Giełdowy świat z zeszłego tygodnia można z grubsza porównać do pierwszej połowy czwartkowego meczu Austria — Polska. Wszyscy wiedzieli, w jaką dyscyplinę sportu grali współgospodarze mistrzostw. Ale wielu obserwatorów zastanawiało się pewnie, co ćwiczą nasi reprezentanci. Na podwórku kapitałowym sytuacja była prawie identyczna. Krajowe indeksy spadały jak żadne inne, choć to nie my mamy problemy z gospodarką. Trudno racjonalnie wytłumaczyć, o co chodzi w tej grze. Kolejne fale wyprzedaży przelewały się nawet wtedy, gdy na innych rynkach panowała soczysta zieleń. Celowo użyłem słowa „prawie”, bo jak powszechnie wiadomo, „prawie” robi dużą różnicę. W całym chaosie gry Polacy, wbrew statystykom, zdobyli gola. W starciu GPW z innymi „drużynami” cudu już nie było.
WIG20 stracił w tydzień prawie 5 proc., podczas gdy niemiecki DAX zniżył się jedynie o niecały 1 proc., londyński FTSE o niecałe 2 proc., a francuski CAC — o 2,2 proc. Przecenie na fali rosnącej ceny ropy, a wraz z nią inflacji i podwyżek stóp procentowych (także w USA), mocno oparł się Dow Jones Industrial Average, grupujący 30 największych spółek zza oceanu. Przez cztery sesje z zeszłego tygodnia wartość tego indeksu spadła jedynie o 1,6 proc. A to przecież w USA świat dopatruje się największego od lat kryzysu. Tymczasem obrywają Polacy. Tylko u nas tygodniowe minima przekroczyły marcowy dołek.
Klienci krajowych funduszy inwestycyjnych wciąż umarzają jednostki. To zwiększa podaż. A popyt jest słaby. Do tego nie można było liczyć na silne wzrostowe impulsy od dużych graczy, choć rynek wydaje się od dłuższego czasu mocno wyprzedany i bardzo atrakcyjny wskaźnikowo. Wybicie się dołem z formacji trójkąta wieszczy dalszą przecenę. W takiej sytuacji nie liczą się już fundamenty, lecz jedynie oczekiwania poparte technicznymi „wróżbami”. Ta właśnie samospełniająca się przepowiednia ostudziła zapał kupujących.
Dzięki otwarciu się w piątek amerykańskich giełd na plusie po południu zazieleniło się i u nas. Była to jednak bardzo blada zieleń, także z powodu nikłych obrotów. Patrząc na wyniki całego tygodnia, najwięcej stracił indeks deweloperów (ponad 9 proc.), a najwięcej zyskał indeks firm telekomunikacyjnych (3,7 proc.), którego pociągnęła do góry zwyżka kursu TP.
Adrian Boczkowski