Poślizg planów i finansowania

Katarzyna Jaźwińska
opublikowano: 2005-10-20 00:00

Nic nowego na polskich drogach. Projekty się opóźniają, zaczyna brakować kasy. Być może pomogą obligacje lub ćwierć miliarda kredytu.

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) oraz Krajowy Fundusz Drogowy (KFD) przygotowują nowelizację rozporządzenia Rady Ministrów. Chodzi o przyszłoroczny program inwestycji, które współfinansuje KFD. Mamy złe wieści dla kierowców. Część projektów się opóźni.

— Nie udało się wdrożyć kilku projektów przewidzianych na ten rok i dlatego zostaną przesunięte na przyszły. Przyczyniły się do tego m.in. protesty firm, które przegrały przetargi. Ponadto Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK) miał być dokapitalizowany 2 mld zł, by wspierać zadania infrastrukturalne, ale dostał tylko 250 mln zł. KFD (czyli rachunek w BGK — przyp. red.) miał przejąć około 370 mln EUR kredytów EBI, ale nie zrobił tego. Spodziewamy się, że przejmie środki do końca października — wylicza Edward Gajerski, szef GDDKiA.

Opóźnione projekty to na przykład wzmocnienie drogi Kraków —Targowisko—Tarnów (wartość kosztorysowa 350 mln zł), drogi Jazowa—Elbląg (200 mln zł) czy Pyrzowice—Podwarpie (II etap za 140 mln zł).

Zgodnie z obecnym programem, w 2005 r. finansowanie projektów drogowych miało sięgnąć 6,19 mld zł, z czego za pośrednictwem KFD miało przepłynąć 4,9 mld zł. Do tej pory przepłynęło około 3,5 mld zł. Częściowo opóźnienia w przejęciu przez fundusz kredytów EBI udało się zrekompensować kredytem odnawialnym BGK wysokości 250 mln zł.

Obligacje czy kredyt

W 2006 r. KFD ma uzyskać 1,7 mld zł z opłaty paliwowej, de facto płaconej przez każdego kierowcę w cenie paliwa. Aby zrekompensować tegoroczne opóźnienia w absorpcji środków, fundusz może też wyemitować obligacje za 200-250 mln zł.

— Rozmawiamy na ten temat, ale zdania są podzielone — lakonicznie stwierdza Edward Gajerski.

Emisja obligacji ma tę zaletę, że zdobyte środki można przeznaczyć ogólnie na realizację programu drogowego, a nie — jak kredyt — na poszczególne projekty. Jeśli bowiem projekt byłby opóźniony, środki z obligacji można przesunąć na inny, a pieniądze z kredytu trzeba trzymać do czasu uruchomienia projektu.

Emisja obligacji rodzi jednak wiele problemów. Czy oprocentować je wyżej czy niżej niż obligacje skarbu państwa? Czy — skoro będą gwarantowane przez skarb państwa — wpisać je w dług publiczny, czy po prostu zaciągnąć kredyt rządowy? To pytania, na które trzeba odpowiedzieć.

Koncesyjne rekompensaty

Pieniądze z obligacji czy kredytu są niezbędne, ponieważ w przyszłym roku GDDKiA i KFD większość wpływów z winiet mają przekazać na rekompensaty dla koncesjonariuszy za bezpłatne przejazdy ciężarówek.

— Z Brukselą ustaliliśmy, że nie może być podwójnego systemu poboru opłat, czyli winiet i płatności za autostrady. To oznacza, że pieniędzy z winiet i tak byśmy nie mieli. W przyszłym roku dla koncesjonariuszy rezerwujemy około 500 mln zł — 350 mln zł dla Autostrady Wielkopolskiej (AW) i 120 mln zł dla Stalexportu Autostrady Małopolskiej (SAM) — szacuje dyrektor GDDKiA.

AW spodziewa się około 200 mln zł rocznie rekompensat, a SAM — 35 mln zł. Edward Gajerski podkreśla jednak, że firmy drogowe często godzą się na pierwotną cenę, ale później żądają więcej.

— Wolę być przygotowany na każdą ewentualność — podkreśla dyrektor GDDKiA.