BIK Brokers, trójmiejski broker ubezpieczeniowy, zdobył inwestora finansowego. Udziały objął w nim fundusz Syntaxis Capital, znany na polskim rynku m.in. z inwestycji w Home.pl. Transakcja, której parametry są utajnione, może być początkiem konsolidacji rynku brokerskiego. Największą rolę odgrywają na nim międzynarodowi brokerzy, tacy jak Gras Savoye czy Aon, ale firmy z polskim kapitałem na tyle urosły, by stać się atrakcyjnym celem dla inwestorów.
— Rozmawialiśmy z kilkunastoma funduszami, które były zainteresowane wejściem do BIK Brokers. Ich przedstawiciele podkreślali, że rynek pośrednictwa ubezpieczeniowego w Polsce dojrzał i czeka go konsolidacja. To ostatni segment rynku finansowego, przez który nie przeszła fala przejęć i fuzji — twierdzi Roman Czarnowski, prezes BIK Brokers.
Trójmiejska spółka wybrała partnera, za którym stoją duże instytucje międzynarodowe. Syntaxis Capital zarządza dwoma funduszami o łącznej wartości 250 mln EUR, w których zgromadzone są pieniądze przekazane m.in. przez Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju oraz Europejski Fundusz Inwestycyjny.
— Rynek pośrednictwa ubezpieczeniowego nie tylko ma potencjał organicznego wzrostu, ale jest również w przededniu konsolidacji — mówi Przemek Szczepański, partner w Syntaxis Capital. Podobnego zdania jest Marek Kaliszak, prezes toruńskiego brokera Mentor.
Podkreśla jednak, że zakup brokera w Polsce to nie lada wyzwanie. Średnie i mniejsze podmioty działają bardzo często jako konglomerat osób, prowadzących jednoosobową działalność pod wspólnym szyldem. Mentor przymierzał się do przejęć, ale ostatecznie z powodu odmienności organizacyjnej zrezygnował. — Warto postawić sobie pytanie, czy lepiej przejmować ludzi czy firmy — mówi Marek Kaliszak.
Możliwe, że właśnie z tego powodu do tej pory brokerzy ubezpieczeniowi nie byli interesującym celem dla inwestorów i musieli rozwijać się organicznie. Jeśli dochodziło do zmian właścicielskich, to w ograniczonej skali. Dwa lata toruński broker EBI został wykupiony przez menedżerów od właścicieli — dużych spółek z sektora energoelektrycznego.
Ofertę na giełdzie przeprowadziły tylko dwie małe firmy pośrednictwa ubezpieczeniowego. W 2010 r. na NewConnect zadebiutowała wrocławski broker WDB, który z oferty prywatnej zebrał 1,1 mln zł. Rok później na mniejszym parkiecie zadebiutował Jurajski Dom Brokerski, który z zebrał niecałe 2 mln zł.
BIK Broker deklaruje, że zamierza konsolidować segment pośrednictwa.
— Zgodnie z planem pieniądze przeznaczymy na sfinansowanie akwizycji firm z szeroko rozumianego sektora ubezpieczeniowego oraz rozwój serwisu dla klientów — mówi prezes Roman Czarnowski.
Według niego, w grę wchodzą nie tylko inni brokerzy, ale także inne podmioty z rynku pośrednictwa ubezpieczeniowego. Firma jest zainteresowana także multiagencjami oraz firmami serwisowymi, które świadczą usługi sprzedażowe na rzecz ubezpieczycieli.
— Znalazłem się w mojej brokerskiej karierze po obu stronach takich transakcji — czyli sprzedawałem moją spółkę większemu podmiotowi, a później jako prezes Gras Savoye, przejmowałem mniejsze podmioty. Każdorazowo był to długotrwały i żmudny proces, właśnie ze względu na koncentrację na zachowaniu podstawowej wartości firmy — portfela klientów.
Środki trwałe stanowią niewielki odsetek wartości firmy brokerskiej — podstawową wartością są nasi klienci. Przejęcie portfela klientów, czy w niektórych przypadkach przejęcie jednego kluczowego klienta, jest obarczone dużo większym ryzykiem niż przejęcie maszyn, urządzeń czy technologii. Dlatego to bardzo delikatna kwestia i nawet doświadczeni, duzi gracze mieli często kłopot z taką sytuacją — mówi Alexander Konopka, prezes Gras Savoye Polska.