Wall Street nie miała prawa wczoraj do wzrostów. Słabe dane makro i rozczarowujące raporty korporacyjne faworyzowały niedźwiedzie, a mimo to amerykańskim bykom udało się zakończyć notowania w zielonej strefie. Popyt nie jest jeszcze gotowy na zmianę trendu średniookresowego, ale wyraźnie stara się zachować bezpieczną odległość od minimów bessy. Amerykańscy inwestorzy skupili się wczoraj na zapowiedzi Timothy Geithnera o przedstawieniu w poniedziałek nowego planu pomocy dla sektora bankowego. Także przyspieszenie prac w senacie nad programu stymulacji amerykańskiej gospodarki zostało dobrze przyjęte na Wall Street. To zwiększyło zainteresowanie akcjami branży finansowej. Ze składu Dow Jones silnie podrożały papiery American Express i Bank of America. Wzrosły także wyceny spółek paliwowych z Exxon Mobil i Chevron na czele.
Wzrost indeksu Nasdaq100 o 2,44 proc., a S&P500 o 1,64 proc. znacznie poprawił nastroje na azjatyckich giełdach. Nie tylko chińskie indeksy mogą pochwalić się dobrym okresem, także koreański Kospi wraca do formy i niewiele go dzieli od najwyższego poziomu od 4 miesięcy.
Czwartkowa sesja w Warszawie, mimo wzrostu WIG20 i kolejnego dnia z wyższymi obrotami nie zniwelowała różnicy jaka się wytworzyła pomiędzy GPW, a wieloma europejskimi parkietami. Bardzo dobry finisz pozwolił niemieckiemu indeksowi DAX wyjść na plus, a francuskiemu CAC40 zdecydowanie zniwelować rozmiar strat. Warszawskie indeksy nadal zaliczają się więc do najsłabszych na kontynencie. Pole do działania kupujących jest w tej sytuacji dosyć obszerne.
Przeciwko wzrostom przemawia zakończenie tygodnia. Piątek nie jest ulubionym dniem naszych inwestorów do powiększania portfeli akcji. Także dzisiejsza publikacja poziomu bezrobocia w USA za styczeń, może zwiększyć asekuracyjną taktykę. Według prognoz ma ono wzrosnąć do 7,5 proc. i po informacjach jakie napływają z amerykańskich firm o zwolnieniach, niewielkie są szanse, aby ta wartość miała być mniejsza. Napięcia na rynku pracy mogą potrwać jeszcze wiele miesięcy i zwiększać bezrobocie w USA.
Po stronie optymistów są za to pozytywne sygnały jakie napływają z wielu parkietów. Chiński indeks Shanghai B-Share znajduje się od kilku miesięcy w zdecydowanym trendzie wzrostowym. Także brazylijska Bovespa jest o krok od przełamania szczytów z początku stycznia, a to by oznaczało wejście tego indeksu w fazę wzrostową. Część globalnych inwestorów podejmuje ryzyko i akumuluje akcje, pod spodziewany mocniejszy ruch na Wall Street w najbliższych tygodniach, grając wyraźnie na wzrosty.
Skupienie - ostatnio - uwagi rynku na KGHM, PKN Orlen i Lotosie nie wyłamuje się z tendencji ogólnoświatowych. Zbliżająca się wiosna jest pretekstem do zainteresowania kapitału rynkami towarowymi. Rośnie wycena platyny, złota i palladu, a te kruszce są często awangardą zwyżek na pozostałych metalach i ropie naftowej.
Dobre zachowanie „czarnego złota” mimo wzrostów zapasów tego surowca w USA do
346,1 mln baryłek oraz stabilizacja na rynku metali powoduje ponownie
zainteresowanie funduszy hedgingowych spółkami górniczymi i petrochemicznymi.
Wycena Vale do Rio Doce wzrosła na przestrzeni 3 miesięcy z 8,8 USD do
ponad 16 USD za walor. Akcje Petrobras skoczyły o blisko 100 proc. w podobnym
okresie. Polscy inwestorzy wydaje się, że zauważają tę tendencję i mimo
spodziewanych słabych wyników polskich firm surowcowych, też łaskawszym okiem
spoglądają na ich wyceny.