Oprócz stałych wartości duchowych, tegoroczna Wielkanoc miała wartość dodaną — otóż całkowicie musieli się wyciszyć politycy. Trzy świąteczne dni przeżyliśmy bez partyjnych oświadczeń i kontroświadczeń, bez przesiąkniętych narcyzmem i kłamstwami konferencji prasowych, bez wychwalania świetności rządu i zarazem tłumaczenia, czemu musi zostać zreorganizowany. Aż strach pomyśleć, jak złaknieni mediów gracze polityczni ruszą do nadrabiania zaległości i przypominania o swoim istnieniu.
Kalendarzowo mamy poświąteczny wtorek 18 kwietnia, siedem miesięcy po wyborach parlamentarnych, ale realnie czujemy się jak w powyborczy poranek. Wróciliśmy do poniedziałku 26 września — społeczeństwo wie jak zagłosowało i ile poszczególne partie mają mandatów, natomiast nie ma pojęcia, kto konkretnie będzie rządził. Wiadomo jedynie, że decydentami są bracia Kaczyńscy, ale co wymyślą — nie jest jasne nawet dla nich. Triumfalne ogłoszenie w miniony czwartek przymierza Prawa i Sprawiedliwości z Samoobroną na razie jawi się propagandowym gestem, bo schody koalicji dopiero się zaczynają.
Anormalność sytuacji polega na tym, że mniejszościowy rząd Kazimierza Marcinkiewicza przyjął jakiś — lepszy czy gorszy, ale przyjął — program legislacyjny na kilka miesięcy, natomiast większościowemu rządowi tegoż samego (?) premiera całkiem nowy program nada umowa koalicyjna. Rzecz jasna PiS zamierza przeforsować taki jej kształt, aby wsad Samoobrony, PSL lub ewentualnie LPR do wspólnego kotła został całkowicie zminimalizowany, ale chyba nie docenia twardości swoich „przystawek”.
W tym roku wątek wyborczy przewijał się w tle Wielkanocy do tego stopnia, że znalazł się nawet w… orędziu świątecznym prymasa Józefa Glempa. Kardynał retorycznie zapytał: „Czy ilość złorzeczeń na rządzących wyrównuje się na szali, gdzie zanoszone są modlitwy?” Oczywiście, że się nie wyrównuje, ale to wyłączna zasługa samych rządzących, którzy zaprowadzając prawo i sprawiedliwość gubią gdzieś prawdę. Jak to sformułował prymas: „Wspaniałe media nie powinny być sposobem do mówienia fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu”. A właśnie są — i dlatego z takim niesmakiem wracamy po świętach do powszedniości IV Rzeczypospolitej.