Kredytowe trudności hamują rozwój firm MSP. Ale jest na to sposób
Chcesz kredytu, ale bank wymaga zbyt dużego zabezpieczenia? Pomoże ci fundusz poręczeń kredytowych.
Firmy, które nie mają wystarczającego zabezpieczenia, wymaganego przez bank, są przezeń czasem odprawiane z kwitkiem. Jest jednak rozwiązanie. Może nim być poręczenie funduszu. Przedsiębiorcy, którzy prowadzą najmniejsze firmy, takie zabezpieczenie mogą zdobyć w lokalnych instytucjach. Nieco większe wspiera krajowy fundusz poręczeń, a w przypadku zainteresowania środkami unijnymi — fundusz poręczeń unijnych.
Bliższa ciału koszula
Założeniem coraz liczniejszych (na koniec 2006 r. było ich 53) w Polsce regionalnych i lokalnych funduszy poręczeniowych jest wspieranie rozwoju małych i średnich przedsiębiorstw. Poręczenia te dotyczą kredytów preferencyjnych i komercyjnych i zwykle wynoszą maksymalnie 60-70 proc. zobowiązań kredytobiorcy.
Jednym z pierwszych funduszy regionalnych jest działający od 1995 r. Podlaski Fundusz Poręczeniowy (PFP). Jego klientem może zostać firma zatrudniająca do 250 pracowników, nie prowadzi bezpośredniej działalności rolniczej, a polska prywatna własność stanowi w niej 51 proc. Poręczenie może być udzielone maksymalnie na pięć lat, nie może przekroczyć 70 proc. kwoty kredytu i być wyższe niż 800 tys. zł.
W 2006 r. PFP udzielił firmom 155 poręczeń, w sumie na 17,5 mln zł, w rezultacie podlascy przedsiębiorcy otrzymali od banków około 35 mln zł kredytów. W tym roku liczba poręczeń ma być o jedną trzecią wyższa — do końca lipca 120 przedsiębiorców otrzymało łącznie poręczenia na 10 mln zł.
— Z poręczeń korzystają szczególnie handlowe i usługowe firmy branży budowlanej i transportowej — mówi Maciej Szulc z PFP.
Najwięcej kredytów poręczonych przez podlaski fundusz zostało przeznaczonych na cele obrotowe, mniej na zakup nieruchomości, maszyn i urządzeń.
Z kolei Krajowy Fundusz Poręczeń Kredytowych (KFPK) jest instytucją rządową, obsługiwaną przez Bank Gospodarstwa Krajowego. Kwota poręczenia KFPK nie może być wyższa niż 5 mln euro i nie może stanowić więcej niż 80 proc. wykorzystanej kwoty kredytu. Koszt poręczenia zależy od jego okresu i wynosi od 1 proc. (na rok) do 2 proc. (na ponad pięć lat).
Fundusz Poręczeń Unijnych (FPU) udziela gwarancji i poręczeń spłaty kredytów, pożyczek oraz emisji obligacji na przedsięwzięcia współfinansowane z UE. Wsparcie może być udzielone firmie lub jednostce samorządu terytorialnego. Od zeszłego roku może to być także podmiot, który nie uzyskał dofinansowania projektu z pieniędzy unijnych i zdecydował się realizować go za własne pieniądze. Maksymalna kwota poręczenia lub gwarancji to 5 mln euro. W 2006 r. FPU dysponował 900 mln złotych.
Lepiej wiedzieć
Na Zachodzie fundusze poręczeniowe to bardzo popularna forma wsparcia małych i średnich przedsiębiorstw. W Polsce fundusze lokalne i regionalne od początku istnienia udzieliły poręczeń na ponad miliard złotych. Tylko w 2006 r. było to ponad 401 mln zł (4,6 tys. poręczeń).
Jednak zdaniem ekspertów to kropla w morzu potrzeb. Przyczyna? Problemem może być koszt poręczenia. W skali pięciu lat wynosi on do 2 proc., a doliczając prowizję banku od kredytu (do 4 proc.), może to być nawet 6 proc. Nie mniej ważne jest to, że fundusze poręczeń nie są znane tym, którzy najbardziej potrzebują takiego wsparcia, czyli firmom sektora MSP. Według Macieja Szulca, najlepiej trafić do takich firm poprzez banki.
— Przełom wcześniej czy później nastąpi. Wymusi go między innymi konkurencja banków. Te mniejsze będą chciały przyciągnąć klienta, który nie uzyskał finansowania w dużym. A poręczenie minimalizuje ryzyko banku — uważa Michał Macierzyński, analityk Bankier.pl.
Bartosz Dyląg
[email protected] % 022-333-98-17
okiem przedsiębiorcy
Tomasz Gryckiewicz
współwłaściciel firmy remontowo-budowlanej Eko-Profil
Pomocna dłoń wyciągniętado nas przez poręczyciela
W 2006 r. staraliśmy się o kredyt inwestycyjny na budowę osiedla domków jednorodzinnych. Kiedy składaliśmy wniosek, działaliśmy dopiero od roku. W banku dowiedzieliśmy się, że są regionalne fundusze, które mogą poręczyć kredyt.
Bez pomocy funduszu musielibyśmy przedstawić jako zabezpieczenie środki trwałe. Oznaczałoby to jednak stratę cennego czasu. Formalności nie były skomplikowane, prawie wszystko załatwiał bank. Musieliśmy dostarczyć funduszowi kilka dodatkowych dokumentów, ale procedury trwały łącznie tylko około dwóch tygodni. Przy następnym wniosku kredytowym także skorzystamy z pomocy funduszu poręczeniowego.
Jak to działa
Firma zwraca się z wnioskiem o kredyt do banku, który wstępnie akceptuje wniosek, ale żąda dodatkowego zabezpieczenia. Najczęściej to bank proponuje fundusz poręczeniowy, do którego wysyła wniosek wraz z kompletem dokumentów złożonych przez klienta. Fundusz na podstawie analizy dokumentów przyznaje poręczenie, przekazując decyzję klientowi i bankowi. Bank uruchamia finansowanie.
Norbert Jeziolowicz: Krajowy gwarant pożyczek wciąż niezbędny
1 Jak pan ocenia plany likwidacji Funduszu Poręczeń Unijnych (FPU) oraz Krajowego Funduszu Poręczeń Kredytowych (KFPK)?
Norbert Jeziolowicz, dyrektor Związku Banków Polskich: Na szczęście taki pomysł został na razie zarzucony, projekt ustawy nie wszedł do parlamentu przed wyborami. Byłby to fatalny sygnał dla gospodarki, mówiący, że politykom nie zależy wystarczająco na wsparciu przedsiębiorców.
2 Jakie firmy byłyby najbardziej stratne, gdyby do tego doszło?
Niewątpliwie likwidacja KFPK najbardziej uderzyłaby w małe i średnie firmy, które mają problemy z uzyskaniem kredytu bankowego. Najgorsze, że w zamian nie proponuje się praktycznie żadnych instrumentów zastępczych.
3 Jednym z argumentów używanych przeciw obu funduszom jest ich mała popularność.
W Europie takie fundusze działają z powodzeniem, więc dlaczego inaczej miałoby być u nas? Raczej należy wzmocnić KFPK, by pełnił także funkcję regwarancyjną wobec regionalnych i lokalnych funduszy poręczeń.


