Pora dać odpór „miejskim” rywalom

Beata Tomaszkiewicz
opublikowano: 2006-02-14 00:00

Trzy zrzeszenia chcą mieć 15 proc. udziału w aktywach sektora. Jednoczą więc siły.

„Kupą, mości panowie!” Te słowa zaczęły przyświecać bankom spółdzielczym zrzeszonym w trzech grupach: Banku Polskiej Spółdzielczości (BPS), Gospodarczego Banku Wielkopolskiego (GBW) i Mazowieckiego Banku Regionalnego (MR Banku). Startują one z pierwszą wspólną kampanią wizerunkową. Ma być to początek planowanej na większą skalę współpracy między zrzeszeniami.

— Z badań wynika, że 82 proc. klientów wybiera dany bank ze względu na jego wizerunek, następnie dlatego, że jest on blisko domu i dysponuje dużą siecią bankomatów. To dlatego na początku wystartowaliśmy z kampanią wizerunkową, w której uwzględniliśmy te elementy. Ma ona wzmocnić pozycję banków spółdzielczych — informuje Paweł Siano, prezes BPS.

Bank pierwszego wyboru

Szef BPS twierdzi, że w ubiegłym roku aktywa jego zrzeszenia zwiększyły się o 33 proc., przede wszystkim dzięki dopłatom bezpośrednim dla rolników i właśnie kampanii wizerunkowej.

— Banki spółdzielcze (BS) obsługują 10 mln klientów, głównie z sektora mikro- i małych firm, a także jednostki samorządu terytorialnego i klientów indywidualnych z mniejszych ośrodków: wsi i małych miast. Chcemy, by pozostały bankami pierwszego wyboru dla tych grup klientów — mówi Władysław Święs, wiceprezes GBW.

Jest to więc także obrona przed wzmacniającymi pozycję na terenach wiejskich SKOK-ami i wchodzącymi na nie konkurentami, np. Lukas Bankiem czy Bankiem Pocztowym.

1 procent rocznie dla BS

— Naszym celem jest także znaczne zwiększenie udziału w rynku bankowym. Obecnie mamy 6-procentowy udział w aktywach, a chcemy, podobnie jak sektor spółdzielczy w krajach Unii Europejskiej, mieć kilkunastoprocentowy — mówi Władysław Święs.

Przyznaje, że 15-procentowy udział w aktywach zadowoliłby BS. Jednak nie nastąpi to szybko, biorąc pod uwagę, że obecnie spółdzielcy zdobywają po około 1 proc. rynku rocznie.

— Zamierzamy przyspieszyć rozwój i temu ma służyć konsolidacja działań. Kampania to dopiero początek. Pracujemy nad prowadzeniem wspólnych szkoleń dla pracowników z trzech zrzeszeń. Chcemy również doprowadzić do pewnego ujednolicenia produktów, np. kart debetowych i kredytowych, abyśmy mogli je wspólnie zamawiać. Może otworzymy wspólne centrum autoryzacji kart. Myślimy również o powierzeniu zarządzania systemami informatycznymi jednej zewnętrznej firmie — wylicza Krzysztof Ksyta, szef MR Banku.

Do tej pory bankom spółdzielczym udało się porozumieć jedynie w kwestii bankomatów. Klienci każdego ze zrzeszeń mogą korzystać bezpłatnie z dowolnego z ponad 1000 ATM-ów. Podobne umowy spółdzielcy mają z BGŻ, który ma 342 bankomaty, i Kredyt Bankiem — 307. W planach są kolejne umowy.