W całej Polsce wzrósł popyt na nieruchomości. Nie oznacza to jednak hossy dla pośredników.
Bożena Siedlecka
prezes Stowarzyszenia Pomorskiego Pośredników w Obrocie Nieruchomościami
Najgorszy dla biur pośrednictwa był ubiegły rok. Jednak dopiero jesienią 2003 r. sytuacja rynku nieruchomości w Trójmieście uległa poprawie — ceny zaczęły wreszcie spadać do poziomu sprzed 2002 r.
Mimo że teraz nasza sytuacja powoli się normuje, nowe biura jednak powstają sporadycznie. Obecny „zasób” pośredników, którzy przetrwali recesję, zdaje się zupełnie wystarczać.
Barbara Urbanowicz
prezes Środkowo — Pomorskiego Stowarzyszenia Pośredników w Obrocie Nieruchomościami
Mimo że na Pomorzu w wielu miejscowościach przeważają lokalni klienci biur, to nadmorskim pasem (Kołobrzeg, Mielno, Łazy) interesują się osoby z całej Polski, a nawet z zagranicy. Ożywienie rynku nieruchomości bardziej widoczne jest w tym „krajowym” segmencie, jednak w pozostałych miejscowościach także można zaobserwować oznaki końca recesji.
Obroty pośredników są z pewnością wyższe niż rok czy dwa lata temu, kiedy ceny mieszkań utrzymywały się na tym samym, niskim poziomie, a chętnych brakowało. Ostatnio popyt gwałtownie wzrósł i dalece przewyższa podaż. W Koszalinie jednak pośrednicy starają się ściśle współpracować, co sprawia, że rośnie poziom ich usług.
Iwona Ługowska
właścicielka Biura Lokali i Nieruchomości Akces z Torunia
W czasie kryzysu lat 2000-02 podaż przewyższała popyt. Ceny spadały, a sprzedający prześcigali się w przedstawianiu różnorodnych ofert sprzedaży, zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym. Na potencjalnych nabywców czekało wiele propozycji. Od wiosny 2003 r. ceny mieszkań, działek budowlanych i domów, zlokalizowanych zarówno w centrum, jak i na obrzeżach miasta wzrosły o kilka procent. Do biur nieruchomości zagląda coraz więcej klientów. Perspektywa naszej akcesji do UE, wyraźny spadek oprocentowania kredytów, malejąca inflacja i poprawa sytuacji gospodarczej sprawiają, że na rynku nieruchomości trwa ożywienie.
Anna Kuczyńska
współwłaściciel biura nieruchomości Anma w Lublinie
Najgorszym okresem dla lubelskich biur był rok 2001. Był to okres zastoju, wzrostu bezrobocia i rozprzestrzeniania się biedy. Sytuacja zmieniła się w tym roku. Pojawiło się sporo inwestorów, którzy teraz chętnie nabywają działki, kamienice, a nawet całe kompleksy usługowo-handlowe. Pojawiło się także sporo osób kupujących domy. Wszystkie te symptomy ożywienia oczywiście korzystnie wpływają na działalność agencji. Na przestrzeni ostatnich trzech lat rynek oczyścił się z nielegalnie działających pośredników.
Krzysztof Wojsa
wiceprezes Świętokrzyskiego Stowarzyszenia Pośredników w Obrocie Nieruchomościami
Zmniejszenie się liczby transakcji oraz drastyczny spadek cen nieruchomości to charakterystyka kieleckiego rynku w latach 2000- -02. Najniższy poziom cen przypadł na pierwszą połowę 2003 r. Jednak w kolejnych miesiącach pojawiła się tendencja wzrostowa. Od kilku miesięcy zwiększa się także popyt. Jednak o znacznej poprawie sytuacji pośredników trudno na razie mówić. Do 2001 r. w mieście działało 40 agencji. Rok później ich liczba spadła do 12-15, ale nie ze względu na kryzys, tylko wskutek wprowadzania obowiązku posiadania licencji.
Marek Kusztejko
prezes Rzeszowskiego Stowarzyszenia Pośredników w Obrocie Nieruchomościami
W Rzeszowie wszystkie agencje obrotu nieruchomościami działają legalnie, w myśl ustawy o gospodarce nieruchomościami. Przyczyniły się do tego zarówno restrykcyjne przepisy, działania całego środowiska zrzeszonych pośredników, jak i sami klienci. Jednak rynek na Podkarpaciu nie jest zbyt duży i każdy, kto zdobywa teraz licencję, musi się liczyć z wieloma przeszkodami, zanim ustabilizuje swoją pozycję. Natomiast przed pośrednikami, którzy działają od kilku lat i przetrwali kryzys, otwierają się nieco lepsze perspektywy — coraz więcej osób korzysta z ich usług.
Wzrosła liczba transakcji dotyczących nieruchomości komercyjnych, które są doskonałym miernikiem rozwoju całego rynku. Wprawdzie Podkarpacie nie przeżywa hossy, ale już zaczyna brakować ofert lokali handlowych.
Jarosław Krajewski
wiceprezes Poznańskiego Stowarzyszenia Pośredników w Obrocie Nieruchomościami
W Poznaniu brakuje mieszkań. Wszystkie lokale, które powstały w okresie boomu z lat 2000-01, zostały wyprzedane. W 2002 r. ze względu na ostry kryzys deweloperzy wstrzymywali się z rozpoczęciem realizacji nowych projektów. Nowe inwestycje dopiero więc ruszają. Ponieważ popyt utrzymuje się na stałym poziomie, a podaż uległa załamaniu, ceny wzrosły. Taka sytuacja doprowadziła do ostrej konkurencji wśród pośredników, którzy muszą się teraz nieźle napracować, aby znaleźć atrakcyjną ofertę. Zainteresowanie wzbudzają obiekty, na które pół roku wcześniej nikt by nie spojrzał.