„Portfel PB” wyciąga wnioski z wpadki na Asbisie

Marek WierciszewskiMarek Wierciszewski
opublikowano: 2014-04-24 15:15

Komitet inwestycyjny nie zrealizował w porę zysków z części posiadanych akcji działającej za wschodnią granicą spółki. Sprawdzamy, jaki błąd popełniliśmy.

Ponad 6 proc. tracą w czwartek papiery Asbisu, po tym jak dystrybutor sprzętu IT zapowiedział, że wyniki za pierwszy kwartał będą znacząco słabsze niż w tym samym okresie ubiegłego roku. Od szczytu z listopada kurs spółki obniżył się już o 52 proc. Wcześniej trwająca dwa lata hossa wyniosła notowania w górę aż o 713 proc. To dobra lekcja pokory także dla „Portfela PB”, w którym znajdują się papiery emitenta. Sprzedaliśmy w porę około dwie trzecie posiadanego pakietu, realizując zyski, sięgające średnio 82 proc.

Jednak reszta akcji pozostawała w portfelu, gdy przez rynek przetoczyła się wyprzedaż związana z kryzysem na Ukrainie. Zyski na tym pakiecie spadły niemal do zera. Jaki błąd popełniliśmy, nie potrafiąc dostrzec ryzyka głębokiej przeceny? Zadziałała u nas tzw. „zasada kotwiczenia”, której często ulegają inwestorzy. Bieżące notowania stanowią dla inwestora na tyle silny punkt odniesienia, że trudno mu sobie wyobrazić, że za ledwie kilka miesięcy notowania spółki z jego portfela mogą być o połowę niższe (podobnie zresztą trudno mu jest wyobrazić sobie, by były o połowę wyższe). Dlatego w czasie hossy kurs może zyskać o wiele więcej, a w ciągu bessy także stracić o wiele więcej, niż nam się wydaje.

W tym przypadku dotkliwe straty ponieśliśmy tylko na jednej trzeciej pierwotnie posiadanego pakietu. Jednak kupując akcje warto zawsze pamiętać, że nawet za kilka miesięcy notowania spółki mogą znacząco odbiegać od ceny, po jakiej kupiliśmy papiery. W szczególności wtedy, gdy kusi nas możliwość, by do inwestycji wykorzystać kapitał, którego po niedługim czasie będziemy potrzebować.

ARC