki. To koncepcja czysto wyborcza, ukierunkowana na nastawioną roszczeniowo grupę wyborców. Jednak takie pomysły potężnie biją w tworzącą się, często młodą klasę średnią. Ci młodzi ludzie zrobią wszystko, by uniknąć 50-proc. podatku i będą je np. płacić za granicą.

Mariusz Gajowniczek

prezes Valeant Polska

Pomysł jest bezsensowny i populistyczny. Nie należy utrudniać rozwoju kraju przez duszenie tych, którzy ten rozwój tworzą. Bezsens polega tu także na tym, że w Polsce nie ma aparatu, który by te pieniądze rozdzielił. Państwo to dziurawe wiadro. Problem zatem nie polega na tym, by dolewać do niego wody, lecz by zatkać dziury. W budżecie jest wystarczająco pieniędzy, by nie zabierać ich dodatkowo nikomu — poza paroma darmozjadami.

Michel Marbot

prezes Malmy

Jeśli 50-proc. stawka PIT oznaczałaby superdrogi, szkoły za darmo i w ogóle wyższy standard życia podatników, uważam, że można się nad tym zastanowić. Pochodzę z kraju, gdzie podatki są jeszcze wyższe. Jednak podstawowe pytanie brzmi, na co te pieniądze zostaną przeznaczone i czy czasem gdzieś po drodze nie uciekną.

Sławomir Salamon

dyrektor generalny Forum Film Poland

Nikt nie lubi płacić podatków. Ja także jestem przeciwny stawce 50- -proc. Wyższe podatki osłabiają motywację do starania się o wyższe zarobki. Tymczasem pieniądze odbierane przez fiskusa są, moim zdaniem, źle zarządzane. Tworzenie nowych, wyższych stawek podatkowych niczego nie zmieni. Trzeba lepiej przypilnować, jak są wydawane pieniądze podatników.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Krzyżaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Populiści zwierają szyki