Popyt na kredyt wśród firm przyspiesza

Ignacy Morawski
opublikowano: 2021-11-24 20:00

Wzrost zadłużenia firm w październiku był najwyższy od początku pandemii.

Powoli odwraca się cykl kredytów dla przedsiębiorstw w Polsce. Po wielu miesiącach spadków, a później stagnacji, popyt na kredyt rośnie. Jest to związane z przyspieszającymi inwestycjami. Teraz trzeba tylko liczyć, że nie zduszą tego skokowe podwyżki stóp procentowych.

W październiku zadłużenie przedsiębiorstw w bankach zwiększyło się o 1,8 proc. wobec września (dane odsezonowane). Jest to najszybszy wzrost od marca 2020 r. Pewien wpływ na ten wzrost może mieć wprawdzie osłabienie złotego, które podbija wartość zadłużenia w walutach obcych (to był kluczowy czynnik zwiększający wskaźnik w marcu 2020 r.), ale ruch na walucie nie był do października na tyle mocny, by odpowiadać istotnie za przyrost długu. Jak widać na wykresie, odwrócenie trendu jest natomiast bardzo wyraźne.

Już od dłuższego czasu od bankowców można było usłyszeć, że o ile popyt na kredyt obrotowy maleje z powodu bardzo dużych zasobów gotówkowych firm, o tyle popyt na kredyt inwestycyjny rośnie. Pokazują to zresztą wyniki ankiet wśród komitetów kredytowych, prowadzone regularnie przez NBP. Na początku trzeciego kwartału komitety kredytowe raportowały najszybszy przyrost popytu na kredyt inwestycyjny od 2008 r., a na początku czwartego kwartału tylko minimalnie niższą wartość tego wskaźnika. Szybko rośnie popyt na finansowanie fuzji i przejęć, ponieważ silniejsze firmy przejmują te, które straciły na pandemii. Powoli odbudowuje się też zresztą popyt na kredyt obrotowy.

Gospodarka znajduje się w pierwszej fazie ożywienia inwestycyjnego, które jest wiedzione poprawą perspektyw przychodów i zysków przedsiębiorstw. Dynamika przychodów jest wysoka, marże są wyższe niż przed kryzysem. Jest to szczególnie widoczne w sektorach, które notują największy wzrost popytu – przetwórstwie, logistyce i niektórych segmentach handlu.

Jednocześnie firmom przychodzi zmierzyć się z dużym szokiem stóp procentowych. Na razie stopa referencyjna wzrosła o 1,15 pkt proc., ale w ciągu najbliższych sześciu miesięcy może wzrosnąć o 1-2 pkt proc. Czy firmy utrzymają wobec tego plany inwestycyjne? To jest duża zagadka. Wyższe stopy oznaczają, że wycena oczekiwanych zysków jest niższa (przyszłe zyski dyskontuje się stopą procentową – im jest wyższa, tym dyskontowane zyski niższe).

Dla większości przedsięwzięć wzrost stóp nie powinien być czynnikiem blokującym inwestycje, ponieważ mieści się w granicach tego, co powinny zawierać analizy ryzyka takich projektów. Ponadto, realne stopy procentowe, czyli stopy nominalne skorygowane o oczekiwaną inflację, wzrosły znacznie mniej niż same stopy nominalne. Firmy mogą więc oczekiwać wyższych kosztów odsetkowych, ale też wyższej dynamiki nominalnych przychodów.

Jakaś część projektów zostanie jednak zapewne ograniczona lub wstrzymana. Podejrzewam, że najwięcej może ich być w obszarze budownictwa. W najbliższych miesiącach zobaczymy, jak szerokie będzie to zjawisko.