Tegoroczne wyniki przewozów intermodalnych wypadają nieźle na tle danych z roku poprzedniego, trudno je jednak uznać za rewelacyjne. Zdaniem specjalistów, mogłoby być lepiej i wszystko wskazuje na to, że w najbliższej przyszłości będzie. Jeśli oceniać rynek na podstawie masy przewiezionych ładunków, to wyniki są nieco lepsze niż przed rokiem. W pierwszym półroczu 2013 przetransportowano ponad 4,1 mld ton ładunków, podczas gdy w tym samym okresie rok wcześniej nieznacznie więcej niż 3,9 mld ton. Liczba TEU (jednostka miary odpowiadająca pojemności jednego kontenera 20-stopowego) również była wyższa — o niecałe 30 tys. TEU.
Spadek odnotowano w pracy przewozowej, porównując te okresy. W I połowie 2012 r. osiągnięto wynik około 1,52 mld tonokilometrów, a przez pierwsze 6 miesięcy 2013 r. niecałe 1,50 mld. — W pierwszym półroczu rynek przewozów intermodalnych wyraźnie spowolnił. Chociaż wzrost wyniósł około 5 proc. w UTI [skrót od angielskiego intermodalna jednostka transportowa — red.], to jednak w stosunku do bardzo dynamicznego 2012 r., kiedy odnotowano ponad 30-procentowy wzrost, obecny wynik jest zaledwie symboliczny — ocenia Daniel Ryczek, prezes Cargospedu.
Pomogą stawki
Do pewnego wzrostu dynamiki rynku mogą się przyczynić nowe, niższe stawki dostępu do infrastruktury kolejowej. Ich obniżkę wymusił na PKP PLK Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (ETS). — Szkoda, że to, o co bezskutecznie zabiegali przez ostatnie lata przewoźnicy kolejowi, stało się możliwe dopiero dzięki wyrokowi ETS-u. Z pewnością pomoże to rozwijać przewozy intermodalne. Od dłuższego czasu liczni uczestnicy rynku podkreślali, że wobec kiepskiej jakości infrastruktury i niskiej średniej prędkości handlowej pociągów towarowych opłaty za dostęp są zbyt wysokie. Oczywiście zapowiedziane 20 proc. to średni poziom obniżki, więc nie musi dotyczyć wszystkich pociągów, chociaż i tak przy zachowaniu dotychczasowej 25-procentowej zniżki dla przewozów intermodalnych będzie to istotny oddech dla operatorów — mówi Daniel Ryczek.
Podkreśla jednak, że na razie nie należy się spodziewać, iż niższe stawki za dostęp do torów przełożą się na obniżenie opłat ponoszonych przez klientów. Dotychczas przewoźnicy kolejowi w wielu przypadkach naliczali zaledwie symboliczne lub wręcz żadne marże, dlatego niższe stawki dostępu mogą im dać wreszcie szansę na realizację stosownego zysku, a w konsekwencji umożliwią inwestowanie i przyczynią się do rozwoju branży. Zdaniem prof. Włodzimierza Rydzkowskiego, kierownika Katedry Polityki Transportowej Uniwersytetu Gdańskiego, impulsu do dalszych zwyżek należy szukać w innym miejscu.
— Chociaż stawki dostępu do infrastruktury są istotne, to nie przeceniałbym ich znaczenia. Od lat obserwujemy pewien paradoks. Polega on na tym, że operatorzy intermodalni narzekają na opłaty, ale wtedy, kiedy były one niższe, przewozy intermodalne wcale nie osiągały lepszych wyników. Poza tym od kilku lat stawki rosły, a mimo to w intermodalu obserwowaliśmy ciągłe zwyżki. Z tego wynika, że opłaty nie mają dużego znaczenia dla rozwoju rynku. Bardziej istotna jest podaż ładunków. To od 2010 r. nastąpił znaczący wzrost w przewozach intermodalnych, kiedy coraz więcej ładunków zaczęło przybywać do polskich portów. Właśnie w podaży należy upatrywać rozwoju rynku, a pod tym względem jestem optymistą, biorąc pod uwagę dane dotyczące rosnącej liczby przeładunków w portach — ocenia Włodzimierz Rydzkowski.
Inne czynniki
Daniel Ryczek zachowuje optymizm co do wielkości podaży ładunków i rozwoju przewozów intermodalnych. — Regularne zwyżki liczby kontenerów trafiających do Polski widać od dłuższego czasu. Porty polskie przestały być jedynie zapleczem dla portów Europy Zachodniej, ale stały się pełnoprawnymi uczestnikami globalnego rynku intermodalnego. Jedynym problemem jest to, że dynamika, jaką widać w portach, nie przekłada się na dynamikę kolejowych przewozów kontenerów. Z punktu widzenia transportu intermodalnego na długich dystansach (port — terminal lądowy) preferowanym środkiem transportu powinna być kolej, jednak kiepska infrastruktura ogranicza wykorzystanie tego środka — mówi Daniel Ryczek. Jego zdaniem, dla wzrostu rynku intermodalnego istotna jest nie tylko obniżka stawek dostępu do infrastruktury kolejowej, ale również stabilność tych opłat. Dotychczas operatorzy mieli problem z planowaniem działań w dłuższym okresie właśnie ze względu na zmienność stawek. — Polski rynek intermodalny ma nadal bardzo duży potencjał, aby przejąć kontenery z innych dużych portów, jak Hamburg czy Bremerhaven. Podobnie jest z wykorzystaniem kolei w przewozach intermodalnych, gdzie również jest jeszcze duże pole do przejęcia ładunków z ciężarówek — podsumowuje Włodzimierz Rydzkowski. [RAF]