„Każdy dolar przeznaczony na odnawialne źródła energii przynosi ok. 150 proc. zysku dla gospodarki, czyli trzykrotnie więcej niż w przypadku inwestycji w obszarze paliw kopalnych” – szacują analitycy Polskiego Instytutu Ekonomicznego w najnowszym raporcie „Koszty braku dekarbonizacji gospodarki".
Dekarbonizacja to proces odchodzenia od spalania paliw kopalnych, czyli węgla, ropy i gazu oraz od innych aktywności generujących emisje dwutlenku węgla, które przyczyniają się do podwyższenia globalnej temperatury. Dekarbonizacja wynika zatem z troski o klimat, ale rosnąca powszechność tej troski sprawia, że inwestycje w dekarbonizację są coraz bardziej opłacalne. Dlatego – przekonuje PIE - odejście od paliw kopalnych w polskiej energetyce staje się koniecznością zarówno z przyczyn środowiskowych, jak i ekonomicznych.
Zapłaci inwestor czy podatnik?
Czwartkową prezentację raportu rozpoczął Konrad Szymański, były minister do spraw Unii Europejskiej, a dziś zastępca dyrektora PIE. Przypomniał, że transformacja energetyki oznacza wprawdzie koszty, ale zachowanie jej obecnej struktury, opartej w ponad 70 proc. na węglu, też będzie kosztować. Różnica polega na tym, że transformację będziemy w stanie sfinansować pieniędzmi z Unii Europejskiej oraz od inwestorów prywatnych, a zachowanie status quo – jak podkreślił Konrad Szymański – wymagać będzie sięgnięcia po pieniądze podatników.
Podobna konkluzja towarzyszyła wnioskom z raportu, sformułowanym przez Bartłomieja Pawlaka, wiceprezesa Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR współtworzył analizę).
- Pojawiają się czasem pytania o to, skąd wziąć pieniądze na transformację. Pytałbym raczej, skąd wziąć projekty do sfinansowania, bo pieniędzy nie brakuje – podkreślał Bartłomiej Pawlak.
Trzy scenariusze, węglowy najdroższy
PIE przeanalizowało trzy potencjalne scenariusze rozwoju polskiej energetyki: utrzymanie energetyki węglowej, kontynuacja transformacji energetycznej z istotną rolą atomu oraz przyspieszone inwestycje w odnawialne źródła energii. Oszacował, że pierwszy scenariusz, węglowy, będzie najmniej korzystny ekonomicznie.
„Całkowity koszt realizacji scenariusza opartego na węglu do 2060 r. wyniósłby 2144 mld zł. Większość stanowiłyby koszty zmienne (1307 mld zł), czyli głównie koszt paliwa dla elektrowni węglowych oraz uprawnień do emisji” – czytamy w raporcie.
Całkowite koszty tego scenariusze są więc o 18 proc. wyższe niż w przypadku scenariusza transformacji wraz z budową elektrowni jądrowych i o 22 proc. wyższe w porównaniu do scenariusza rozwoju OZE.
Stosowanie paliw kopalnych jest zatem nieopłacalne. Maciej Miniszewski, starszy doradca z zespołu klimatu i energii PIE, tłumaczył, że po pierwsze - zwrot z inwestycji jest niższy niż w przypadku OZE, po drugie - banki w coraz większym stopniu rezygnują z dotowania przedsięwzięć wysokoemisyjnych, a po trzecie – energetyka konwencjonalna wymaga wysokich dopłat i wpływa na wzrost cen energii elektrycznej, co ogranicza konkurencyjność gospodarki.
Węglowe ceny będą najwyższe
Raport przedstawia trzy scenariusze dla cen energii w Polsce. Wynika z nich, że w latach 2030-60 cena energii elektrycznej na rynku hurtowym w scenariuszu węglowym będzie o 58 proc. wyższa niż w scenariuszu transformacji z istotną rolą energetyki jądrowej i o 116 proc. wyższa niż w scenariuszu przyspieszonego rozwoju OZE.

