Na poziomie reprezentacyjnym piłkarsko nie ma między nami wielkiej różnicy, co pokazały rzuty karne podczas zeszłorocznych mistrzostw Europy. W najnowszym rankingu FIFA, w którym Polska wskoczyła na rekordowo wysokie szóste miejsce, też dużo do Portugalii nie tracimy. Ekipa dowodzona przez Cristiano Ronaldo zajmuje czwartą pozycję.

Różnicę widać dopiero podczas okienek transferowych. Piłkarska fabryka, która stworzyła Ronaldo, próbuje znaleźć kolejnego Ronaldo — doniosła agencja Bloomberg, która przygotowała raport o tym, jak czołowe portugalskie kluby piłkarskie zarabiają na sprzedawaniu swoich największych talentów do najbogatszych lig w Europie. Obliczyła, że w ciągu ostatnich sześciu lat tylko trzy topowe kluby z Portugalii sprzedały do innych krajów zawodników za równowartość prawie 1 mld USD.
Portugalia zarabia fortunę na sprzedaży młodych, utalentowanych i perspektywicznych piłkarzy do czołowych lig europejskich. I choć portugalskie kluby ciągle uczą się, jak nie przejadać tych pieniędzy czy nie tracić ich po drodze do klubowego skarbca, to system szkolenia i łowienia talentów działa tak, że można im pozazdrościć nie tylko Ronaldo. Portugalskie kluby rekrutują narybek z akademii, szkół rozsianych po całym kraju, zdolnych piłkarzy szukają także za granicą, głównie w Ameryce Łacińskiej i Afryce. Portugalia jest teraz zresztą na piłkarskim szczycie.
Drużyna narodowa to aktualni mistrzowie Europy, Cristiano Ronaldo cieszy się opinią najlepszego gracza na świecie, a jednym z najbardziej utytułowanych i pożądanych trenerów jest Portugalczyk Jose Mourinho, który w ostatnim sezonie razem z Manchesterem United triumfował w Lidze Europy. Niejako na zapleczu działa Jorge Mendes, jeden z najważniejszych agentów piłkarskich, znany z posiadaniaszerokiej siatki kontaktów i realizacji wielu ważnych transferów. To wszystko nie przekłada się jednak na bilet wstępu do pierwszego rzędu ligowych rozgrywek.
Europejski futbol opiera się na pięciu filarach, czyli elitarnej grupie najważniejszych rozgrywek ligowych. Na tej liście są oczywiście angielska Premier League, hiszpańska La Liga, włoska Serie A, niemiecka Bundesliga i francuska Ligue 1. Portugalska Primeira Liga jest poza tą listą, a mimo to dwa portugalskie kluby znajdują się w czołówce rankingu klubów, które najwięcej zarobiły na transferach.
Z danych szwajcarskiej firmy badawczej CIES Football Observatory wynika, że w latach 2010-16 na transferach piłkarzy do pięciu najważniejszych lig, czyli w kotle, gdzie są największe pieniądze, najwięcej zarobiły Liverpool — 442 mln EUR, Valencia — 432 mln EUR, i Juventus — 415 mln EUR. Kolejne dwa miejsca zajmują jednak portugalskie kluby Benfica — 414 mln EUR, i Porto — 382 mln EUR. To jedyne kluby z czołowej 20 rankingu niegrające w czołowych ligach europejskich. Oprócz Benfiki i Porto trzecim transferowym królem Portugalii jest posiadający renomowaną szkółkę Sporting Lizbona, który przekazał reszcie Europy samego Cristiano Ronaldo. Kilkanaście lat temu Manchester United zapłacił Sportingowi równowartość 15 mln EUR za młodego napastnika. Anglicy swoje na Portugalczyku zarobili, bo w 2009 r. sprzedali napastnika Realowi Madryt za 94 mln EUR. Co ciekawe, na liście najcenniejszych transferów Sportingu przygotowanej przez agencję Bloomberg Ronaldo jest dopiero piąty. Najwięcej klub zarobił na sprzedaży Joao Mario — 45 mln EUR, Islama Slimaniego — 35 mln EUR, i Luisa Nani — 25,5 mln EUR.
