Porty lotnicze: mamy plan, i tyle

Adam Brzozowski
opublikowano: 2003-05-07 00:00

Program Rozwoju Lotnictwa Cywilnego do 2010 r. zakłada kosztowną modernizację portów lotniczych. Nie wiadomo jednak, skąd mają pochodzić środki na inwestycje.

Rządowy Program Rozwoju Lotnictwa Cywilnego do 2010 r., który powstał w związku z prognozowanym wzrostem liczby rejsów między Polską a krajami Unii Europejskiej o 20-30 proc. każdego roku, budzi kontrowersje posłów. Zakłada wiele inwestycji rozwojowych, ale nie precyzuje źródeł ich finansowania. Do największych projektów zalicza się budowę terminalu II na Okęciu i infrastruktury wokół tego lotniska, budowę nowego portu dla Warszawy oraz inwestycje w portach lokalnych.

Zdaniem Janusza Piechocińskiego, przewodniczącego sejmowej Komisji Infrastruktury, budowa infrastruktury dojazdowej do lotniska Okęcie pochłonie około 1 mld zł.

— Jeśli ma być realizowana ze środków UE, musiałaby być zawarta w Narodowym Programie Rozwoju. Tak się jednak nie stało. Środków nie ma ani Warszawa, ani budżet państwa — mówi Janusz Piechociński.

Zbigniew Lesiecki, dyrektor Przedsiębiorstwa Państwowego Porty Lotnicze (PPL), twierdzi, że na znalezienie finansowania jest czas do 2005 r.

Z kolei według Andrzeja Piłata, wiceministra infrastruktury, środki na rozwój portów regionalnych powinny znaleźć się w samorządach. Problem w tym, że nie kwapią się one z dotowaniem spółek lotniczych.

— Chcemy oddawać porty samorządom wojewódzkim, ponieważ nie ma dla nich inwestorów. Na udziałowców zewnętrznych należy zaczekać 1-2 lata, kiedy dla każdej spółki będzie przygotowana osobna strategia rozwoju — mówi Andrzej Piłat.