Porządki w BIK

Jest sześciu kandydatów na stanowisko prezesa Biura Informacji Kredytowej. Wciąż niejasne są powody odwołania poprzedniego. Nieznana jest też przyszłość szefa RN

Przed miesiącem, po prawie 10 latach kierowania Biurem Informacji Kredytowej (BIK), Krzysztof Markowski stracił posadę. Rada nadzorcza (RN) wręczyła mu dymisję na miesiąc przez corocznym walnym. Razem z nim wymówienie dostał jego zastępca, który w biurze przepracował 15 lat. O możliwych zmianach kadrowych w BIK na rynku mówiło się od kilku miesięcy w związku z narastającymi różnicami zdań między prezesem Markowskim a przewodniczącym rady nadzorczej — Krzysztofem Pietraszkiewiczem, który równocześnie kieruje Związkiem Banków Polskich (ZBP). ZBP jest jednym z 12 akcjonariuszy BIK. Pozostałymi są banki.

POJEDYNEK ASÓW: Choć Biuro Informacji Kredytowej wydaje się dużo mniej interesującym wyzwaniem niż zarządzanie bankiem, to o posadę szefa rywalizują doświadczeni bankowcy, w tym Maciej Bardan, były szef Kredyt Banku (z lewej), Wiesław Thor, były wiceprezes BRE Banku, i Piotr Kamiński, były prezes Banku Pocztowego, a ostatnio wiceprezes Totalizatora Sportowego. [FOT. TP, WM]
Zobacz więcej

POJEDYNEK ASÓW: Choć Biuro Informacji Kredytowej wydaje się dużo mniej interesującym wyzwaniem niż zarządzanie bankiem, to o posadę szefa rywalizują doświadczeni bankowcy, w tym Maciej Bardan, były szef Kredyt Banku (z lewej), Wiesław Thor, były wiceprezes BRE Banku, i Piotr Kamiński, były prezes Banku Pocztowego, a ostatnio wiceprezes Totalizatora Sportowego. [FOT. TP, WM]

Różnice zdań

Według naszych informacji, szef rady już w ubiegłym roku próbował odwołać prezesa BIK, ale nie zdołał przekonać pozostałych członków tego gremium. Tym razem banki zagłosowały za odwołaniem. Dlaczego? Powody nie są do końca jasne, tym bardziej że prezes Markowski przez wiele lat utrzymywał dobre relacje z ZBP. Nasi rozmówcy opowiadają o wątpliwościach dotyczących współpracy BIK z firmą informatyczną, kojarzoną poprzez związki rodzinne z byłym oficerem policji oskarżonym o korupcję. Według innych opinii prezes Markowski poróżnił się z Krzysztofem Pietraszkiewiczem w związku z finansowaniem Centrów Informacji Gospodarczej (CIG), wspólnego projektu ZBP i BIK. Szef biura nie chciał dłużej łożyć na niego pieniędzy. Szef rady nadzorczej wyjaśnia, że do dymisji prezesa i wiceprezesa doszło w wyniku braku możliwości osiągnięcia porozumienia dotyczącego warunków zatrudnienia na nową kadencję. Krzysztof Pietraszkiewicz pytany, czy były zastrzeżenia co do zarządzania BIK, odpowiada, że poza różnicą zdań, w opisanej wyżej kwestii, „pojawiły się pewne sprawy, które wymagały głębszego zainteresowania rady i podlegały dodatkowemu sprawdzeniu”. Co konkretnie? Prezes Pietraszkiewicz odmawia odpowiedzi, zastrzegając, że są to wewnętrzne sprawy spółki. Nie widzi on natomiast żadnego związku między umową na finansowanie CIG, a odwołaniem prezesa BIK.

— Ta sprawa ma się nijak do kwestii kadrowych — stwierdza prezes Pietraszkiewicz.

Gorąca atmosfera

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że forsując odwołanie Krzysztofa Markowskiego, szef rady nadzorczej raczej wbrew swoim intencjom zwrócił uwagę banków na BIK, którym wcześniej interesowały się tyle, o ile.

— Jeszcze tego samego dnia zaproponował następcę. To nie spodobało się innym akcjonariuszom, którzy chcą mieć swój udział w wyborze nowego prezesa — mówi jeden z rozmówców zbliżony do rady nadzorczej. Atmosfera wokół fotela BIK stała się na tyle gorąca, że zagrożona może być posada samego przewodniczącego. ZBP, choć ma niewielki pakiecik akcji biura, to od początku istnienia spółki, trzyma fotel szefa rady. Od początku zasiada w nim Krzysztof Pietraszkiewicz. Z banków dochodzą głosy, że czas na zmiany w BIK i na stanowisku przewodniczącego. Okazja do tego nadarza się już w czerwcu, kiedy zbiera się walne. Siłą szefa ZBP nie jest jednak liczba akcji, lecz pozycja pośrednika między pozostałymi akcjonariuszami, reprezentującymi często rozbieżne interesy swoich banków w BIK.

Duże nazwiska

Na razie trwa postępowanie kwalifikacyjne na stanowisko szefa biura, cieszące się, jak wynika z naszych informacji, dużym zainteresowaniem, a wśród kandydatów wymieniane są „duże” nazwiska. Krzysztof Pietraszkiewicz mówi, że zgłosiło się sześć osób. Według naszych informacji, zainteresowany posadą jest m.in. Maciej Bardan, były prezes Kredyt Banku (potwierdził nasze informacje), Wiesław Thor, były wiceprezes BRE Banku i obecnie członek rady nadzorczej (odmówił komentarza), i Piotr Kamiński, ostatnio wiceprezes Totalizatora Sportowego.

— BIK jest ważnym elementem sektora bankowego. Dlatego banki-akcjonariusze powinny w większym stopniu zaangażować się w rozwój tej instytucji. Potrzebna jest konkretna wizja, nowa strategia i większa transparentność funkcjonowania BIK. Ze względu na to, że wymiana informacji o klientach ma bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo rynku kredytowego, coraz pilniejszym zagadnieniem staje się włączenie w ten proces wszystkich firm pożyczkowych — mówi Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP.

Wielki brat

Niewiele instytucji wie na nasz temat tyle, ile Biuro Informacji Kredytowej, które przetwarza dane o 20,5 mln osób i 105 mln rachunków. BIK wie, kiedy kredytobiorca zaciągnął kredyt, ile razy próbował zaciągnąć dług, jak go spłacał, czy ma jakieś zaległości. Biuro powstało w 1997 r. Współpracuje z 98 proc. instytucji sektora finansowego w kraju: bankami i SKOK. W sejmie procedowany jest projekt ustawy nakładającej na firmy pożyczkowe obowiązek przekazywania danych do BIK i weryfikowania w nim swoich klientów. Akcjonariuszami spółki jest 11 banków i ZBP. W 2011 r. przychody BIK wyniosły 145,4 mln zł (130,4 mln zł rok wcześniej), a zysk 29 mln zł (35 mln zł w 2010 r.).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Porządki w BIK