Posłowie chcą się solidnie namyślić

Łukasz Świerżewski
opublikowano: 2004-11-05 00:00

Sejmowa komisja zawiesiła na dwa tygodnie prace nad zmianą zasad płacenia ZUS. Powód: nadmiar poprawek.

Komisja nadzwyczajna ds. planu Hausnera nie podjęła wczoraj decyzji w sprawie zmiany zasad opłacania ZUS przez osoby prowadzące działalność gospodarczą. Na wniosek Jolanty Banach, posłanki SdPl, sprawę odłożono do 17 listopada. Oznacza to, że ostateczne głosowanie odbędzie się najwcześniej za dwa tygodnie.

Zalew pomysłów

Powodem był nadmiar poprawek zgłoszonych do rządowego projektu ustawy. Wszystkie trzy partie wspierające gabinet Marka Belki, czyli Sojusz Lewicy Demokratycznej, SdPl i Unia Pracy, przedstawiły swoje propozycje dotyczące zróżnicowania skła- dek płaconych przez przedsiębiorców. Dodatkowo swój pomysł zgłosił Janusz Lisak z Partii Ludowo-Demokratycznej. Wszystkie propozycje są złagodzonymi wersjami projektu rządowego, który zakłada uzależnienie wysokości składek od dochodu uzyskiwanego w poprzednim roku przez firmę.

Składając wniosek o odłożenie sprawy Jolanta Banach stwierdziła, że konieczne jest przeprowadzenie konsultacji między autorami poszczególnych poprawek oraz spotkanie z Radą Przedsiębiorczości.

Twarde nie

Przedstawiciele organizacji biznesowych sceptycznie podchodzą jednak do projektów posłów lewej strony sejmowej sali.

— Bronimy pryncypialnie naszego stanowiska. Doceniamy jednak wysiłki SdPl, która próbuje godzić wodę z ogniem — twierdzi Zbigniew Żurek, wiceprezes Business Centre Club.

Przedsiębiorcy uważają, że osoby prowadzące działalność gospodarczą powinny obowiązkowo płacić tylko taką składkę emerytalną, która zagwarantuje im minimalna emeryturę. Gotowi są spotykać się z posłami, ale liczą, że to oni zdołają przekonać parlamentarzystów do swoich racji.

Koncepcja różnicowania i podnoszenia składek jest bowiem absolutnie odrzucana przez całe środowisko przedsiębiorców.

— Proponowane są podwyżki składek, tymczasem w samym ZUS dochodzi do ogromnego marnotrawienia pieniędzy. Gdyby tylko ZUS zamiast oryginalnych tonerów i wkładów do urządzeń biurowych zastosował produkowane i regenerowane w Polsce zamienniki, oszczędności wyniosłyby kilkadziesiąt milionów złotych rocznie — oburza się Józef Klich, właściciel firmy P&J z Krakowa.