Postudiować bezrobocie

Rafał Fabisiak
12-10-2011, 14:00

Nie oceny w indeksie, a konkretne umiejętności i odpowiednie podejście do pracy liczą się najbardziej przy naborze absolwentów do pracy

Polskie uczelnie wypuszczają coraz więcej absolwentów. W 2010 r. było ich 475 tys. i przez dziesięć lat liczba wzrosła prawie dwukrotnie (259 tys. w 2000 r.). Jednocześnie od 2008 r. rośnie odsetek bezrobotnych z dyplomem ukończenia studiów – w 2010 r. aż 34,8 proc. z nich nie mogło znaleźć pracy (26,5 proc. w 2009 i 19 proc. w 2008). Według danych GUS liczba zarejestrowanych w urzędach pracy absolwentów szkół wyższych wzrosła w 2010 r. o 30 proc., (stopa bezrobocia ogółem z 8,2 do 11,4 proc.).

Mało pracy w zawodach

Najwięcej osób ukończyło w 2010 r. kierunki ekonomiczne i administracyjne (26 proc.), pedagogiczne (16 proc.) i społeczne (14 proc.). Uznawani za najbardziej potrzebnych na rynku pracy absolwenci studiów inżynieryjno-technicznych stanowili tylko 5 proc. ogółu, informatycznych 3 proc., a po architektonicznych i budowlanych 2 proc. Ale z danych GUS wynika, że w 2010 r. tylko 43 proc. osób w wieku 15-34 lat podjęło pierwszą pracę zgodną z wyuczonym zawodem.

— Liczba CV osób kończących na przykład socjologię, pedagogikę, psychologię, zarządzanie, turystykę jest przytłaczająca. Nie widzę możliwości, by znalazły zatrudnienie w ich zawodach. U progu dorosłego życia często muszą przemodelować pomysł na siebie. Dla dwudziestolatków to okres dość dużej frustracji. Mam wrażenie, że uczelnie kształcą tłumy bezrobotnych zgodnie z zasadą „jest klient, jest kierunek”. A nie można przecież oczekiwać od osoby 18-, 19-letniej, że podejmie studia dokonując prawidłowej oceny rynku pracy za pięć lat — komentuje Karolina Stołecka, kierownik HR w firmie Benefit Systems, dostarczającej rozwiązania z zakresu pozapłacowych świadczeń pracowniczych.

Tego dnia miała umówionych 11 rozmów kwalifikacyjnych. W jej firmie pracuje 250 osób, przez rok zatrudniono około 100 — w większości młodych, m.in. 40 absolwentów psychologii przede wszystkim do biura obsługi klienta. Będą przez telefon namawiali na skorzystanie z usług firmy. No ale i tak powinni się cieszyć. Jak podaje raport „Młodzi 2011”, przygotowany przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów, propozycje zatrudnienia dla absolwentów szkół wyższych to zaledwie 0,7 proc. wszystkich ofert, a i tak z tego około 33 proc. to tylko staże.

Indeks to za mało

Duże firmy często mają specjalne programy dla młodych absolwentów lub studentów. Na przykład w Unileverze są to program menedżerski (płatny, 9-, 12-miesięczny dla studentów i absolwentów, po tym czasie najlepsi mogą kontynuować program przez dwa lata, a później dostać stałą pracę w firmie) i program praktyk letnich (płatny, trzymiesięczny dla studentów III-V roku).

Michał Pertkiewicz z działu HR Unilevera twierdzi, że przy rekrutacji do programów i na konkretne stanowiska nie decydują oceny w indeksie, lecz podejście do pracy i rozwiązywania problemów w firmie.

— Szukamy przede wszystkim osób dynamicznych w działaniu, kreatywnych i potrafiących współpracować. Wielu młodym absolwentom brakuje jednak — mimo nawet dużej wiedzy specjalistyczne — pewności siebie, często uważają, że nie są dobrze przygotowani do pracy. Brak im też cierpliwości — wprowadzenie do systemu organizacyjnego pracodawcy zawsze musi trochę potrwać, a oni chcieliby wszystko wiedzieć, poznać od razu i denerwują się, kiedy im się to nie udaje — opowiada Michał Pertkiewicz.

Z kolei Karolina Stołecka mówi, że podczas rekrutacji zwraca uwagę przede wszystkim na umiejętność komunikacji i chęć do pracy. W drugiej kolejności ocenia „twarde” kompetencje.

— Często absolwenci i studenci kierunków popularnych, po których i tak trudno znaleźć pracę w zawodzie, mają bardzo wysokie oczekiwania finansowe. Cenimy zdrowy rozsądek i unikamy osób z postawą roszczeniową. Prawidłowe jest myślenie: „zacznę pracę za niewielką stawkę, ale nauczę się, pokażę, że jestem wartościowy i otrzymam wyższe wynagrodzenie” — to daje większe szanse znalezienia pierwszej pracy. Dopiero potem można oczekiwać więcej. Oczywiście, mile widziane są też odbyte wcześniej praktyki — informuje Karolina Stołecka.

Dodaje, że jej firma ma wiele stanowisk dla młodych osób. Nie są wysoko specjalistyczne i nie wymagają eksperckiej wiedzy lub doświadczenia. To tzw. stanowiska asystenckie, z których można awansować na młodszego specjalistę.

Specjalistka z Benefit Systems uważa, że dość długo trwa wykształcenie chociaż minimalnej świadomości biznesowej, czyli świadomości pracy zespołowej, działania w systemie danej firmy. Jak mówi, wśród osób po kierunkach specjalistycznych, uczących twardej wiedzy (np. księgowość, IT) nie ma większego problemu z zasobem wiedzy fachowej. Osobom, które skończyły studia niezwiązane z posadą, o jaką się starają, podpowiada, że podczas rozmowy kwalifikacyjnej mogą wygrać dobrą komunikacją, otwartością, kreatywnością. Muszą jednak z pewną pokorą podejść do szukania pracy — uświadomić sobie, że lata studiów są w zasadzie mało użyteczne.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Fabisiak

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Kariera / Postudiować bezrobocie